czwartek, 23 listopada 2017

„Opowiem ci, mamo, co robią dinozaury” – Emilia Dziubak

[źródło]
       „Opowiem ci, mamo, co robią dinozaury” to kolejna kartonówka dla najmłodszych, która porusza
temat fascynujący dzieci, jak i inspirujący dorosłych do poszukiwania nowych informacji dotyczących prehistorycznych stworzeń żyjących miliony lat temu. Oczywiście, mówiąc o prehistorycznych stworzeniach mam tu na myśli dinozaury.

Fabuła książki rozpoczyna się w dniu, kiedy bohatera, prymitywnego człowieka, obudziło… burczenie w brzuchu. Ponieważ Kudłacz był głodny udał się na polowanie. Towarzyszył mu przy tym jego wierny kompan… karaluch. Kudłacz i karaluch mieli szczęście. Znaleźli gigantyczne jajo. Jego rozmiar przekraczał wyobrażenia o stworzeniu, które mogło je znieść i było współczesne ówczesnemu myśliwemu. Kudłacz i karaluch zabierają jajo do swojego domu, gdzie zaczynają gotować je w gigantycznym kotle. Pod wpływem gorącej temperatury jajo pęka, a w jego wnętrzu znajduje się… marchewka. Nasi bohaterowie skuszeni możliwością jej zjedzenia, wchodzą do środka i…. znikają! Po chwili dowiadujemy się, że to co znaleźli to nic innego jak wehikuł czasu, który przeniósł ich do prehistorii, gdzie spotkali najprawdziwsze dinozaury.


                Tym razem autorką części cyklu jest Emilia Dziubak, znana i ceniona ilustratorka. Nie ukrywam, że jestem fanką talentu tej artystki i po przejrzeniu książki, mój podziw dla jej prac nie osłabł. Pod względem graficznym „Opowiem ci, mamo, co robią dinozaury” jest po prostu piękna. Dinozaury zostały przedstawione bardzo realistycznie i wiele z nich robiło naprawdę nieprzyjazne wrażenie. Moja córka oglądając je wskazywała co poniektóre i najczęściej powtarzanym przez nią przymiotnikiem było „zły”. W pierwszym momencie byłam zaskoczona tym, że drapieżne stworzenia zostały przedstawione aż tak groźnie, jednak z perspektywy czasu uważam, że był to zabieg celowy. Nie oszukujmy się, Allozaur, Tyranozaur czy inne mięsożerne gady, żyjące miliony lat temu, nie wyglądały zbyt przyjaźnie i złagodzenie ich wizerunku nie byłoby zgodne z ich naturą.



Jednocześnie, pragnę zwrócić Twoją uwagę czytelniku na otoczenie, w jakim znajdują się dinozaury. Przed zapoznaniem się z książką byłam przekonana, że nie będzie ono budziło we mnie emocji, ot dużo zieleni. Tymczasem każda z rozkładówek prezentuje zupełnie inny krajobraz, który znacznie odbiega od moich wyobrażeń. Mamy więc sceny przedstawiające prehistoryczne gady na tle wybuchającego wulkanu, wśród wąskich strumieni lawy, podwodny świat, pustynie oraz niebo pełne meteorytów. Spora część rozkładówek niesie ze sobą negatywny ładunek emocjonalny, dlatego rodzicom młodszych dzieci polecam wcześniejsze zapoznanie się z ilustracjami. Wydaje mi się, że autorka (słusznie zresztą) wyszła z założenia, że książka jest adresowana do ciut starszych dzieci niż np. trzyletnie, które są zafascynowane dinozaurami i mogą już emocjonalnie wczuć się w atmosferę, a jednocześnie ten klimat je zaintryguje, nie powodując nadmiernego napięcia.

W odróżnieniu do poprzednich części, w książce nie ma wierszyków. Są tylko teksty pisane prozą. Podczas lektury książki młody czytelnik może się dowiedzieć jak wyglądały pierwsze stworzenia, które żyły na Ziemi, czym są w ogóle dinozaury, porównać je ze sobą oraz przeczytać wiele innych ciekawych faktów dotyczących tych stworzeń. Mam wrażenie, iż ta część cyklu jest bardziej nastawiona na przekazywanie wiedzy, niż na zabawę. Jednak w książce znalazły się standardowe pozycje, takie jak labirynt czy porównywanie obrazków, które z pewnością zajmą przez chwilę naszą pociechę. Z pewnością przy lekturze można bawić się w wyszukiwanie Kudłacza czy karalucha na rozkładówkach oraz inne zabawy typu: który dinozaur jest największy, a który ma najdłuższą szyję.

Okładka książki prezentuje finalną rozkładówkę, na której Kudłacz kończy swoją wycieczkę po czasach prehistorycznych i przez przypadek przenosi się, jak i kilkanaście dinozaurów do współczesnego miasta. Jest zielono i mnóstwo detali. Dla mnie to bardzo interesująca okładka.

Podsumowując, bardzo polecam tę książkę wszystkim młodym fanom Diplodoków lub Tyranozaurów. Na pewno będą nią zachwyceni.

Ocena 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Nasza Księgarnia.




Anna Mackiewicz

1 komentarz:

  1. Widziałam ją w empiku, wydanie świetne:)
    https://slonecznastronazycia.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń