czwartek, 30 listopada 2017

"Dożywocie" - Marta Kisiel



               Moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty Kisiel! Książki niemal już kultowe, przez co, szczerze mówiąc, nie do końca miałam ochotę po nie sięgać. Ale wszyscy się zachwycają, więc co tam! Spróbować można. I zdecydowanie, jest to lektura jedyna w swoim rodzaju. 

                Konrad Romańczuk od samego początku nie wiedział, w co się pakuje. Wyjątkowy spadek, który trafił w jego ręce zdecydowanie przekroczył jego najśmielsze oczekiwania, nie do końca w tym dobrym sensie. Stary dom, nazywany Lichotką, gotyckie domiszcze, które okazało się nową własnością naszego głównego bohatera zaskakiwał od samego początku, przede wszystkim dożywotnikami, których to młody mężczyzna otrzymał wraz z domem. Licho, bezwzględnie anioł z obsesją na punkcie porządku i jednocześnie wielkim, naiwnym sercem, Krakesa ze zdecydowanie zbyt wieloma kończynami, który jest jednocześnie prawdziwym mistrzem kuchni, topielce, które bez przerwy myliły łazienki i ten natrętny mieszkaniec biblioteki... Jedynym w miarę normalnym mieszkańcem Lichotki wydawała się kotka o wdzięcznym imieniu Zmora, która upodobała sobie nowego właściciela jako swoje nowe posłanie. 


                Konrad stanął przez trudnym zadaniem. Miejsce, które mogło okazać się jego ucieczką od trudnych wspomnień związanych z życiem w mieście, miało okazać się głównym powodem jego powrotu do poprzedniego życia? Przede wszystkim, czy da się ogarnąć jakoś tą zwariowaną ferajnę tak, by móc żyć normalnie? Odpowiedź w "Dożywociu".

"Siła wyższa, bez uprawnień kierująca światem, postanowiła udowodnić, że dysponuje niekończącymi się pokładami czystej, małpiej złośliwości."

                Sympatyczni bohaterowie, jednocześnie tak bardzo przerysowani, że nie jeden raz czytelnik uśmiechnie się nad, nierzadko, irracjonalnym zachowaniem. I Konrad, który nie bez trudu próbuje odnaleźć się w nowej sytuacji. Jednocześnie sam Romańczuk, jak i pozostali lokatorzy zmierzą się z niesamowitymi przygodami i tajemnicami, między innymi... jak pozbyć się pewnego nieznośnego natręta...

                W dodatku wraz z nowym wydaniem "Dożywocia" możemy poznać treść opowiadania "Szaławiła", które przedstawi nam Lichotkę z trochę... innej perspektywy. 


                Przede wszystkim, w pełni oddaję autorce szacunek za nietuzinkowe podejście do przedstawianej przez siebie opowieści. To coś, czego nie czytałam nigdy wcześniej, a Marta Kisiel ubiera tą historię w odpowiednio luźny i dopasowany do bohaterów styl, który nadaje całości zarówno zabawnego, jak i lekko ironicznego charakteru. 

                Z początku trochę bałam się tej specyfiki i nie do końca mogłam wczuć się w historię. Później było już dużo lepiej, choć wciąż uważam, że nie jest to książka skierowana dla mnie. Namęczyłam się, choć przyznaję od razu, że nie jest to książka zła! Jest inna, napisana z pomysłem i w doskonały sposób. Ale jednak, nie dla mnie.

"Jako tradycyjny anioł stróż Licho nie miało na wyposażeniu żadnych mieczy ognistych ani tym podobnych, robiących odpowiednie wrażenie akcesoriów, mogło co najwyżej kopnąć z bamboszka."

                Według mnie, najlepszą robotę autorka robi tutaj, kreując interakcje między postaciami. Są to tak skrajnie różne osobowości, że czasami ich życie przypomina zamknięcie psa z kotem, okraszone sporą dawką humoru. Ich rozmowy często są zarówno pełne drwin, jak i sympatii. To praktycznie jedna wielka rodzina, w której nie brakuje konfliktów, ale jednak to rodzina. 

                Podsumowując, nie wiem, czy proza Marty Kisiel trafi do każdego. Do mnie... nie do końca, mimo że bardzo doceniam "Dożywocie" i zajmie ono honorowe miejsce na mojej półce. Jednakże to powieść warta przeczytania: albo będziesz bawić się doskonale i przez większą ilość lektury będziesz śmiać się w głos, albo poznać świetną historię, przede wszystkim, na wskroś oryginalną i dobrze napisaną, a to już coś. 


 Ocena: 7/10

Za możliwość poznania tej historii bardzo dziękuję wydawnictwu Uroboros

https://pl-pl.facebook.com/WydawnictwoUroboros/

3 komentarze:

  1. Nie słyszałam wcześniej o tej książce, gdyż taka tematyka raczej nie pozostaje w obszarze moich zainteresowań, choć muszę przyznać, że opis brzmi intrygująco...
    https://slonecznastronazycia.wordpress.com/2017/10/31/czytelnicze-podsumowanie-miesiaca-pazdziernik-2017/#comments

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka czeka na półce na swoją kolej. Podchodzę do niej dość sceptycznie i nie wiem czy mi się spodoba, jednak chcę sobie wyrobić własne zdanie na jej temat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam zamiar wkrótce zapoznać się z twórczością tej autorki, a ta książka już od jakiegoś czasu bardzo mnie kusi. ;)

    OdpowiedzUsuń