wtorek, 7 listopada 2017

"Gdybym jej uwierzył" - Klaudia Kloc - Muniak

Czy ambicje mogą zabić? Wydawałoby się, że ludzie, którzy pną się po szczeblach kariery i poszerzają swoje horyzonty, są niezwykle inteligentni i stawiają na swój rozwój osobisty. Jednak granica pomiędzy zdrową rywalizacją ze samym sobą a chorobliwym dążeniem do celu, jest bardzo cienka. Książka ,,Gdybym jej uwierzył” pokazuje różnych ludzi, ich aspiracje oraz stopień zaangażowania w swoją pracę i to jak daleko są w stanie się posunąć, aby osiągnąć sukces.

Julia Przybysz jest biotechnologiem, pewnego dnia postanawia zostawić całe swoje poukładane życie w Katowicach, dla pracy w dużej i szybko rozwijającej się firmie. Szybko jednak zdaje sobie sprawę, że prowadzone przez nich badania są niezgodne z prawem. Odkrycie, którego dokonała może kosztować ją utratę pracy i ogromne kłopoty. Julia pewnego dnia znika, a pierwsze podejrzenia padają na jej byłego chłopaka. Czy Julia się odnajdzie? Kto tak naprawdę stoi za jej porwaniem? Firma, której tajemnicę odkryła, czy może zraniony, zakochany i odrzucony mężczyzna?

Warto wspomnieć, że ,,Gdybym jej wierzył” Klaudii Kloc – Muniak, to debiut. Dlatego podchodziłam do tej książki z dystansem i nie nastawiałam się na emocjonującą lekturę, przez którą spadną mi kapcie z nóg. Napisanie dobrego thrillera wymaga naprawdę niesamowitego pomysłu oraz kunsztu pisarskiego, a nie każdy rodzi się takim, na przykład, Cobenem. Oczywiście nie spisałam tej książki na straty zanim w ogóle zapoznałam się z jej treścią, bo to mija się z celem. Podjęłam się jej zrecenzowania, bo przede wszystkim kocham thrillery, ale również byłam ciekawa, jak polska autorka poradzi sobie z tym gatunkiem i z pewnością zaciekawił mnie sam opis fabuły.

Prolog na pewno intryguje i zapowiada dość ciekawą lekturę, w której nie branie krwi, walki i skrajnych emocji. Cieszę się również, że autorka postanowiła ugryźć temat, o którym ma naprawdę dużą wiedzę. Główna bohaterka jest biotechnologiem, a w krótkiej notce biograficznej, możemy przeczytać, że Klaudia również spełnia się w tym zawodzie. Dzięki temu miałam pewność, że opisy dość skomplikowanych procesów tworzenia organów czy przeszczepów, są zgodne z prawdą. Muszę przyznać, że wielu rzeczy nie zrozumiałam, ale nie wpłynęło to na moją opinię o tej powieści. Autorka postarała się wytłumaczyć wszystko bardzo prosto, a jednocześnie nie zamęczała nas ciągle specjalistycznym slangiem.


Początkowo miałam mały problem ze stylem pisania autorki, ale wszystko to kwestia przyzwyczajenia. Podobała mi się fabuła, chociaż nie było w niej jakiś szokujących zagadek i zapierających dech w piersiach, zwrotów akcji. Jednak wszystko naprawdę trzymało się kupy, było ciekawe i logiczne. Każdemu wydarzeniu została poświęcona odpowiednia ilość opisów, więc nie było żadnych niedomówień i urwanych wątków. Klaudia nie wprowadziła również zbyt wielu bohaterów i miejsc akcji, a dla mnie to stanowiło naprawdę duży atut, bo żadna z nas nie pogubiła się w treści.

,,Odprowadziłam go wzrokiem do wyjścia, a gdy zniknął za drzwiami, wytarła nos w rękaw i powróciła do gapienia się przez okno. Śnieg przykrył już dachy sąsiednich budynków. Westchnęła ciężko, ale poczuła przypływ optymizmu. I choć jasne było, że potrzebuje jeszcze sporo czasu, aby dojść do siebie, wiedziała, że nie jest sama. Niemal się uśmiechnęła i wtedy usłyszała szmer otwieranych drzwi.”

Całość była jednak stosunkowo przewidywalna, ale mimo to, czytałam z największą przyjemnością i nie potrafiłam się oderwać. Styl pisania autorki, który początkowo mnie odrobinę drażnił, później wciągnął mnie w lekturę. Podobały mi się również krótkie rozdziały i skakanie po wątkach oraz miejscach akcji, ponieważ jednocześnie poznawałam wydarzenia z różnych punktów widzenia – głównej bohaterki, jej byłego chłopaka czy policji.

Bardzo mocną stroną tej książki (według mnie najmocniejszą) był epilog. Tam dopiero się podziało! Byłam strasznie zaskoczona i przez chwilę myślałam, że to mi się po prostu przyśniło albo wzrok płata mi figle. Jednak ponowna analiza utwierdziła mnie w przekonaniu, iż wcale się nie pomyliłam. Takie zwroty akcji lubię i dzięki temu moja ocena jest automatycznie wyższa, bo zostałam naprawdę pozytywnie zaskoczona.

Z czystym sercem mogę polecić tę książkę, ponieważ ma naprawdę ciekawą fabułę, jest dobrze napisana i przyjemnie się ją czyta, a zakończenie zwala z nóg. Całość może nie odznacza się niezliczoną liczbą zwrotów akcji, ale z pewnością nie można powiedzieć, że jest nudna. Klaudia Kloc – Muniak dopiero zaczyna swoją przygodę z pisaniem, wzięła pod lupę trudny gatunek, ale uważam, że doskonale sobie z nim poradziła. Jej powieść jest dopracowana, przemyślana i porusza temat, który jest doskonale znany autorce.




Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res



Patrycja Bomba



1 komentarz: