wtorek, 21 listopada 2017

"Osobliwy dom pani Peregrine" - Ransom Riggs

Cały wpis powinnam zacząć od tego, że do tej pory żyłam, w jak się okazało błędnym przekonaniu, że książki Ransoma Riggs'a nie są dla mnie. Ja, fanka erotyków, reportażu i krwawych kryminałów pewnego dnia otrzymałam pięknie wydanie baśni. Cóż każdy z nas jest poniekąd dzieckiem, a do tego urocza oprawa książki sprawiły, że z przyjemnością oddałam się ich lekturze. Następnie zrodziła się we mnie ciekawość odnośnie innych pozycji tegoż autora, bo skoro baśnie tak mnie zaczarowały... Musiałam wręcz zmierzyć się z "Osobliwym domem pani Peregrine".

"Kiedyś marzyłem o ucieczce przed zwykłym życiem, ale tak naprawdę moje życie nigdy nie było zwyczajne. Po prostu nie zauważałem jego niezwykłości."
Długo zastanawiałam się w jakich kategoriach potraktować tą książkę, bo z jednej strony to lekka i przenosząca czytelnika w świat wyobraźni historia, a z drugiej poruszane w niej problemy były i są dość istotne również w realnym świecie. Można, a właściwie należy, skupić się na dwojakiej interpretacji tematu, chociaż moim zdaniem inne spojrzenie na tę tematykę przychodzi z wiekiem. Podejrzewam, że  gdybym miała chociaż 10 lat mniej, byłaby to dla mnie jedna z wielu przeczytanych  książek, jednak teraz....  Osobliwy dom pani Peregrine to opowieść o chłopcu, który nosi w sobie tajemnicę.Początkowo wie o tym jednak tylko jego dziadek. Niestety ten umiera w niejasnych okolicznościach zostawiając po sobie pustkę, której jak się początkowo wydaje, główny bohater nie będzie w stanie już nigdy wypełnić. Prócz tajemniczych zagadek w pamięci chłopca jak żywe pozostają obrazy z opowieści jakimi przez lata raczył go ukochany starszy pan. Z punktu widzenia innych dorosłych ludzi były to zwyczajne bajki opowiadane dziecku na dobranoc, jednak z czasem okazuje się, że przekazane w nich ziarno prawdy zaczyna kiełkować.Takim sposobem nasz bohater trafia do świata w którym chociaż bajecznie, nie zawsze jest kolorowo. Okazuje się, że nawet tam toczy się nieustanna walka ze złem, a dzieci zamieszkujące osobliwy dom muszą na nowo stawiać czoła problemom.


pixabay.com

"Nie były to jednak potwory z mackami i gnijącą skórą [...], lecz potwory o ludzkich obliczach, w eleganckich mundurach, maszerujące równym krokiem i tak boleśnie banalnie, że człowiek rozpoznawał w nich monstra dopiero, kiedy było już za późno."

Ciekawa fabuła kryje w sobie trochę mrocznych tajemnic. Autor idealnie wartościuje życie człowieka przedstawiając to w nieoczywisty sposób. Nie zawsze zło musi mieć twarz potwora, czasami kryje się w przyjemnej i budzącej zaufanie oprawie, by następnie móc znienacka zaatakować. Całą "walkę" dodatkowo udało się spotęgować za sprawą czasów w których osadzono główny wątek. Wojna sama w sobie jest przerażająca, a  zestawienie jej jak w tym przypadku z niewinnymi dziećmi- sierotami było odważnym krokiem ze strony autora.  Jednak właśnie przez taki zabieg książka zyskała rozgłos i doczekała się szybkiej ekranizacji. I w tym przypadku również długo opierałam się przed bliższym poznaniem. Szerokim łukiem omijałam kina, gdzie produkcja była wyświetlana, by ostatecznie przemóc się i zasiąść przed ekranem. Nie jestem przekonana, czy wyszło mi to na dobre. Zdecydowanie cieszę się, że  mnie udało się  najpierw przeczytać, a dopiero później obejrzeć. Mimo najszczerszych chęci nie uda się nawet w najlepszej ekranizacji zamieścić tego wszystkiego, co wlewa się w nasze umysły wprost z książki.A trzeba przyznać, że wydanie zarówno "Osobliwego..." jak i pozostałych części jest wprost stworzone na prezent- dla samego siebie. Wykonane z dbałością o szczegóły cieszyć będzie nie tylko serce, ale i oczy.


Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję : Media Rodzina




~Mariola Mazur


9 komentarzy:

  1. To od dawna mój must-read! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę polecam, ja zdecydowanie zbyt długo się przed nią broniłam. Zupełnie niepotrzebnie jak widać.

      Usuń
  2. Obiecałam sobie, że kiedyś w końcu dorwę się do "Osobliwego domu pani Peregrine" i że podobine jak ty, najpierw przeczytam książkę, a dopiero potem wezmę się za film.
    Uwielbiam, kiedy lektura jest zupełnie inna dla dzieci i dla dorosłych - dzięki temu spełnia oczekiwania każdej grupy docelowej!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  3. Tę i kolejną część mam już za sobą! Muszę znaleźć odrobinę czasu na ostatnią część trylogii, bo jestem jej niesamowicie ciekawa!

    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Właśnie jestem w tracie. Z filmem się wstrzymałam. Jak na razie mega mi się podoba. Warto także wspomnieć o zdjęciach w książce :D

    https://fuukor-wam-poczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj tak, wydanie jest spektakularne :) Ja cały czas się waham, czy czytać - boję się, że fakt, że wcześniej obejrzałam film, wpłynie negatywnie na moj odbiór książki...

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamiętam jak w marcu zaczęłam czytać tą trylogię, tak się wciągnęłam, że zapomniałam o nauce, ale nie żałuję ponieważ wszystkie trzy części były genialne i nadal są <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam za sobą pierwszą i drugą część, które za jednym zamachem wypożyczyłam z biblioteki i niestety nie zachwyciły mnie. Spowodowane to było tym, że miałam inne oczekiwania. Sądziłam, że będzie to mroczna opowieść. Nie horror, bo zdaje sobie sprawę, że to młodzieżówka, ale coś klimatycznego. Podobał mi się tylko początek, który był pełen tajemnic. Niestety jak tylko autor odkrył karty, to czar prysł. Ostatniej części nie zamierzam czytać.
    Pozdrawiam cieplutko!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę w końcu sięgnąć po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń