czwartek, 5 października 2017

"Wakacje i inne nieszczęścia" - E. K. Urlik


Źródło
Wakacje na jesieni? Czemu nie? Kto chętny, niech podniesie rękę w górę! Za oknami deszcz i przejmujący ziąb, nastała zdecydowanie znienawidzona przeze mnie pora roku. Więc dzisiaj mam dla was lekturę, która choć na chwilę przypomni te ciepłe miesiące, które jeszcze nie tak dawno były i które radowały nasze serca ;) "Wakacje i inne nieszczęścia" to historia trzech koleżanek z czasów szkolnych. Każda ma już swoje własne życie, choć może nie wygląda ono dokładnie tak, jakby tego chciały. I każdą z nich można nazwać bardzo dosadnie - kobietą po przejściach. Jill z nieskrywaną radością i to od kilku lat okazuje ogromną radość z powodu śmierci jej męża (trochę podejrzane, prawda?). Alex jest samotną matką, która ma na wychowaniu potwora, zwanego nastolatką, a poza tym boryka się z własnymi fobiami (boi się rozmawiać przez telefon np.), remontem domu, na który nie bardzo ją stać oraz ciągle martwi się o swoją córkę, która przyprawia ją dosłownie o palpitację serca. Alicja także nie jest zbyt szczęśliwa, bowiem kiedy ją poznajemy, to właśnie odszedł od niej mąż. Kobieta zadręcza się ciągłymi przypuszczeniami, czy jest to wina choroby, z którą chce się małżonek uporać w samotności, czy jednak był to tylko pretekst, aby wyprowadzić się do jakiejś młodej kochanki. Tak wygląda ich życie, kiedy to Jill wpada na szalony pomysł wspólnego wyjazdu do Włoch. Czy dziewczyny zdecydują się wyjechać i co je spotka na tym wyjeździe? Przekonacie się czytając tę powieść. 

"Tymczasem starannie umalowana i uczesana Jill dmuchała delikatnie Alicji w ucho i mierzwiła jej włosy. Alicja udawała, że się budzi, a ja, klaszcząc w dłonie, radosnym głosem, jaki miałaby pewnie lalka Barbie, gdyby umiała mówić, zawiadamiałam, że czas iść na śniadanie. Jill zbiegała ze schodów, stukając obcasami, wlewała w siebie sok pomarańczowy, wciskała w usta francuskiego rogalika i znikała w drzwiach."
Gdy tylko ujrzałam opis tej powieści, przeczuwałam w pewien sposób, a zarazem miałam nadzieję, że się nie mylę, że będzie to lekka historia, idealna właśnie na taką szarówkę, jaka panuje teraz za oknem. I nie pomyliłam się! Trzech przyjaciółek nie sposób nie polubić, każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa i przyciąga czytelnika do siebie.

Źródło
Autorka ma naprawdę lekki styl pisania, jej powieść czyta się z czystą przyjemnością i ciężko się jest oderwać od lektury. A kiedy przychodzi koniec... To nadchodzi także rozczarowanie, że to już jest on, pragnie się dalszego ciągu tej historii. Przyznam szczerze, że długie opisy zazwyczaj mnie nudzą i myślę tylko o tym, aby jak najszybciej dobrnąć do końca. W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Polubiłam malownicze opisy Włoch i to wspólne wraz z bohaterkami zwiedzanie tego pięknego miejsca. Już chyba nie muszę wspominać o tym, że same dialogi tym przyjemniej mi się czytało. Nie zabrakło tutaj także humoru i czytając niektóre sceny, ledwo co powstrzymywałam się od zaśmiania, ciekawe, co by wtedy pomyśleli moi współpasażerowie z autobusu ;)
"Monte Carlo powitało nas spowite mgłą i lekką mżawką. Zostawiłyśmy samochód na podziemnym parkingu przy pozbawionej sklepów uliczce, kilka przecznic od kasyna. Powlokłyśmy się w milczeniu w kierunku książęcego pałacu, czekając ciągle na Jill, która przyklejała nos do wystaw kilku eleganckich sklepów jak pluszowy Garfield na szybie samochodu."
Zdecydowanie na plus jest także to, że autorka zastosowała tutaj narrację pierwszoosobową, z punktu widzenia Alex. Sprawiało to, w moim odczuciu, że książkę czytało się jeszcze przyjemniej. Jedynym mankamentem tutaj był zdecydowanie druk - tak mały i tak gęsto "nakićkany", że czasem trzeba było nieźle wytężać wzrok i szybko się męczyłam lekturą, oczywiście, z punktu technicznego.

Podsumowując, "Wakacje i inne nieszczęścia" to bardzo przyjemna lektura, idealna na zimne wieczory. Dotyczy naszych codziennych problemów i rozterek, dzięki czemu jest bardzo życiowa. Autorka postarała się i stworzyła barwne postaci, które mają swoje własne zdanie i sposób na życie. Czyta się ją lekko i szybko, a kiedy dobiega do końca, chce się jeszcze więcej ;)



Ocena: 10/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Novae Res.


~ Paulina Korek

2 komentarze:

  1. Rzeczywiście ma się ochotę przeczytać coś takiego, gdy za oknem siwo ;) Fajnie, że książka tak potrafi wciągnąć i rozerwać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to chyba prawie każda książka wciąga xD Ale ta faktycznie, idealnie się nadaje właśnie na taką szarówkę za oknem ;) Od razu się cieplej robi człowiekowi ;)

      Usuń