środa, 29 listopada 2017

"Królowie plagiatu" - Roman Cupał [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

Źródło
 Muszę przyznać, że tytuł  oraz okładka przyciągnęły mój wzrok i postanowiłam zapoznać się z tą pozycją. Sam opis jest dość tajemniczy, ale jednoznacznie wskazuje, że autor zdecydował się na poruszenie dość… trudnych tematów. Polska jest państwem, w którym lepiej nie dyskutować o kościele, bo można naprawdę doprowadzić do wielopokoleniowych kłótni (nie żartuję!). Polityka to też raczej śliska sprawa i myślę, że od pewnego czasu rozmawianie o niej jest po prostu męczące. Każdy ma inne zdanie, a że jesteśmy narodem bardzo upartym, to nie chętnie pozwalamy się zakrzyczeć i przekonać, że nasza opinia na dany temat może być błędna.


W Polsce najważniejsze decyzje podejmuje kościół, a wszyscy temu tylko przytakują. Przez takie postępowanie, cierpią obywatele, którzy ponownie muszą żyć w państwie przypominającym do złudzenia to z czasów komunizmu. Obywatele są pozbawiani praw oraz są kontrolowani. W dużym stopniu pokrzywdzone są uniwersytety, ponieważ nikt nie zadaje sobie trudu, aby ich kontrolować. Tytuły naukowe są rozdawane za seks, ale jest pewna osoba, która się temu sprzeciwia, a wspiera ją w tym grupa rosyjskich imigrantów, którzy pracują na czarno, na polskich budowach. 

Z tyłu na okładce wręcz krzyczy napis ,,Pokonać kościelne państwo bezprawia”. Cóż, muszę przyznać, że miałam z tą książką pewien… problem. Nie chodzi o to, że mam drobnomieszczańskie poglądy, a w każdą niedzielę klepię zdrowaśki w pierwszej ławce, bo tak nie jest i opisy kościoła oraz jego sługusów/poddanych, w ogóle nie ranią moich uczuć. Wręcz przeciwnie – bardzo dobrze, że autor napisał, to co chciał. Żyjemy w wolnym kraju (jeszcze) i każdy ma prawo się wypowiedzieć, bo w końcu nikt nikogo nie będzie zmuszał do przeczytania tej książki. Opis jednoznacznie wskazuje na to, że fabuła jest mocno kontrowersyjna i każdy samodzielnie może zdecydować, czy chce podjąć się poznania tej historii.

Więc dlaczego miałam problem? Początkowo nie bardzo rozumiałam, o co chodzi. Wstęp był dość długi, pojawiło się w nim dużo bohaterów, a na dodatek styl autora raczej był inny niż oczekiwałam. Musiałam przyzwyczaić się do specyficznego języka i opisów. Jednak po jakimś czasie już szło mi lepiej. Mimo wszystko nie gwarantuję, że zrozumiałam to, co chciał przekazać autor. 

Źródło



Myślę, że sami bohaterowie mają w sobie pewien pierwiastek, który może zainteresować. Są naprawdę wyraziści, mają swoją historię i idealnie wpasowują się w fabułę.

Zdecydowałam zapoznać się z tą pozycją, bo zainteresował mnie temat kościoła. Chciałam zobaczyć jak autor przedstawi tą kwestię i muszę przyznać, że jestem dość zaskoczona. Zdaję sobie sprawę, że większość z tych historii, to fikcja wykreowana na potrzeby książki (a może nie? Cóż, w każdej rzeczy można znaleźć ziarnko prawdy), ale mimo wszystko, byłam zaszokowana niektórymi opiami. Jednak nie mogę tego uznać za wadę książki, wręcz przeciwnie – to sprawiło, że byłam ciekawa i zaintrygowana dalszymi rozdziałami.

,,Królowie plagiatu” to niesamowicie kontrowersyjna powieść, dość trudna, ale z pewnością trafi do wielu czytelników. Nie jest to historyjka jakich wiele, więc trzeba podchodzić do niej z całkowicie innym nastawieniem i na pewno nie zniechęcać się po pierwszych stronach. Polecam osobom, dla których nie istnieją tematy tabu i z godnością potrafią przyjąć opinię innych. 




Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res



Patrycja Bomba 


2 komentarze:

  1. Pewnie sięgnę po tę książkę, gdy będę mieć ochotę na coś bardziej zobowiązującego. ;)

    OdpowiedzUsuń