czwartek, 19 października 2017

"Until November" - Aurora Rose Reynols

Dość dawno nie czytałam takiego typowego romansu i cieszę się, że w końcu sięgnęłam po książkę, w której znajduje się chociażby trochę pozytywnej energii. ,,Until November” zaintrygowała mnie przepiękną okładką w jasnych kolorach oraz opisem fabuły, który jednak informował, że oprócz miłości będzie działo się w niej coś więcej, coś co być może mnie zaintryguje.


November postanawia wyprowadzić się z Nowego Jorku, bo po wypadku, który ją tam spotkał, nie czuje się już bezpieczna w tak dużym mieście, a poza tym – nic jej tam nie trzyma. Postanawia przyjechać do ojca i zacząć pracować w jako księgowa w rodzinnej firmie. Poznaje tam Ashera, który początkowo nie robi na niej dobrego wrażenia, ponieważ jest niemiły, arogancji i opryskliwy. Jednak November od samego początku spodobała się Asherowi i nie zamierzał on o niej zapomnieć. Udaje mu się do niej zbliżyć, ale ich bajkę przerywa niebezpieczeństwo, które czyha na jego ukochaną. Czy ich uczucie przerwa próbę? Czy Asherowi uda się obronić November przed jej przeszłością? 

Ostatnio zauważyłam, że w książkach  zaczyna dominować narracja w pierwszej osobie (albo ja tylko na takie trafiam), a mi to kompletnie odpowiada. W przypadku ,,Until November” również miałam okazje związać się z bohaterami, poczuć emocje i poznać ich myśli. W całości bez wątpienia dominowała November i to ona opowiadała o wszystkich wydarzeniach. Jednak cieszę się, że autorka dopuściła do głosu Ashera i oddała mu kilka stron w całej książce.

Do książki od samego początku byłam bardzo pozytywnie nastawiona i już pierwsza strona przekonała mnie do niej jeszcze bardziej. Uwielbiam zwierzęta, a postawa głównej bohaterki naprawdę przypadła mi do gustu. Dlatego od razu ją polubiłam i już do samego końca tak zostało. Była bardzo pozytywna, rozsądna i pełna humoru.

Zawsze obawiam się czytania takich romansów, bo przeważnie grają one na emocjach. Czy ,,Until November” wzbudziło we mnie jakieś skrajne uczucia? Myślę, że nie. Nie płakałam, trochę się pośmiałam, ale ta powieść nie spowodowała, że serce szybciej mi zabiło. Jednak mimo wszystko dobrze się to czytało, historia była ciekawa, wyrwała się ze schematów i nie była aż tak przewidywalna jak się obawiałam. 

Początek powieści zdominowała miłość, słodycz i zostałam wręcz zalana miodem. Na szczęście w to wszystko został wpleciony wątek kryminalistyczny i myślałam, że wprowadzi on więcej nieprzewidywalności, życia i emocji - głównie negatywnych. W tym obszarze trochę się zawiodłam. Rozwiązanie całej zagadki było… niby ciekawe, ale bez fajerwerków. Spodziewałam się czegoś więcej, a autorka po prostu poszła po najmniejszej linii oporu.



Cieszę się jednak, ze autorka zrezygnowała z typowego schematu ,,szarej myszki i milionera playboya”, którzy się w sobie zakochują chociaż świat jest przeciwko nim. Tutaj ode mnie wielki plus, bo po prostu znudziło mi się czytanie ciągle tego samego, tylko z innymi imionami i ewentualnie różnymi dramatami życiowymi.

Zakończenie było na pewno bardzo zabawne, dość przewidywalne, ale jednak nie wyobrażam sobie, żeby zastąpić je czymś… mniej szczęśliwym. Tego typu książki muszą kończyć się happy endem, ale ten był przynajmniej z humorem.

,,Until November” to idealna lektura na jesienne i ponure wieczory. Jest lekka, świetnie napisana, ciekawa i czytając dialogi między głównymi bohaterami, można naprawdę się uśmiać. Książka ta jest wyrwana ze schematów, więc nie znajdziemy w niej biednej dziewczynki, którą przygarnia milioner, prowadzący luźny tryb życia i unikający zobowiązań. Zarówno November jak i Asher, mają dominujące charaktery, są niezależni i równi sobie. Zdecydowanie polecam!


Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Editio




Patrycja Bomba

4 komentarze:

  1. Moje klimaty ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat romansów nie czytuję właściwie. To początkowe zalanie miodem mogłoby też sprawić, że odpuściłabym na samym początku i nie powróciła już do lektury :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mnie to również gustuję w innych gatunkach, ale czasem lubię przeczytać taki romans i zrobić sobie przerwę od poważniejszej tematyki ;) Staram się też dawać szansę każdej książce i nie odkładać jej po pierwszym rozczarowaniu

      Usuń
  3. Mnie ta lektur nie przekonała, niestety. :/ Autorka mnie nie wciągnęła w ta historię, bohaterów to już w ogóle nie mogłam polubić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń