poniedziałek, 6 listopada 2017

"Przebudzenie Olivii" - Elizabeth O'Roark

Źródło
Już na samym wstępie mogę śmiało powiedzieć, że tej książce daję 10 gwiazdek, a gdyby skala była bardziej rozpięta dałabym i więcej! Dawno już nie miałam okazji sięgnąć po erotyk, który byłby z jednej strony tak subtelny i i delikatny niczym muśnięcie jedwabiu, zaś z drugiej strony tak wciągający i pełen emocji. Bo tutaj nie ma scen łóżkowych na pocieszenie na co drugiej stronie, nie, one są tylko dodatkiem do całej treści. Zaś głównym wątkiem stają się tutaj problemy młodej dziewczyny, problemy, które nigdy byście nie powiedzieli, że właśnie tak młodziutką osobę spotkają... A o czym w ogóle jest ta powieść? Otóż, główna bohaterka nazywa się Olivia Finnegan, choć woli jak się do niej zwraca po prostu „Finn”. Jej przeszłość to bardzo wyboista droga, a do tego bardzo niebezpieczna i nieprzyjemna. Tyle nieszczęścia ile spadło swego czasu na tę młodą dziewczynę, czasem spada na kilka osób, a nie jedną. Ale potrafiła ona odnaleźć w swoim życiu prawdziwą pasję, jaką jest bieganie. Zostaje ona przeniesiona do East Colorado University przez tajemniczy incydent, który miał miejsce w jej starej szkole z jej udziałem. Na swej drodze napotyka ona przystojnego Willa, czyli swojego trenera. On cieszy się równie mocno z tego spotkania, jak ona. Nie potrzeba mu akurat teraz tak pięknej kobiety, która wywróci jego życie do góry nogami. Poza tym, jego życie już przed jej spotkaniem wcale nie było usłane różami. Od samego początku ta dwójka nie darzy się zbytnią sympatią, co prowadzi do częstych sprzeczek pomiędzy nimi. Z czasem jednak zaczynają się oni coraz lepiej rozumieć, na ich znajomość pada nikłe światełko i nagle Will pragnie pomóc dziewczynie w przezwyciężeniu jej koszmarów z przeszłości. Ona jednak pragnie pozostać osobą niezależną i broni się niczym lwica przed wyciągniętą dłonią chłopaka. Oboje coraz bardziej odczuwają między sobą niewyjaśnioną siłę, która ciągnie ich do siebie, ale oni zapierają się, ile mają sił w nogach przed tym gorącym uczuciem, bo przecież Will jest trenerem Olivii. Czy uda im się odnaleźć jakiś kompromis, złoty środek i czy ostatecznie dadzą szansę swojej miłości? W końcu każdy pragnie być szczęśliwy w życiu...

Nie żeby mi dał jakiś powód, teoretycznie nie robi przecież nic złego. Ale wiem, że Brendan odfajkowuje dziewczyny jak Starbucks sprzedane kawy i że uwielbia wyzwania. A w tej chwili gapi się na Olivię jak alpinista na Everest, stojąc u podnóża.”

Źródło
 Muszę przyznać, że miałam dość wygórowane oczekiwania wobec tej książki i to nie tylko dlatego, że gdy ujrzałam tę piękną i zmysłową okładkę stwierdziłam, że musi to być coś dobrego. Już od jakiegoś czasu zewsząd napływały w moim kierunku recenzje, które były tylko i wyłącznie pozytywne i nad tą książką rozsiewane same pieśni pochwalne. Zaczęłam czytać i z każdą stroną było tylko lepiej. Autorka ma naprawdę przyjemny styl, pisze lekko, tak że czytelnikowi trudno się oderwać od tej powieści. Nie zawiodłam się, wręcz przeciwnie byłam mile zaskoczona, gdy dotarło do mnie, że w tej książce sceny erotyczne są jedynie subtelnym dodatkiem. Autorka bowiem postanowiła się przede wszystkim skupić na problemach z przeszłości głównej bohaterki, która do tej pory musi z nimi staczać walki. Problemy te wywołują w czytelniku gęsią skórkę, nie da się obok nich przejść zupełnie obojętnie. Chwytające za serce jest to, że Olivia zupełnie nie pamięta, co się wydarzyło w jej dzieciństwie, kompletnie wyparła to ze swojej świadomości, zatarła, zamieniając na zupełnie inną historię. W środku nocy potrafi znaleźć się po prostu „gdzieś”... Nigdy nie wie, gdzie zaniosą ją jej własne nogi i czy w ogóle będzie potrafiła stamtąd wrócić do własnego domu. 
W środę wracam do siebie. Dorothy razem z Willem namawiali mnie, żebym została, ale podziękowałam. Nie chcę mu mieszać w życiu – powinien zająć się farmą, zamiast cały czas wokół mnie skakać, no i za każdym razem, kiedy mi pomaga, ryzykuje, że straci pracę. Zdaje się, że moja obecność komplikuje też stosunki z Jessicą, chociaż to akurat najmniej mi przeszkadza.”

Co do samych bohaterów, to najbardziej polubiłam Olivię, od razu wydała mi się ciepłą i sympatyczną osobą, chociaż tyle w swoim życiu już przeszła. Will okazał się niby dobrym facetem, ale na jego niekorzyść zadziałało przedłużające się bycie w związku z Jessicą. A ta dziewczyna to dopiero działała mi na nerwy! Do jej określenia ciśnie mi się na usta tylko jedno słowo, ale pozwólcie, że je przemilczę (chociaż każdy się pewnie domyśla o czym mówię). Nie rozumiem kompletnie, czemu Will aż tak przedłużał związek z nią, chociaż ciągnęło go w stronę Olivii. Sam wielokrotnie powtarzał, że z Jessicą jest tylko dlatego, że to jego ojciec uważał ją za dobrą dziewczynę, a raczej partię, bo pochodziła z bogatej rodziny. Willa nie polubiłam zbytnio także po pewnej sytuacji z Olivią, kiedy po prostu stwierdził, że musi sobie wszystko przemyśleć i że najlepiej będzie gdyby udawali, że tak naprawdę nic się nie wydarzyło. Nie rozumiem tego, niby uważał, że ją kocha i ubóstwia, a z drugiej strony traktował ją jak zwykłego śmiecia. Nie da się tego, niestety, inaczej ująć.
Podsumowując, uważam, że „Przebudzenie Olivii” to jeden z lepszych, o ile nie najlepszy, z erotyków, które do tej pory miałam okazję przeczytać. Czyta się go szybko i lekko, a fabuła wciąga. Myślę, że nawet osobom, które nie przepadają za tym gatunkiem, ze względu na liczne sceny łóżkowe, się spodoba, bowiem tutaj są one tylko subtelnym dodatkiem, który nadaje pewnego smaczku całej tej historii ;)


Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Kobiecemu.



~ Paulina Korek

4 komentarze:

  1. Sięgnę po tę książkę na dniach, więc mam nadzieję, że moja ocena będzie równie wysoka :)

    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomnij podzielić się z nami swoją opinią :) I trzymam kciuki, aby Tobie równie mocno się ona spodobała ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na półce też się pięknie prezentuje :)

      Usuń