piątek, 6 października 2017

Wywiad z Dominiką Rosik


Cześć Dominiko!  Na początku napisz proszę parę słów o sobie, przedstaw się czytelnikom. 

Kocham książki, filmy, muzykę, jogę oraz długie spacery. Piszę – słuchając głośnej muzyki, gdy potrzebuję inspiracji lub w ciszy, kiedy muszę pozbierać rozbiegane myśli.
Mam męża oraz dwójkę cudownych dzieci, z których jestem bardzo dumna. Mieszkam w Warszawie, którą uwielbiam, ale moje serce należy do Wielkopolski, w której się wychowałam. Jestem otwarta na kontakt z czytelnikami, możecie mnie spotkać pod adresem dominikarosik.autorka@gmail.com, na facebooku oraz instagramie.




1. „Projekt królowa” jest Twoim debiutem, który przyjął się w książkowym świecie z entuzjazmem. Czy obawiałaś się, że książka może nie spodobać się czytelnikom? A może byłaś przekonana, że książka jest ciekawa i zostanie odebrana pozytywnie?
Jak czujesz się z obecną sytuacją, kiedy większość recenzji jest pozytywna?

Szczerze mówiąc obawiałam się pierwszych recenzji. Zamykałam oczy i brałam kilka głębszych oddechów, zanim zabierałam się za czytanie. Oczywiście cieszę się, że większość czytelników odbiera moją powieść pozytywnie, ale staram się również wynieść coś dla siebie z negatywnych recenzji. Krytyka, o ile jest konstruktywna, może naprawdę wiele nauczyć. Najbardziej cieszą mnie wiadomości od osób, które chcą podzielić się wrażeniami po lekturze “Projektu Królowa”. Sprawiają mi wiele radości oraz dają ogromną motywację do dalszej pracy nad warsztatem.

2. Czy wydanie książki sprawiło Tobie trudność? Jak wiadomo napisanie dobrej powieści i jej wydanie bywa trudne. Czy musiałaś długo czekać na odpowiedź wydawcy? Jak zareagowałaś na pozytywną odpowiedź?

Początki były bardzo trudne i każdy, kto próbował wydać swoją powieść, wie z czym początkujący autor musi się zmagać – brak odpowiedzi lub długi czas oczekiwania na odpowiedź (najczęściej odmowną), wprawiają w prawdziwą frustrację. Nie jestem wyjątkiem. Po sześciu miesiącach milczenia oraz kilku lakonicznych odpowiedziach na moją propozycję wydawniczą, ponownie usiadłam przed komputerem i zaczęłam pracować nad tekstem (poprawki zajęły mi kilka miesięcy). Poprawioną wersję wysłałam kolejny raz do wybranych wydawnictw, a po trzech miesiącach otrzymałam wiadomość z propozycją wydania. Przeczytałam ją kilka razy, zanim uwierzyłam, że to dzieje się naprawdę.

3. „Projekt królowa” jest wstępem do świata przez Ciebie wykreowanego. Ile tomów planujesz wydać jeszcze i kiedy możemy spodziewać się kolejnego? Czy wiadomo już coś na ten temat, a może wolisz zostawić informację dla siebie i zrobić czytelnikom niespodziankę?

Historia “Projektu Królowa” zakończy się w trzecim tomie. Od samego początku wiem, co spotka moich bohaterów na samym końcu, ale to, co im się przytrafi w międzyczasie – jest po części zagadką również dla mnie. Próbowałam ułożyć plan, lecz w moim przypadku to się nie sprawdza – muszę iść na żywioł i pozwolić wyobraźni działać. Możecie więc spodziewać się absolutnie wszystkiego! Mogę zdradzić, że pracuję nad tym, by kolejne tomy były bardziej dynamiczne, a bohaterowie dali się lepiej poznać. Co do terminu, mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się wydać tom drugi, a w niezbyt odległej przyszłości – tom trzeci.

4. Dlaczego postanowiłaś wykorzystać motyw szachów jako jeden z głównych elementów? Mają one dla Ciebie jakieś znaczenie? A może decyzja o ich wprowadzeniu do fabuły była spontaniczna?

Od początku wiedziałam, że szachy będą jednym z głównych motywów powieści. Mam do nich ogromny sentyment, ponieważ jako mała dziewczynka grałam w nie z moim dziadkiem. To on nauczył mnie podstaw gry w szachy i zachęcał do strategicznego myślenia. Bardzo mu zależało, żebym dzieliła z nim jego pasję oraz pracowała nad swoją cierpliwością. Byłam energicznym dzieckiem, więc szachy, wymagające koncentracji – stanowiły dla mnie wielkie wyzwanie. Ostatecznie nie udało się w pełni ujarzmić mojego temperamentu, ale nie żałuję tych wszystkich chwil poświęconych na grę; w szczególności tych, podczas których moi przeciwnicy specjalnie popełniali błędy, żeby wreszcie udało mi się wygrać.
Poza tym, szachy do dnia dzisiejszego są obecne w mojej rodzinie. Mój tata oraz mąż od czasu do czasu prowadzą między sobą rozgrywki i to oni pomagali mi przy tworzeniu ”szachowego” eksperymentu.

5. Do pisania książki przygotowywałaś się wcześniej? Robiłaś notatki? A może poszłaś na żywioł? Ile czasu zajęło Ci napisanie swojej pierwszej książki?

Nie robiłam specjalnych przygotowań, nie sporządzałam też notatek (z wyjątkiem zapisywania pomysłów, które pojawiły się w mojej głowie nocą lub podczas przebywania poza domem), ponieważ w tamtym czasie po prostu zapragnęłam pisać, nie wybiegałam myślami zbyt daleko w przyszłość, nie miałam też pewności, czy uda mi się całą historię wymyślić. Poza tym, opisując miejsca, bohaterów, wydarzenia – w mojej głowie roiło się od pomysłów, nie mogłam nad nimi zapanować i czułam ogromną potrzebę przelania ich na “papier”, więc wykorzystywałam każdą wolną chwilę, żeby to zrobić.
Kiedy zaczęłam przygodę z pisaniem, siedziałam z córką w domu, więc mój czas wolny ograniczał się do jej drzemek. Z tego względu praca nad tekstem trwała długo (ponad dwa lata). Myślę, że teraz, kiedy zdobyłam już pewne doświadczenie oraz otrzymałam wiele recenzji – skupiłabym się w pierwszej kolejności na warsztacie pisarskim. Dlatego przy pisaniu kontynuacji, niezwykle ważne jest dla mnie, żeby nie popełnić tych samych błędów.


6. Dlaczego właśnie zakład psychiatryczny? Dlaczego w nim postanowiłaś umiejscowić bohaterów? Czy miał być to zabieg nadający dreszczyku emocji?

Ludzki umysł, psychika – fascynowały mnie od zawsze, dlatego chciałam, by moi bohaterowie byli uwikłani w eksperyment związany z psychiatrią. Wpadłam na pomysł, żeby połączyć owe zainteresowanie z szachami, dlatego też moim bohaterom przyszło obudzić się w szpitalu psychiatrycznym.

7. Czy planowałaś zostać autorką? Jak do tego doszło, że postanowiłaś napisać książkę? Kto wspierał Cię w tworzeniu? Co było Twoją największą inspiracją?

Prawdę mówiąc nigdy o tym nie myślałam. Literatura towarzyszyła mi przez całe życie, zostałam wychowana wśród książek, a mój tato nauczył mnie wielkiego szacunku do nich. Zawsze lubiłam też obserwować innych ludzi, wymyślać historie z ich udziałem, pisać opowiadania oraz listy do swoich koleżanek, ale wydanie własnej powieści nigdy nie przyszło mi do głowy. Jeszcze cztery lata temu, jeśli zapytałabyś mnie, czy napiszę kiedyś powieść, odparłabym, że nie ma takiej opcji! Do dzisiaj do końca nie wiem, co mnie natchnęło, żeby spróbować. Może fakt, że chodziłam z córką na długie spacery, praktykowałam jogę i miałam naprawdę dużo czasu na przemyślenia. Dzięki pisaniu stworzyłam sobie odskocznię, której w tamtym czasie bardzo potrzebowałam. Mój świat, do którego tylko ja miałam wstęp i który mnie zachwycał.
W trakcie tworzenia powieści wspierała mnie rodzina oraz przyjaciele, a największe wsparcie otrzymałam od męża. Bez niego nie udałoby mi się ukończyć powieści.


8. Gdyby Twoja powieść miała zostać wyreżyserowana, to jakich aktorów widziałabyś w roli głównych bohaterów?

Myślę, że Emilia Clarke w roli Emily wyglądałaby doskonale. Bob Morley w dłuższych włosach zagrałby Matthew. Natomiast z Alexandrem mam największy problem. Może Cam Gigandet?

9. Twój ulubiony gatunek literacki to...? Dlaczego właśnie ten?

Nie mam ulubionego gatunku literackiego, mogę jedynie powiedzieć, że nie przepadam za horrorami, chociaż niedawno przeczytałam “Lśnienie” S. Kinga. Czytam naprawdę różne książki, dbam o to, by nie trzymać się jednego gatunku. Wtedy nigdy nie czuję przesytu daną tematyką, ani nie przeszkadza mi powtarzalność rozwiązań fabularnych. W ostatnich tygodniach przeczytałam “Małe życie” H. Yanagihara (szczerze polecam, fantastyczna lektura!), “Zaczarowanych” R. Denfeld (mroczna, przytłaczająca i z pewnością – “zaczarowana”. Fenomenalna!), “Słońce też jest gwiazdą” N. Yoon, “Motylka” K. Pużyńskiej oraz “Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” S. Kean. W planach mam wiele, wiele innych książek. Dzięki blogerom i poleceniom od innych czytelników – moja lista stale się powiększa 

10. Czy utożsamiasz się z bohaterami swojej powieści? A może któryś z nich jest odzwierciedleniem Ciebie?

Rozmyślając nad odpowiedzią doszłam do wniosku, że każdy bohater ma coś ze mnie. Bywam wycofana i zagubiona jak Emily, mam silną potrzebę otoczenia opieką najbliższe osoby, zupełnie jak Matthew, a Alexander – cóż, on ma moją determinację do działania. Myślę, że każdy autor przemyca nieco siebie w powieściach, czasami możemy go odnaleźć w niektórych cechach, czy działaniach bohaterów, kiedy indziej w wymyślonym przez niego świecie oraz przeszkodach, które postawił na drodze swoim bohaterom. Tak, czy inaczej, granice wyobraźni są nieskończone, a dzięki pisaniu możemy poznać siebie z zupełnie innej, nowej perspektywy.

Zachęcam Was do pisania, pracowania nad własnymi powieściami, walki o własne marzenia. One naprawdę czasami się spełniają!

Droga Natalio, dziękuję Ci za wspaniałe pytania <3

A ja dziękuję Dominiko za poświęcenie mi czasu <3! A Was wszystkich zachęcam do sięgnięcia po książkę Dominiki, która jest świetna!

Natalia Zaczkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz