sobota, 25 listopada 2017

"Magnus Chase i bogowie Asgardu. Statek Umarłych" - Rick Riordan

Alex wskoczył na łóżko z baldachimem. Pobujał się na materacu, uśmiechając się szeroko, gdy zaskrzypiały sprężyny.
-Co robisz?
-Hałasuję. - Pochylił się i zaczął szperać w szufladzie szafki nocnej Randolpha. - Zobaczmy. Pastylki na kaszel. Spinacze. Pomięte chusteczki do nosa, których nawet nie dotknę. I... - Aż zagwizdał. - Lek na problemy z jelitami! Magnus, cały ten skarb należy do ciebie!
-Dziwny jesteś.
-Wolę określenie "niewiarygodnie dziwaczny."


Ach Riordan, nasz cudowny Riordan. Moja miłość do jego książek zaczęła się jakoś na przełomie podstawówki i gimnazjum, i ciągnie już szósty rok. To zdecydowanie jeden z autorów, którego historie nigdy mi się nie znudzą i niezależnie od wieku będę po nie sięgała. Pochłonęłam wszystkie dotychczas wydane przez niego książki, więc kiedy tylko w księgarniach pojawiła się trzecia część Magnusa Chase'a "Statek umarłych" od razu się na nią rzuciłam. Świat bogów i herosów stworzony przez Riordana jest niesamowity i wciągający. Nie ważne, czy akcja dzieje się w Obozie Herosów, Obozie Jupiter, Domu Brooklyńskim czy Hotelu Walhalla - Rick zawsze czymś zaskoczy i zapewni czytelnikowi wspaniałą zabawę.


Na sam początek krótki instruktarz na temat tego jak czytać Riordana - przede wszystkim z dystansem. Nie da się ukryć, że są to historie dla młodych nastolatków i starszym czytelnikom mogą nie przypaść one do gustu. Zwłaszcza, gdy takie osoby dopiero zaczynają swoją przygodę z Riordanem, a nie wracają do niej z sentymentu. Ja sama zaczynam wyrastać z tych opowieści, jednak pamiętając ile radości kiedyś mi sprawiły, wciąż chętnie po nie sięgam i potrafię się przy nich dobrze bawić.


W "Statku umarłych" wracamy do Walhalli, aby dalej obserwować przygody Magnusa i jego przyjaciół. Teraz, kiedy Loki uwolnił się z więzów i przygotowuje Nalfgar, Statek Umarłych, aby rozpocząć ostateczną bitwę, jaką jest Ragnarok, zagrożenie jest większe, niż się dotychczas wydawało. W te sytuacji Magnus decyduje się przepłynąć oceany trzech światów i powstrzymać boga, zanim ten wystąpi przeciwko innym bogom Asgardu. Riordan rzuca nas w wir wydarzeń już od pierwszych stron, kiedy Magnus wraz z Alex'em przeszukują dom jego wuja, licząc na odnalezienie czegoś, co mogłoby ułatwić im ich misję. To właśnie zawsze lubiłam u tego autora - pędzącą jak szalona fabułę, która nie pozwala ani na chwilę się nudzić. Odwiedzamy wiele światów, w tym ponownie trafiamy w rodzinne strony Hearthstone'a, poznajemy nowe bóstwa i potwory. Do tego zakończenie jest świetne, ale samo "ostateczne starcie" rozegrane nieco za szybko jak na mój gust.

Przede wszystkim, nie mam bladego pojęcia jak Riordanowi udaje się wydawać jedną książkę za drugą, opierając się w sumie na tym samym temacie, jakim są mity, a i tak trzymać cały czas równie dobry poziom. Oczywiście mitologie są kopalnią wspaniałych historii i postaci, ale i tak trzeba mieć talent, żeby tak sprawnie przenieść to na dzisiejsze czasy i wpleść w akcję. W "Statku umarłych" odnajdujemy wszystko to, co pokochaliśmy w serii o Percy'm, Kane'ach i poprzednich częściach opowiadających o einheriarach - genialne dialogi, świetny humor, niebanalne przygody, no i oczywiście ciekawe przedstawienie znanych nam mitów i bóstw. Jak zwykle wielki plus za charaktery bohaterów, bo nie da się ich nie lubić - osobiście wręcz uwielbiam Alex i Heartha.

-A pozostali z nas - dodała szybko Sam - chcieliby pozostać przy życiu jeszcze trochę, panie Odynie, jeżeli nie masz nic przeciwko temu.
-Ależ oczywiście! - odparł Odyn. - W ramach nagrody nasi żywi herosi pozostaną żywi! Każde z was dostanie ponadto pięć podpisanych egzemplarzy mojej najnowszej książki "Heroizm motywacyjny". Jeżeli chodzi o einherjarów, to do uczty na ich cześć i książek dorzucę gratis tureckie szlafroki hotelu Walhalla dla każdego z nich! Co wy na to?
Odyn sprawiał wrażenie tak zadowolonego z siebie, że żadne z nas nie miałoby serca narzekać. Pokiwaliśmy zatem tylko głowami i uśmiechnęliśmy się blado.


W sumie są tylko dwie rzeczy w całej książce, do których mogłabym się przyczepić. Po pierwsze, całkowite spartaczenie postaci Lokiego, ale to zauważyłam już w drugim tomie. A nie mam bladego pojęcia dlaczego tak się stało, ponieważ moim zdaniem Riordan ma naprawdę ogromny talent do kreowania postaci bogów. Zarówno greckie jak i egipskie bóstwa wyszły mu wspaniale i Loki w pierwszej części zapowiadał się tak samo - charyzmatyczny, mroczny bóg, pragnący zemścić się na bogach za swoje cierpienia. Po lekturze "Miecza lata" go uwielbiałam, bo wydał mi się dużo bardziej złożonym czarnym charakterem, niż inne postacie, jak np. Gaja. Zwłaszcza rozmowa z Magnusem na temat jego synów utwierdziła mnie w tym przekonaniu. W kolejnym tomie został on strasznie przerysowany, jakby autor za wszelką cenę próbował nam pokazać "patrzcie jaki on jest zły", całkowicie pomijając inne jego cechy, które były (moim zdaniem) bardzo ciekawie wyeksponowane w "Mieczu lata". W tej części jest nieco lepiej, jednak wciąż mi czegoś brakowało.  Wielka szkoda, bo ta postać zdecydowanie miała potencjał, który nie do końca został wykorzystany. Drugą rzeczą, która mnie niemiłosiernie rozdrażniła, była obecność Percy'ego, co zostało nam już zapowiedziane w poprzednim tomie. Po co został wprowadzony? Odniosłam wrażenie, że tylko po to, żeby więcej osób kupiło tę część, bo będzie w niej nasz cudowny Persiak. Bardzo lubię tę postać, bo jest serio świetna, ale odnoszę wrażenie, że Riordan nieco za bardzo "jedzie" na popularności Jacksona. Zwłaszcza, że do fabuły nie wniósł absolutnie nic. 

Ogólnie Riordan nie zawodzi i na pewno sięgnę po kolejne jego książki, chociażby z sentymentu. Trzecia część "Magnusa Chase'a i bogów Asgardu" jest tak samo świetna jak pozostałe tomy tej serii i szczerze zachęcam aby po nią sięgnąć. Na pewno nie pożałujecie poświęconego na te książki czasu.


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Galeria książki
Weronika Plichta


7 komentarzy:

  1. Riordan to mój pewniak. Uwielbiam cykl o Percym Jacksonie i na pewno sięgnę po ten, bo łączy przyjemne z pożytecznym - ciekawa historia i poznawanie mitologii :) Szkoda, że kreacja Lokiego pozostawia wiele do życzenia, bo jest on dość barwną postacią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do Lokiego, to tylko moje odczucia, innym może się jego postać bardzo podobać :) Moim zdaniem niestety Riordan nie wykorzystał jego potencjału :/

      Usuń
  2. Uwielbiam Ricka, więc to tylko kwestia czasu żeby sięgnąć po Magnusa xD

    https://fuukor-wam-poczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj koniecznie znać jak ci się podobał! :D

      Usuń
    2. Oki. Coś czuje, że się spodoba bo to Rick. A on potrafi stworzyć takich bohaterów, których aż się kocha. Nieważnie w jakim są wieku czy rasy, pochodzenia, religii.

      Usuń
  3. Hej! Mam takie pytanie: Czy muszę przeczytać serię o Percy'm żeby zabrać się za 3 część Bogów Asgardu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie :) Percy pojawia się tam epizodycznie i można go traktować jak każdą inną postać z tej książki, nie jest nic wspomniane o wydarzeniach przedstawionych w serii o Percy'm czy Olimpijskich Herosach. Także śmiało sięgaj po tę część :D

      Usuń