środa, 15 listopada 2017

Małe wielkie porządki – Paulina Draganja

[źródło]
     „Szwedzka kultura sprzątania” wita nas elegancką i uśmiechniętą panią z Wrocławia dźwigająca wielką stertę pudeł. Ta pani została okrzyknięta Szwedzką Królową Porządku. I ten jej uśmiech mnie przekonuje. Szybko przeglądam egzemplarz i już jestem zachwycona. 128 stron, czyli niewielki podręcznik, lecz propozycji i pomysłów na ogarnięcie swojej najbliższej przestrzeni – bez liku! Autorka sama wspomina, że jej pasja jest trochę niezwykła, pomimo codziennego zastosowania. 

     Często podsumowano jej działania jako pisanie o przechowywaniu rzeczy czyli „jak upchnąć swoje graty?” i choć wstępnie wydaje się to wręcz absurdalne to jednak pomysły Pauliny są nieocenione i zwracają uwagę na maksymalne wykorzystanie pomieszczeń, mimo niewielkiego metrażu. Sama wspomina, że nieraz rozmowy na  temat sprzątania pojawiały się podczas imprezy i to nie ona rozpoczynała takie konwersacje.


„Właściwego przechowywania przedmiotów nie można się nigdzie nauczyć. Dlatego pomyślałam, że najwyższy czas napisać o tym książę zawierającą konkretne porady dotyczącej dobrej organizacji oraz wskazówki, jak się pozbywać rzeczy niepotrzebnych. Chciałam, by stanowiła inspirację i była łatwa w odbiorze.”

I muszę przyznać, że udało się jej coś takiego stworzyć.

[źródło]
Książka jest fenomenalnie skonstruowana. Piękne zdjęcia sprawiły, że z przyjemnością zapoznałam się z tekstem, starając się wyciągnąć maksymalną ilość pomysłów. Człowiek stara się zagospodarować jakoś własne cztery kąty, lecz nie da się uniknąć góry papierów, problemów z niedomykającą się szafą czy ze znalezieniem pasującej skarpetki. Proste, a zarazem sprytne pomysły Królowej Porządku sprawiają, że aż chce się spróbować wprowadzić parę rozwiązań do swojego domu.

Kiedy ktoś sięga po taki poradnik to albo szuka pomysłów na organizację, albo ma dosyć problemu z utrzymaniem czystości w domu. Właśnie bałagan, niepraktyczne rozłożenie rzeczy czy też po prostu stos przedmiotów, które są, ale nic nas z nimi emocjonalnie nie łączy sprawia, że czujemy się w swoim własnym domu przytłoczeni.  Czasami to nie jest nasza wina, lecz częściej… no niestety – sami się przyczyniliśmy do tego stanu. Do tej pory walczę w domu ze zjawiskiem „chomikowania” na później, bo „się z pewnością przyda”. Stąd też zamiast wyrzucić kanapę stoi ona w innym pokoju i ma tak stać. Bo tak. Realia mieszkania z rodzicami ;) Ale gdy szafa się nie domyka, a ja nie mam w czym chodzić (takie to kobiece :P) to znaczy, że coś jest nie w porządku. I Paulina bierze to na tapetę. Rozprawia się bezlitośnie z wymówkami, z sentymentami i radzi w jakiś sposób ocenić, czy rzecz nadaje się do wyrzucenia, sprzedania czy też do oddania komuś bliskiemu. Podaje pomysły, które sama stosuje w życiu i nie są one bardzo skomplikowane czy wymagające!
Owszem – zmuszą nas do rozprawienia się z pewnymi naszymi zaniedbaniami, ale w końcu czegoś takiego oczekujemy sięgając po tę książkę – zmian.

[źródło]

„Właściwe przechowywanie rzeczy pomaga żyć w harmonii.”

      Dalej pojawiają się propozycje jak rozpocząć regularnie dbać o swoją przestrzeń, nie tylko od święta zagospodarować każdą przestrzeń. Pomysły wychodzą z jej doświadczenia z wielu przeprowadzek czy też życia na walizkach. Podaje nam konkretne rozwiązania, które mnie osobiście zachwycają. Zwłaszcza, gdy widzę je później na zdjęciach. Autorka nie mówi do nas ogólnikami, każdy rozdział to część domu, od przedpokoju przez łazienkę do sypialni, od piwnicy czy strychu (nazwany tu składzikiem) do pralni i kuchni. Podkreśla również, że utrzymanie tego stanu to nauka dla całej rodziny,
a trening czyni mistrza.

„Często słyszę, że u mnie na pewno przez cały czas panuje idealny porządek. Ależ skąd! Przecież nie żyjemy w muzeum.”

[żródło]
      Dla mnie jest to nie tylko świetna lektura i miejsce inspiracji. Oryginalność i praktyczność pomysłów Szwedzkiej Królowej Porządków po prostu mnie przekonuje, że ład i porządek w domu to spokój w sercu i lepsze wypoczywanie w domowym zaciszu. A to sprawia, że sama już zastanawiam się nad pewnymi modyfikacjami w swoim pokoju. I to na tyle, że gdy skończyłam czytać tę książkę to od razu znalazłam jej konto na Instagramie, gdzie można obserwować jej profil (mimo, że jest prowadzony po szwedzku). Autorka  podkreśla, że w swojej wykreowanej „idealności” jest również tylko człowiekiem i to również sprawia, że ta książka trafiła prosto do mojego serca i stanowczo polecam ją swoim bliskim oraz Wam, drodzy Czytelnicy J


Moja ocena 10/10

Dziękuję wydawnictwu Burda Media za możliwość zapoznania się z książka.




Emilia Pieńko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz