niedziela, 22 października 2017

"Wiecznie żywy" - Isaac Marion

"Mój przyjaciel, M, mówi, że ironia bycia zombie wynika z tego, że wszystko jest zabawne, ale nie możesz się uśmiechać, bo zgniły ci wargi."

Kiedy parę lat temu obejrzałam film, nie wiedziałam, iż powstał on na podstawie książki. Odkryłam to niedawno i postanowiłam od razu sięgnąć po książkę, aby przekonać się, czy odbiega od filmu. Byłam też ciekawa jak autorka przedstawi świat widziany oczami zombie.

Temat zombie niekoniecznie jest moim ulubionym i zazwyczaj omijam wszystko co z nimi związane. Tym razem jednak byłam zaintrygowana miłosnym wątkiem występującym w książce. Bo jednak człowiek i zombie nie idą ze sobą w parze.

"Myślę, że przez stulecia sami się zniszczyliśmy. Pogrzebaliśmy się pod chciwością, nienawiścią i każdym innym grzechem, który można sobie wyobrazić, aż nasze dusze wreszcie spadły na najniższy możliwy stopień we wszechświecie. A potem wydrapały sobie w nim dziurę prowadzącą do jakiegoś... ciemnego miejsca."
Zombie w tej powieści zapomniały o wielu ludzkich czynnościach, w większości nie wiedzą co się dzieje, snują się, nie mówią. Niektóre potrafią jednak porozumiewać się między sobą. Aby zostać jednym z zombie, mózg nie może zostać zjedzony. Niemniej jednak ciężko jest oprzeć się pokusie niezjedzenia jego. Ludzie ukrywają się przed nimi, a oni grupami udają się na polowanie, aby się posilić. Zjedzenie kawałka mózgu pozwala im na chwilę przypomnienia życia ludzkiego, kradną w ten sposób wspomnienia. Nie mają swoich imion, są nikim.

Jednak nasz główny bohater, R,  jest nieco inny, potrafi mówić, zostało w nim więcej człowieczeństwa niż w innych. I kiedy zjada mózg chłopaka Julie, postanawia ją uratować przed śmiercią. Zabiera ją do swojego samolotu, próbuje rozmawiać, opiekować się nią. Dzięki niej jego wnętrze zaczyna ożywać, a między nimi powstaje zakazana miłość, chociaż zombie nie mają bijącego serca.



"...świat nie ma zasad. One są w naszych głowach, w naszej zbiorowej pamięci. To my tworzymy zasady. Możemy je zmienić, jeśli tylko chcemy."

Zaczynając czytać książkę, wiedziałam, że R nie pamięta swojego imienia, przeszłości, ludzkich zachowań. I nieco zdziwiło mnie, że chociaż tyle razy jadł mózg, to przez ten jeden został oczarowany Julie. To takie trochę hmm... dziwne. Taka miłość od pierwszego wejrzenia.

Poza tym Julie dość szybko przekonała się do niego, chociaż nienawidziła zombie.
Ponadto R zaczął sobie przypominać ludzkie życie w szybkim tempie.
I to jest taka urocza historia, która ukazuje magię miłości, prosta i przewidywalna, z drobnymi potknięciami. Dlatego też uważam, że trzeba lubić prostolinijne historie, aby się spodobała.

W większości fabuła jest do przewidzenia, nic specjalnego, brak niespodzianek. Zwyczajna historia dla odprężenia. Ale z drugiej strony życie zombie jest dość interesujące, ich zwyczaje, obrzędy takie jak małżeństwo. Można poznać naprawdę nowy wymiar życia, coś innego, czego nie było.
Samo rozkwitanie R jest bardzo ciekawe. W końcu z szarego zombie zaczyna przekształcać się w nieco bardziej ludzką postać.

"Stop!

Kim jesteś? Niech wspomnienia się rozpłyną.
Oczy cię pieką - zamrugaj. Odetchnij chrapliwie.
Znów jesteś sobą. Jesteś nikim.
Witaj z powrotem."


Myślę, że takie książki trzeba lubić, bo to nie jest książka okraszona samą słodkością, w końcu są tutaj zombie i nie brakuje scen ich wyżerki. Niektóre potrafią przyprawić o mdłości. Czytanie o posilaniu się mózgiem nie należy raczej do rarytasów czytelniczych, ale sięgając po książkę powinno się przewidzieć takie kwiatki. Ale szczerze mówiąc, to takie sceny nadają emocji.

Wiecznie żywy nie jest jakimś wybitnym dziełem. To taka zwykła, prosta historia, którą można przewidzieć, a jednak czyta się ją z przyjemnością. Myślę, że aby czerpać radość z jej czytania, należy podejść do niej bez większych wymagań i sięgnąć po nią w leniwy, jesienny wieczór, podczas którego mamy ochotę przeczytać lekką historię. Ja z całą pewnością z przyjemnością poznam dalsze losy bohaterów.


Ocena: 7/10

Premiera drugiego tomu 24.10.2017r.


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Replika.


Natalia Zaczkiewicz

3 komentarze:

  1. Oglądałam film, ale co do książki mam nieco mieszane odczucia :) pozdrawiam!

    http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zombie... o nie. Nie przeczytam. ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Z chęcią sięgnęłabym po tę książkę, jednak nie jestem miłośniczką tematyki zombie :/

    OdpowiedzUsuń