środa, 18 października 2017

„Zatrute ciasteczko” – Alan Bradley

Czy zjadłbyś zatrute ciastko? A gdyby to „Zatrute ciasteczko” to byłaby świetnie napisana powieść
z inteligentną i ciekawą postacią, okraszoną cierpkim poczuciem humoru i potrójną zagadką kryminalną osadzoną w starym angielskim domu? Skusiłbyś się? Podejrzewam, że po lekturze tej recenzji znajdzie się paru chętnych na „wypieki” autorstwa Alana Bradley’a. Zapewniam: będzie smakowało.

Fabuła „Zatrutego ciasteczka” ma miejsce w starym wielkim domu Buchshaw oraz w leżącej nieopodal malutkiej angielskiej wiosce Bishop’s Lacey w latach 50’ ubiegłego wieku. Narratorką i bohaterką książki jest Flawia de Luce, która zamieszkuje wspomniane domostwo razem ze swoim przedwcześnie owdowiałym ojcem, dwoma starszymi siostrami, Ofelią i Dafne, oraz ogrodnikiem Doggerem. Do domowników również można zaliczyć panią Mullet, która dba o żołądki rodziny de Luce. Flawia jest bystrą, dowcipną, przekorną jedenastolatką o nietypowym hobby: dziewczyna kocha chemię i zna się na truciznach, jak mało kto. Sama je również wytwarza i testuje na swoich siostrach! Jak możesz przypuszczać, Drogi Czytelniku, dziewczynka nie ma zbyt dobrych relacji z rodzeństwem, z którym jest otwarcie skonfliktowana. Niestety Flawia nie utrzymuje również dobrych relacji ze swoim ojcem z uwagi na jego chłód emocjonalny. Ponieważ Flawia jest bardzo ciekawską osobą, pewnej nocy zakrada się pod gabinet ojca i jest świadkiem rozmowy, której treści nie powinna usłyszeć. Parę godzin później znajduje rozmówcę swojego ojca w ogródku. Mężczyzna umiera na jej oczach, nie ma żadnych śladów wskazujących na użycie wobec niego przemocy. Kim jest nieboszczyk? Dlaczego i co spowodowało jego śmierć? Czy ktoś mu w tym pomógł? I czy mordercą mógłby być pan de Luce? Na te pytania postanawia odpowiedzieć Flawia, która ku utrapieniu miejscowej policji zaczyna prowadzić prywatne śledztwo. Dziewczynka wpada przy tym na trop nierozwiązanej zagadki kradzieży oraz tajemniczą śmierć z przeszłości swojego ojca.
Książkę czyta się bardzo sprawnie. Styl jest lekki i sugestywny, a fabuła i postacie ciekawe. Autor zawarł w niej również ciekawostki z chemii, m.in. dotyczące trucizn i anegdot z życia znanych chemików, które wzbogacają treść, dając czytelnikowi nie tylko rozrywkę, ale i wiedzę. Akcja książki płynie żwawo, jest pełna nagłych zwrotów, ale układa się w spójną i logiczną całość. Nie epatuje przemocą, co wydaje się kluczowe w powieści adresowanej do młodszego czytelnika. Wszystkie moje domysły związane z okolicznościami śmierci mężczyzny z ogródka de Luce’ów były po kolei rozwiewane. Czy się domyśliłam kto jest mordercą? Przemknęło mi to przez głowę, ale nie ustaliłam, w jaki sposób zamordowano ofiarę oraz jaki był motyw zbrodni.
Bardzo spodobała mi się główna bohaterka. Flawia jest cudownie niepokorna, zadziorna i trochę przemądrzała, co sprawia, że jej postać choć nie krystaliczna, jest przemyślana. Dziewczynka nie jest superbohaterem. Dzięki swemu sprytowi wychodzi z opresji prawie bez szwanku, ale trzeba przyznać, że ma również sporo szczęścia. Z jednej strony jest nadzwyczaj dojrzała psychicznie, z drugiej jej zachowania i niektóre pomysły są infantylne. Polubiłam również cięty dowcip Flawii, który nadaje kolorytu jej narracji.
Dla wszystkich, którzy polubią Flawię, mam dobrą wiadomość. Aktualnie na rynku dostępne są trzy kolejne części jej przygód: „Badyl na katowski wór”, „Ucho od śledzia w śmietanie” oraz „Tych cieni oczy znieść nie mogą”. Osobiście chętnie po nie sięgnę z nadzieją na kolejną porcję ciekawych, kryminalnych zagadek oraz cierpki humor najmłodszej panny de Luca.
Na koniec pragnę wspomnieć o dwóch kwestiach. Po pierwsze okładka. Dla mnie jest strzałem w dziesiątkę: steampunkowa, trochę jak wyjęta z rodziny Adamsów albo prozy Edgara Allana Poe. Przedstawiona na niej dziewczynka to Flawia de Luce, która mnie osobiście przypomina Wednesday Adams (czyż nie?). Okładki pozostałych części są utrzymane w podobnym klimacie. Ufam, że autorowi udało się rozwinąć również ich fabułę na podobnym poziomie.
Druga sprawa: dla kogo jest to książka? Wydawnictwo Vesper sugeruje, że powieść została napisana dla młodzieży i dorosłych. Mnie się czytało dobrze, choć myślę, że jest to bardziej książka dla starszych dzieci oraz młodszej młodzieży. Ważnym jest, aby sami rodzice ocenili, czy ich dziecko jest na tyle dojrzałe, aby czytać kryminał.
To tyle Drogi Czytelniku. Może masz już ochotę na „Zatrute ciasteczko”?

Ocena 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Vesper.



Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz