wtorek, 28 listopada 2017

"Niepowszedni. W potrzasku" - Justyna Drzewicka



„Niepowszedni. W potrzasku” to kontynuacja przygód Nili i jej przyjaciół, których do życia powołała Justyna Drzewicka. Jeżeli jeszcze nie czytaliście recenzji pierwszego tomu, to gorąco zachęcam do zapoznania się z nią. Możecie przeczytać ją tutaj <klik>.
Bezwzględni Złotnicy nie poddają się i dalej ścigają Niepowszednich. Weles, przebrawszy się za posła Cesarstwa Gospar, pojawia się w Ferretum. Tam przedstawia sędziemu Angusowi fałszywe oskarżenia, które mają na celu doprowadzenie do wydania Niepowszednich i przekazania ich pod osąd władzy w Łajdackim Krańcu. Na przyjaciół czeka więc po raz kolejny wiele niebezpieczeństw, którym muszą stawić czoło, by przetrwać. Na domiar złego w ich otoczeniu pojawia się zdrajca, który donosi o ich ruchach Welesowi. Na szczęście na swojej drodze młodzi ludzie spotkają także życzliwe osoby oraz znajdą nowych przyjaciół.

„[Moc] Uderzyła wszędzie tam, gdzie chore tkanki wymagały naprawy. nie odróżniała jednego niezdrowego organizmu od drugiego, nie dzieliła na lepsze i gorsze, ludzkie i zwierzęce.
"Życie to życie" - uzmysłowiła sobie Nila.”
 
Po odłożeniu pierwszego tomu „Niepowszednich” niemal natychmiast sięgnęłam po jego kontynuację, która okazała się kolejną dobrą książką Justyny Drzewickiej. Mamy w niej tych samych bohaterów, których znamy z księgi pierwszej, ale dodatkowo pojawiają się również nowe postaci. Wprowadza nam to nieco świeżości do historii, szczególne że pojawia się także motyw zdrajcy. Sam kreacja bohaterów, zwłaszcza tych głównych, jest naprawdę dobra. Widać, że wydarzenia z pierwszego tomu zmieniły nastolatków, przez co stali się dojrzalsi i bardziej doświadczeni. Nie jest to diametralna zmiana, co stanowi ogromny plus. W ten sposób ich dorastanie wydaje się bardziej wiarygodne.

„Bo... Eee... Tego... Chyba w głębi serca wcale nie jestem taki odważny. Wiesz, inaczej jest, gdy człowiek uważa, że coś musi, a inaczej gdy ma wybór.”

Tom drugi różni się także przestrzenią, w której dzieje się historia. W pierwszej części była ona dużo bardziej obszerna. Bohaterowie wędrowali, dzięki czemu mogliśmy dobrze poznać ich świat i wyrobić sobie jego obraz. W kontynuacji akcja osadzona jest głównie w Ferretum, jednak nie sprawia to, że bohaterowie przeżywają mniej przygód czy są bardziej bezpieczni. Wręcz przeciwnie. W historii dużo się dzieje i czytelnik nie ma szansy na nudę. Do tego nadal ma okazję podziwiać otaczającą bohaterów rzeczywistość, ponieważ autorka bardzo dobrze opisuje poszczególne miejsca, postacie czy wydarzenia. Jednocześnie opisów nie jest ani za dużo, ani za mało. Nie jesteśmy zanudzani, ale mamy okazję wykształcić w swojej wyobraźni obraz świata wykreowanego przez Drzewicką. To zdecydowanie kolejny plus książki.

„Znów zapatrzyły się na morze. Wciąż rodziło i niezmiernie trafiło kolejne fale, ale pamięć o tych najpiękniejszych i tych najstraszniejszych nie trwała w nieskończoność. Życie było podobne. Zawsze coś przynosiło i zabierali, a czas koił ból.”

Muszę przyznać, że druga część podobała mi się dużo bardziej niż pierwsza. Jednocześnie odniosłam wrażenie, że dzięki niej cykl wpisze się w upodobania czytelnicze dużo szerszej grupy wiekowej. Widać, że pisarka rozwinęła się i pisze coraz lepiej. Uczy się na błędach, których jest coraz mniej, wyciąga wnioski i polepsza swoją pracę. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie tak dalej i trzeci tom okaże się jeszcze przyjemniejszy.

Nie jest wysoko usłyszała za plecami.
Popchnął ją lekko.
Będziesz ze mną? - upewniła się.
Nie zostawię cię.
Pokiwała głową. Jeśli chciała żyć, musiała to zrobić. Przełknęła ślinę, zamknęła oczy, a potem mocno odepchnęła się od rei.
Skoczyła.”

OCENA: 9/10



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar.

Sara Chrzanowska

3 komentarze:

  1. Skoro drugi tom jest lepszy to jeszcze bardziej nabrałam ochoty na tę serię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam pierwszego tomu, ale od jakiegoś czasu mam tę serię na radarze. Chciałam tylko napisac, że okładka jest przepaskudna i jakoś skutecznie powstrzymuje mnie przed lekturą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka przywodzi mi na myśł kiczowatą książkę dla dzieci :D Taką co ma kilkanaście stron... o albo jakieś czasopismo z naklejkami :D

      Usuń