czwartek, 2 listopada 2017

"Cisza" - Jem Lester

Co myślą ludzie, gdy słyszą o dziecku z autyzmem? Niektórzy czują obrzydzenie, inni nie mają zdania w tej kwestii, bo nigdy nie mieli żadnej styczności z kimś tak poważnie chorym, a jeszcze inni są pewni, że podołaliby opiece nad dzieckiem z tak specyficzną przypadłością. Ile osób, tyle opinii. Nie potępiam nikogo, bo jednak uważam, że każdy powinien samodzielnie stworzyć własną listę ,,za i przeciw”. Jedno jest pewne – liczy się dobro dziecka i właśnie ,,Cisza” Jema Lestera opowiada o tym jak długą drogę jest w stanie pokonać rodzic, aby osiągnąć cel.

Ben jest ojcem, mężem i synem, ale ma wiele swoich wad. Jednak do tej pory jego życie było stosunkowo uporządkowane i posiadało jakąś rutynę. Jonah ma dziesięć lat, autyzm, nigdy nie zaczął zmówić i ciągle musi nosić pieluchę, ale Ben kocha go nad życie. Pewnego dnia, oboje muszą wprowadzić się do ojca Bena, który nie jest w najlepszych stosunkach ze swoim synem. Co do jednego nie ma wątpliwości – uwielbia swojego wnuka i opiekuje się nim najlepiej jak potrafi. Czy Jonah będzie w stanie pogodzić zwaśnione strony? ,,Cisza” to powieść o chorobie, problemach dnia codziennego, uzależnianiach, przebaczaniu, relacjach w małżeństwie i rodzinie oraz walce o przyszłość dziecka.

Jem Lester jest ojcem autystycznego dziecka, więc wie o czym piszę i to czuje się już od pierwszych stron. Z pewnością nie stara się złagodzić żadnej z sytuacji, a do opisów używa po prostu słów, które tworzą naturalistyczny klimat. Dzięki temu miałam okazje przekonać się, że wychowanie takiego malucha jest naprawdę wielkim wyzwaniem, wymaga dużo zaangażowania, czasu, poświęcenia, uwagi i cierpliwości. Autor nie szczęści sobie nawet dość drastycznych fragmentów, dla niego nie ma tematów tabu i dzięki temu uświadamia społeczeństwo w sprawie, która nadal jest omijana szerokim łukiem.


W tej powieści nie znajdziemy banalnych problemów i jeszcze banalniejszych happy endów. Wszystkie opisane sytuacje są po prostu ludzkie i naturalne. Autor nie robi ze swojego bohatera wspaniałego ojca, który całkowicie oddaje się opiece nad synem i zapomina o sobie. Prawda jest taka, że nie ma idealnych rodziców, każdy ma chwile słabości, nawet jeśli jego dzieci są zdrowe. Podoba mi się ten realizm.

Ben mimo wzlotów i upadków jest kochającym rodzicem, co do tego nie ma wątpliwości. Autor nie szczędził sobie opisów zmagań ojca, który został sam z chorym synem i tysiącem innych problemów. Byłam świadkiem jego porażek, ale także sukcesów. Jednak mimo licznych momentów, które powodowały smutek, były również fragmenty rozbawiające mnie do łez. Została więc zachowana równowaga pomiędzy smutkiem a humorem. W końcu życie człowieka to nie tylko pasmo tragedii, bo w każdej sytuacji można dostrzec jakiś pierwiastek szczęścia.

,,Jak zmienić życie, by przegrać tak czy inaczej, autor Ben Jewell.”

Niestety, ale dostrzegłam również kilka wad, które raczej są bardziej subiektywne. Po prostu nie polubiłam się z stylem pisania autora i na początku było mi trochę ciężko pojąć rzeczy, które chciał przekazać. Oczywiście do wszystkiego da się przyzwyczaić i później czytało mi się już dużo lepiej. Miałam też problem z zapamiętaniem imion, co mogło wynikać z mojego roztargnienia, ale wydawało mi się, że ten problem mam już za sobą i w pełni potrafię się skupiać na lekturze.

Pod koniec każdego rozdziału znajdowały się listy z różnych urzędów lub lekarzy. Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ były w formie graficznej i naprawdę urozmaiciły tę książkę. Jestem trochę jak sroka, ale cóż mogę na to poradzić? Po prostu lubię jak wszystko jest poukładane i przyciąga wzrok. Oczywiście okładka również zasługuje na uwagę, bo jest dość minimalistyczna, ale wyraża więcej niż tysiąc słów.

Wbrew pozorom, nie mamy tu do czynienia z nudną i monotonną opowieścią o ojcu, który ma chorego syna i średnio sobie radzi, gdy w jego życiu zachodzą drastyczne zmiany. Fabuła jest naprawdę interesująca i wzbudza ciekawość. Nie brakuje w niej zwrotów akcji, niespodzianek i na pewno nie ma czasu na nudę. Szczególny smutek wzbudziła we mnie historia ojca Bena, która ma naprawdę duży związek z drugą wojną światową i holocaustem. Były momenty, że miałam łzy w oczach, bo nie potrafiłam przejść obojętnie obok cierpienia tych ludzi, nawet jeśli byli tylko wykreowani przez autora.

Książkę polecam, ponieważ porusza naprawdę ważny temat, jest szczera, poruszająca i co najważniejsze – nie nudzi. Autor wykorzystał własne doświadczenie i stworzył naprawdę emocjonującą powieść, w której nie ma tematów tabu. Jest solidną dawką wiedzy o życiu z autystycznym dzieckiem, ale nie brakuje w niej wątków dotyczących innych sytuacji, również smutnych i momentami dramatycznych.



Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka






Patrycja Bomba 

5 komentarzy:

  1. ciekawa książka

    http://nouw.com/skucinska

    OdpowiedzUsuń
  2. Z przyjemnością dodam "Cisze" do mojej chciej-listy, lubię książki które poruszają trudne tematy ale nigdy nie czytałam książki dotykającej problemu autyzmu. Z chęcią się zapoznam :)

    booklicity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też była nowość i naprawdę polecam ;)

      Usuń
  3. Dzięki Tobie dowiedziałam się o tym tytule, bardzo Ci za to dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;) O takich książkach warto mówić.

      Usuń