środa, 1 listopada 2017

"Prawie siostry" - Joshilyn Jackson

Źródło
Joshilyn Jackson to autorka już ośmiu książek. Jednak to właśnie „Prawie siostry” była pierwszą powieścią spod jej pióra, którą miałam okazję poznać. Już teraz mogę powiedzieć, że z pewnością nie będzie ona ostatnią książką jej autorstwa, którą miałam w swoich dłoniach. Omawiany utwór to historia napisana z pewną dozą humoru, empatii, a także wielu emocji, po prostu nie sposób przejść obok niej obojętnie. To powieść o Południu, która w dosadny sposób ukazuje prawdę o rodzinie, przywilejach, które rządzą daną rasą, a także, co chyba najważniejsze, o różnicach pomiędzy rzeczywistością, a percepcją. Dzięki tej książce możemy dowiedzieć się, kim tak naprawdę jesteśmy i odnaleźć korzenie swego pochodzenia. A o czym w ogóle jest ta powieść? Główna bohaterka nazywa się Leia Birch Briggs i zawodowo zajmuje się tworzeniem ilustracji do znanego komiksu. Pewnego dnia wybiera się na zlot fanów komiksów. Zabawa musiała być przednia, bowiem dziewczyna upija się i pod wpływem kilku głębszych (albo nawet kilkunastu ;) ) idzie do łóżka z „Batmanem” (w sumie, czemu nie? :P). Następnego dnia amant znika, a Leia dowiaduje się, że jest w ciąży. Przez jakiś czas bohaterka nie może się pogodzić z tym wszystkim, co ją właśnie spotkało, choć z drugiej strony upatruje w tym swoją niepowtarzalną szansę na bycie mamą. Długo zbiera się w sobie, by taką, bądź co bądź, radosną nowiną podzielić się ze swoją siostrą. Jednak kiedy w końcu się na to odważa, trafia w najbardziej nieodpowiedni moment – w rozpad małżeństwa swojej bliskiej osoby.

Frank przez chwilę milczał, a jego zmęczone oczy lustrowały moją twarz, szukając w niej śladów schadenfreude lub niezdrowej ciekawości. Miałam nadzieję, że ich nie wypatrzy. Zapytałam, bo był przyjacielem naszej rodziny i od niedawna doznawał uczuć, z jakimi ja męczyłam się przez całe dorosłe życie. Chyba dobrze odczytał moje intencje, bo zmniejszył czujność. Przygarbił się, a cienie pod jego oczami powiedziały mi, z jak wielkim trudem przychodzi mu branie się w garść.”

Podobnie, kiedy z nowiną udaje się do swojej ukochanej babci, natrafia na same nieszczęścia starszej pani. Okazuje się bowiem, że choruje ona na pewien rodzaj demencji, a dodatkowo z jej postrzeganiem rzeczywistości dzieje się coś nad wyraz dziwnego i zadziwiającego. Ale to nie koniec sytuacji, które wręcz mrożą nam krew w żyłach. Wszystkie wydarzenia się jeszcze bardziej komplikują, kiedy na jaw wychodzi, że starsza pani od dziesięcioleci przechowuje na strychu skrzynię wypełnioną ludzkimi kośćmi.

Źródło
Można powiedzieć, że cała akcja tej powieści rozgrywa się pomiędzy ciążą , o której większość wie, próbą odnalezienia ojca nienarodzonego jeszcze dziecka (w czym główna bohaterka może liczyć na nieodzowną pomoc swojej siostrzenicy – Lav), staraniem się, aby odratować małżeństwo siostry, pomocą ukochanej babci i jej przyjaciółce oraz jeszcze kilkoma pomniejszymi sprawami. Brzmi ciekawie? Nasza bohaterka ma wiele na głowie i jeszcze więcej do zrobienia. Czy ze wszystkim sobie poradzi? I czy jej babcia okaże się ostatecznie być morderczynią? Tego dowiecie się, oczywiście, sięgając po tę powieść. Już sam tytuł, czyli „Prawie siostry” idealnie odnosi się do samej treści tego dzieła. Dlaczego? Po pierwsze, komiks który stworzyła nasza bohaterka opowiada o dwóch postaciach, które są dla siebie prawie jak siostry. Po drugie, należy tutaj wymienić samą Leię i jej przybraną siostrę. Po trzecie, w książce pojawia się także jej ukochana babcia wraz ze swoją przyjaciółką, które również są dla siebie prawie jak siostry. Mam wymieniać dalej? ;) Można powiedzieć, że całość fabuły opiera się na relacjach pomiędzy tytułowymi „siostrami”. Relacje te z pewnością nie należą do łatwych. Wszyscy bohaterowie, podobnie jak my, mają swoje wady i zalety, swoje słabości i niedoskonałości. Czasami dopuszczają się złych rzeczy i ocierają się o zakład karny, jednak wszyscy, bez żadnego wyjątku są do granic możliwości ludzcy i zdolni do prawdziwej, mocnej miłości, która potrafi „góry przenosić”.
Ale może tak musi być, pomyślałam, szkicując jej smukłą sylwetkę, wyobrażając sobie żółte barwy, z których były utkane jej włosy i letnia sukienka. Klęczała na przerzedzonej trawie, tuląc postapokaliptyczne, zmutowane kocię. Na początku była jakąś wersją mnie, a jej niewinność przywołała Violence. Nie potrafiłam sobie wyobrazić Violence bez niej. Czy chroniła niewinność – albo niewinnych – zanim napotkała na swojej drodze Violet? Nie sądzę. Coś takiego byłoby...”

Jednak to nie wszystkie tematy, które zdecydowała się tutaj poruszyć autorka. Leia, która pod wieloma względami utożsamiana jest z radosnym, ostrym słońcem, zdziwi się niemiłosiernie tym, że spora część ludzi uzna jej nienarodzone dziecko za czarne. Pomimo swojej białej cery oraz bogactwa, jej dziecko zostanie zmuszone żyć w świecie, w którym przywilej matki nie zawsze jest w stanie ochronić swoje pociechy. Można uznać, że bohaterka przechodzi taką samą ewolucję, którą muszą przejść matki czarnych dzieci, a mianowicie, strach, że ich dziecko zostanie wrzucone do worka z podpisem „stereotypy”, a co gorsza, że może być zaliczone także do kategorii „statystyki”. Autorka twardo i brutalnie ukazuje tutaj aspekty rasizmu oraz odnosi się do brutalnych scen, które mieliśmy okazję widzieć w wiadomościach i o których na co dzień, tak naprawdę się nie myśli.

Podsumowując, powieść ta warta jest przeczytania. Czyta się ją szybko i miło, pomimo tak trudnego i smutnego tematu przewodniego. Niekiedy, czytając o perfidii, jakiej są w stanie dopuścić się ludzie, to szczerze mówiąc, otwierał mi się nóż w kieszeni i miałam ochotę walnąć ich z całej siły w głowy, może wtedy by oprzytomnieli. Nie chce mi się wierzyć, że w XXI wieku ludzie są jeszcze tak zacofani i zaślepieni swoją nienawiścią do, bądź co bądź, drugiego człowieka. W powieści tej znajdziemy także odrobinę kryminału, romantyzmu czy też komedii. Czyli na 100% nie da się przy lekturze nudzić.  


Ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Burda Książki.



~ Paulina Korek


  

3 komentarze:

  1. Sama nie wiem, czy to dla mnie, ale nie wykluczam niczego z góry, użyję ulubionego zwrotu ;) "być może".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie wiadomo, co przypadnie nam do gustu ;)

      Usuń
  2. I am really impress with your blog so 3 words for your website, unique information, good selection of topic and quality.

    OdpowiedzUsuń