piątek, 10 listopada 2017

„BOWLLOVE – zdrowe i odżywcze miski pełne smaku” – David Bez

[źródło]

      To jest książka, która sprawiła, że przeglądając strony aż zrobiłam się głodna. Naprawdę.

      Bowl love z angielskiego tłumaczymy jako miska miłości. Autor książki sam wspomina swoją historię nawiązując do swoich poprzednich książek Saladlove i Śniadanlove, które w swej nazwie są bardzo wymowne. I tu również tak jest – posiłki, które prezentuje nam David skonsumujemy w miskach. Potrawy są odpowiedzią na czas jesienno-zimowy, przedstawiany w formie obiado-kolacji, popularna forma posiłku w Anglii, stąd też znajdziemy pozycję na mokro i sucho. Głównym celem tych posiłków jest rozgrzanie i zapewnienie odpowiedniej ilości składników odżywczych w tych chłodniejszych czasach, gdzie odporność spada, a te „mokre sałatki na gorąco” mają nam kojarzyć się z domowym ciepłem.



„Miłość do roślin stała się czymś, czym chciałem się podzielić z innymi – za pomocą zdjęć, mediów społecznościowych, książek kucharskich. Miałem też własne marzenie: aby stworzyć przestrzeń dla ludzi, w której będą mogli samodzielnie doświadczać , co to znaczy smaczny, odżywczy, sycący, a jednocześnie lekki lunch.”

        Mimo, że autor jest przychylny kuchni wegetariańskiej (nie mogę określić go mianem wegetariana, gdyż na łamach książki sam przyznaje, że spożywa białko pochodzenia zwierzęcego tj. z mięsa czy też ryb sporadycznie, raz w tygodniu)
i skupia się na niej, tak ku mojej uciesze nie ogranicza się tylko do wegetarianizmu. W książce znajdziemy propozycje posiłków w szerokim zakresie: dla mięsożerców, wegan, wegetarian, witarian i peskatarian. Przy każdym przepisie znajdują się również małe chmurki z podpowiedzią dla danej grupy żywieniowej co można zmienić w przepisie, aby pasowało do zamysłu dietetycznego. Tak naprawdę można dopasować przepisy do naszych własnych upodobań.

[źródło]

       Autor kładzie nacisk na różnorodność kompozycji posiłków i naprawdę, przeglądając książkę każdy przepis jest zupełnie inny. Rezygnując z węglowodanów takich jak makaron sprawił, że zaczęłam szukać w Internecie temperówki do warzyw, aby zrobić imponującą poskręcaną marchewkę! Korzysta on z takich dostępnych dla nas warzyw jak m.in.: ogórek, pomidory czy papryka, ale również sięga do kuchni Wschodu, gdzie dominują mocne rozgrzewające przyprawy, mleko kokosowe oraz wodorosty.

[źródło]
      Prostota posiłków to ogromny plus tej książki. Otwierając na część z daniami widzimy zachęcające zdjęcie, opis dla kogo skierowana jest ta propozycja, obok wskazówka co można dodać dla rozszerzenia swojej diety, a poniżej krótka lista składników dominujących i druga kolumna, z czego zrobimy zupę/wywar/krem. Kucharz stawia na minimalizację składników, aby każde z nich, które będzie tworzyć tę kompozycje mogło dać wszystko ze swojego smaku. Jest to miłe zaskoczenie, bo posiłki na pierwszy rzut oka nie wyglądają na takie łatwe do przygotowania.

David Bez dzieli się z nami swoimi doświadczeniami, cennymi lekcjami i tym, czego się nauczył odkrywając nowe oblicza kuchni. Jest to szczera rozmowa autora z czytelnikiem, instruuje i uczy, lecz przy tym niczego nie narzuca. Opowiada o swojej kuchni jak o miejscu spełnienia marzeń, o miejscu dialogu pomiędzy kucharzem, a klientem jedzącym jego dania.

      Autor podkreśla jeszcze jedną ważną rzecz.

„Głęboko wierzę, że nasze zdrowie w znacznym stopniu zależy od tego, jak traktujemy siebie samych i ludzi wokół nas. Podchodząc do spożywania posiłków z należytą uwagą i brakiem pośpiechu, stajemy się bardziej świadomi tego, co jemy i jak nasz organizm na nie reaguje.”

[źródło]
      Znajdźmy czas na to, aby się delektować posiłkiem. Aby nasycić wszystkie nasze zmysły. Bo czas przy stole to czas relacji rodzinnych, z drugim człowiekiem, bez technologii, nie tylko od święta. To właśnie ten zamysł jest głównym składnikiem każdego posiłku. Wówczas każdy kęs staje się pełniejszy, smaczniejszy i zdrowszy. A my przy tym szczęśliwsi i właśnie o to chodzi w filozofii „miski miłości”.

„Miłość, uwaga, troska i czas – oto najprawdziwszy superfood!”


      Książka może nie jakiejś wielkiej objętości, lecz w tych 185 stronach jest naprawdę wiele treści. I warto ją poznać. Ja mam już pozaznaczane przepisy, które będę chciała spróbować i już nie mogę się doczekać tych wszystkich zapachów.
A wyszło tego naprawdę sporo!

Dziękuję wydawnictwu Buchmann za możliwość zapoznania się  z egzemplarzem.

Moja ocena 10/10
Emilia Pieńko

2 komentarze: