"Królowie plagiatu" - Roman Cupał [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

Źródło
 Muszę przyznać, że tytuł  oraz okładka przyciągnęły mój wzrok i postanowiłam zapoznać się z tą pozycją. Sam opis jest dość tajemniczy, ale jednoznacznie wskazuje, że autor zdecydował się na poruszenie dość… trudnych tematów. Polska jest państwem, w którym lepiej nie dyskutować o kościele, bo można naprawdę doprowadzić do wielopokoleniowych kłótni (nie żartuję!). Polityka to też raczej śliska sprawa i myślę, że od pewnego czasu rozmawianie o niej jest po prostu męczące. Każdy ma inne zdanie, a że jesteśmy narodem bardzo upartym, to nie chętnie pozwalamy się zakrzyczeć i przekonać, że nasza opinia na dany temat może być błędna.


W Polsce najważniejsze decyzje podejmuje kościół, a wszyscy temu tylko przytakują. Przez takie postępowanie, cierpią obywatele, którzy ponownie muszą żyć w państwie przypominającym do złudzenia to z czasów komunizmu. Obywatele są pozbawiani praw oraz są kontrolowani. W dużym stopniu pokrzywdzone są uniwersytety, ponieważ nikt nie zadaje sobie trudu, aby ich kontrolować. Tytuły naukowe są rozdawane za seks, ale jest pewna osoba, która się temu sprzeciwia, a wspiera ją w tym grupa rosyjskich imigrantów, którzy pracują na czarno, na polskich budowach. 

Z tyłu na okładce wręcz krzyczy napis ,,Pokonać kościelne państwo bezprawia”. Cóż, muszę przyznać, że miałam z tą książką pewien… problem. Nie chodzi o to, że mam drobnomieszczańskie poglądy, a w każdą niedzielę klepię zdrowaśki w pierwszej ławce, bo tak nie jest i opisy kościoła oraz jego sługusów/poddanych, w ogóle nie ranią moich uczuć. Wręcz przeciwnie – bardzo dobrze, że autor napisał, to co chciał. Żyjemy w wolnym kraju (jeszcze) i każdy ma prawo się wypowiedzieć, bo w końcu nikt nikogo nie będzie zmuszał do przeczytania tej książki. Opis jednoznacznie wskazuje na to, że fabuła jest mocno kontrowersyjna i każdy samodzielnie może zdecydować, czy chce podjąć się poznania tej historii.

Więc dlaczego miałam problem? Początkowo nie bardzo rozumiałam, o co chodzi. Wstęp był dość długi, pojawiło się w nim dużo bohaterów, a na dodatek styl autora raczej był inny niż oczekiwałam. Musiałam przyzwyczaić się do specyficznego języka i opisów. Jednak po jakimś czasie już szło mi lepiej. Mimo wszystko nie gwarantuję, że zrozumiałam to, co chciał przekazać autor. 

Źródło



Myślę, że sami bohaterowie mają w sobie pewien pierwiastek, który może zainteresować. Są naprawdę wyraziści, mają swoją historię i idealnie wpasowują się w fabułę.

Zdecydowałam zapoznać się z tą pozycją, bo zainteresował mnie temat kościoła. Chciałam zobaczyć jak autor przedstawi tą kwestię i muszę przyznać, że jestem dość zaskoczona. Zdaję sobie sprawę, że większość z tych historii, to fikcja wykreowana na potrzeby książki (a może nie? Cóż, w każdej rzeczy można znaleźć ziarnko prawdy), ale mimo wszystko, byłam zaszokowana niektórymi opiami. Jednak nie mogę tego uznać za wadę książki, wręcz przeciwnie – to sprawiło, że byłam ciekawa i zaintrygowana dalszymi rozdziałami.

,,Królowie plagiatu” to niesamowicie kontrowersyjna powieść, dość trudna, ale z pewnością trafi do wielu czytelników. Nie jest to historyjka jakich wiele, więc trzeba podchodzić do niej z całkowicie innym nastawieniem i na pewno nie zniechęcać się po pierwszych stronach. Polecam osobom, dla których nie istnieją tematy tabu i z godnością potrafią przyjąć opinię innych. 




Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res



Patrycja Bomba 


    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Pewnie sięgnę po tę książkę, gdy będę mieć ochotę na coś bardziej zobowiązującego. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dość intrygująca ;)

      Usuń
    2. Dzisiaj przekazanie myśli innej niż obowiązujące podpada pod różne paragrafy. Żeby przekazać pewne nieulotne skojarzenia trzeba stosować transkrypcje myski tak jak to czynili pisarze za prl. Zawsze mamy problem czy pisząc o kościele wydawnictwa przejmą na siebie osie odpowiedzialności. Dwa lata szukałem kogoś kto mi to wyda. Można mieć do siebie pretensje, że wolność słowa nie ucieka przed rzeczywistoscia. Ale książka wyprzedza czas w którym żyjemy, lecz okazuje się , że do katolickiej schizmy mamy jeden krok, czego wyrazem są seriale takie jak " opowieść podręcznej", gdzie religijne pokajanie jest codziennością. Dziękuję za komentarz

      Usuń