środa, 4 października 2017

"Wiara i tron. Święty Wojciech i początki Polski" - Dominik W.Rettinger

Ilu z Was mówi coś nazwisko Sławnikowic?Podpowiem, że dodatkowo chodzi o Wojciecha. No tak, obecnie mężczyzna ten jest dla nas wyłącznie św. Wojciechem. Ten czeski  katolicki duchowny stał się jedną z ważniejszych postaci w historii naszego kraju. O tym jak wyboista była  jego życiowa droga postanowił uświadomić nas w swojej powieści historycznej Dominik W. Rettinger.Polski scenarzysta, znany m.in ze swojej współpracy z Agnieszką Holland kolejny raz sięgnął po pióro i stworzył zdecydowanie coś...innego. Tym, którzy myślą, że w dzisiejszym wpisie mamy do czynienia z biografią świętego pragnę tylko napisać, że i owszem , ale mocno zbeletryzowaną.


" W kaplicy rozległ się przeraźliwy krzyk Regnildy. Ścibor zatrzymał miecz w powietrzu, zawahał się i uderzył w głownią. Żelazo zgrzytnęło na kościach czaszki, Adalbert upadł na twarz i znieruchomiał.Ścibor przeszedł przez jego ciało i ruszył w stronę Regnildy. Ich spojrzenia się spotkały. (...) Nie przypominała żony, której pożądał i nienawidził. Sprawiała wrażenie osoby niesionej wolnością, śmiało i otwarcie patrzyła mu w oczy. (...) Zdał sobie sprawę, że nie należy już do niego." 


 Wprowadzeniem do właściwej części lektury jest snuty przez jednego z mnichów monolog opowiadający o życiu i męczeństwie Wojciecha. Dzięki tej opowieści przenosimy się do roku  996. Wówczas to dochodzi do spotkania naszego głównego bohatera z papieżem Grzegorzem V.Ten nakazuje biskupowi powrót do kraju przodków, na co nasz bohater niechętnie przystaje. Udaje mu się jednak nieco wynegocjować warunki powrotu, dzięki czemu razem z nim mamy możliwość towarzyszyć mu w pielgrzymce do najważniejszych z punktu widzenia Kościoła miejsc w Europie Zachodniej.Większość akcji rozgrywa się we wspomnianym już wcześniej roku 996 oraz 997, ale kilkukrotnie przywoływane są, głównie we wspomnieniach, wydarzenia mające miejsce na długo przed tym okresem.Opracowanie przez autora takiej książki wymagało od niego sporo pracy. Faktycznie zawarte w powieści informacje pokrywają się z tym co znajdziemy w istniejących wzmiankach historycznych, jednak sama historia została oczywiście wzbogacona o wiele wątków pobocznych.


"Chcą tylko zobaczyć czy ma odciętą głowę- rzucił głośno dowódca. 
- Tylko?- zaprotestował Filip, osłaniając sobą trumnę z jednej strony.Chwalibóg zaparł się nogami z drugiej, docisnął do trumny szerokie plecy.
- A jakby nie miał to by mu odcięli?- krzyknął, patrząc groźnie  na tłum.
- Zapewne tak- zgodził się dowódca."


https://pixabay.com

Adalbert został oddany na posługę Bogu w ramach podziękowania za jego cudowne ocalenie w chorobie. Początkowo mężczyzna nie potrafi pogodzić się z tym faktem i kilkukrotnie swoim zachowaniem daje odczuć, że wolałby wieść życie podobne do swoich braci. Po ucieczce z Pragi trafia do Rzymu, jednak tam zwierzchnik kościoła nakazuje mu powrót w rodzinne strony. W wędrówce ku Czechom biskupowi towarzyszyć ma inny duchowny. Podczas drogi powrotnej mężczyzn spotykają różne nieplanowane wydarzenia, przez co cała wyprawa znacznie się przedłuża. Adalbert dowiaduje się także o dramacie jaki dotknął jego rodzinę. Kilkoro z braci zostało wciągniętych w zasadzkę, a następnie zamordowanych.Najmłodszy, który ostał się przy życiu postanawia dołączyć do duchownego. Wspólnymi siłami zakładają klasztor. Ostatecznie jednak Adalbert -Wojciech kończy swój żywot w dość dramatyczny sposób, o czym zresztą będziecie mogli również przeczytać na kartach książki. Sama historia ma kilka słabych momentów. Chwilami czytelnik ma wrażenie, że autor na siłę próbuje wzbogacić całe opowiadanie. Pojawia się kilka niedopracowanych wątków, jak np. ten z osobą Rengildy, które w żaden sposób się nie rozwijają i co gorsza nie wnoszą żadnej dodatkowej wartości.  Patrząc na "Wiarę i tron" jako na powieść historyczną jestem trochę rozczarowana, bo jednak spodziewałam się nieco barwniejszej i wartkiej akcji. Nie oznacza to jednak, że przekreślam zupełnie tą opowieść, ponieważ znowu jako nieco inaczej przedstawiona biografia jest ona w stanie zachęcić do lektury zwłaszcza młodsze pokolenia, których z reguły typowo naukowe wywody nie interesują.Sama spodziewałam się jednak, że rozkład pomiędzy tytułową "wiarą" a "tronem" będzie proporcjonalny. Rettinger skupił się w głównej mierze nad wymiarem duchowym, a początki państwa zostały zaledwie wspomniane.


Ocena:6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję : Wydawnictwo WAM


~Mariola Mazur

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz