czwartek, 26 października 2017

"Wspomnienia z martwego domu" - Fiodor Dostojewski

Pierwszy raz styczność z twórczością Dostojewskiego miałam w szkole, kiedy jako lekturę musieliśmy przeczytać "Zbrodnię i karę". Już wtedy warsztat pisarski rosyjskiego twórcy wywarł na mnie ogromne wrażenie, a "Wspomnienia z martwego domu" tylko je spotęgowały. Sam tytuł kojarzyłam z lektury "Innego świata" Gustawa Herlinga - Grudzińskiego, więc mniej więcej wiedziałam, czego powinnam się spodziewać. Jednak historia przestawiona przez Dostojewskiego przerosła moje najśmielsze oczekiwania.

Za tymi wrotami był jasny, wolny świat, ludzie żyli tam jak wszyscy. Natomiast po tej stronie ogrodzenia myślało się o tym świecie jak o nieziszczonej bajce. Tu był własny osobliwy świat niepodobny do niczego innego; tu były własne osobliwe prawa, osobliwa odzież, osobliwe zwyczaje i obyczaje, i martwy za życia dom, i życie jak nigdzie indziej i szczególniejsi ludzie. Ten właśnie osobliwy zakątek zamierzam opisywać.



"Wspomnienia z martwego domu" to jedno z najbardziej osobistych dzieł Dostojewskiego, który opisuje w nim swoje własne przeżycia z rosyjskiego więzienia. W 1849 roku Dostojewski za przynależność do Koła Pietraszewskiego został skazany na karę śmierci przez rozstrzelanie. W ostatniej chwili car odwołał tę karę i zamienił ją na więzienie połączone z ciężkimi robotami. Pisarz przebywał na katordze cztery lata, a doświadczenia zebrane w tym okresie pozwoliły mu przedstawić w powieści obraz życia w syberyjskim więzieniu. Swoje wspomnienia Dostojewski wkłada w usta szlachcica skazanego za zabójstwo żony na dziesięć lat ciężkich robót. Opisuje zwyczaje panujące na katordze, relacje między współwięźniami, ich historie, zachowania, postawy i charaktery, przedstawia różne fragmenty katorżniczego życia (pobyty w szpitalu, handel wódką, święta, kary cielesne, zachowanie przełożonych, roboty) i wiele sylwetek skazańców. Są pośród nich ludzie dobrzy, wartościowi, z którymi nawiązuje przyjaźnie. Jednak większość katorżników to ludzie ponurzy, dumni, ambitni, zawistni, źli i złośliwi. Awantury, kradzieże i bójki są na porządku dziennym, atmosfera moralna panująca w barakach jest trudna do zniesienia. Większość skazańców pochodzi ze stanu chłopskiego, do byłego „pana” odnoszą się niekiedy z nienawiścią, Aleksandrowi Pietrowiczowi jako byłemu szlachcicowi jest na katordze wyjątkowo ciężko, wrogość większości współwięźniów i samotność – to uczucia szczególnie doskwierające mu podczas pierwszych miesięcy pobytu w więzieniu.


Źródło
"Wspomnienia..." są typową literaturą obozową, więc raczej każdy wie mniej więcej, czego może oczekiwać. Dostojewski jednak wyraźnie wyróżnia się w tej tematyce, ze względu na podejście do swojego losu. Katorgę potraktował nie jako karę, a wyzwanie i dokonując wnikliwej psychoanalizy samego siebie (jak robi to w przypadku Raskolnikowa w "Zbrodni i karze") i współwięźniów, dochodzi do niezwykłych wniosków dotyczących ludzkiej natury. Pisarz jest doskonałym obserwatorem i sprawnie analizuje ludzkie zachowania, czego dowiódł także w innych swoich dziełach. Dlatego również tutaj dostajemy szczegółową relację z codzienności obozowej. Dowiadujemy się, jak wyglądało życie w więzieniu, relacje współwięźniów, poznajemy także historię zesłania wielu z nich. Jednak nie tylko to wyróżnia "Wspomnienia z martwego domu" spośród innych powieści o tematyce obozowej. Pozwolę sobie odwołać się ponownie do "Innego świata", jako że jego autor wielokrotnie podkreślał, jak ważne było dla niego dzieło Dostojewskiego, w przetrwaniu pobytu w łagrze. Herling - Grudziński przedstawia nam bardzo obrazowo okrucieństwo i terror, jakie panowały w obozie. Przywołuje wiele tragicznych wydarzeń, śmieci współwięźniów, ich tortur i krzywd jakich doznali. Dostojewski skupia się bardziej na sumieniu człowieka oraz kształtowaniu jego charakteru i moralności. 

Każdy człowiek, kimkolwiek byłby poniżony, żąda - chociażby instynktownie tylko, chociażby bezwiednie - poszanowania swej ludzkiej godności. Więzień sam wie, że jest więźniem, wyrzutkiem, i zna swoje miejsce wobec naczelnika; żadne jednak piętna, żadne kajdany nie sprawią, by zapomniał, że jest człowiekiem. A ponieważ istotnie jest człowiekiem, należy się z nim zatem obchodzić po ludzku. Boże drogi! Przecież ludzkie traktowanie może uczłowieczyć nawet takiego, w którym dawno się już zatarło podobieństwo boże".

Z czystym sumieniem oświadczam, że to jedna z najlepiej napisanych i najbardziej poruszających książek, jakie było mi dane w ostatnim czasie przeczytać. Zawsze chętnie sięgałam po tematykę obozową, a "Wspomnienia z martwego domu" to majstersztyk w tej dziedzinie. Polecam z całego serca, bo naprawdę warto. Zapewniam, że się nie zawiedziecie i jeszcze długo będziecie nad przedstawioną historią rozmyślali.


Ocena: 10/10 

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu MG
Weronika Plichta

2 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej pozycji, ale byłam zachwycona "Zbrodnią i karą" i po tej recenzji jestem jak najbardziej zainteresowana! Zapisuję sobie tytuł :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie daj znać, jak już uda ci się ją przeczytać! Mam nadzieję, że się spodoba :)

      Usuń