niedziela, 12 listopada 2017

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta." - W. Bruce Cameron

"Chcę chyba powiedzieć, że nie możesz ich zatrzymać, bo… no cóż, bo nie możesz. Nikt nie może, nie tak długo, jak byśmy tego chcieli. I musimy cieszyć się nimi, dopóki możemy, a potem trzeba iść dalej. Tego właśnie uczą nas psy, że trzeba żyć tu i teraz, a potem zacząć kolejną piękną przygodę."

Co byś zrobił, gdybyś nigdy nie miał psa, a nagle musiałbyś zająć się aż sześcioma? I w tym byłoby pięć szczeniaków? Czy podjąłbyś się zadania?
Taka niespodzianka spotkała właśnie Josha, tuż przed świętami. I chociaż na początku miał ogromne opory i chciał oddać psiaki, później jego serce zostało skradzione i nastąpił świąteczny cud. Człowiek, który nigdy nie miał styczności z psami, dał im najlepszą opiekę. Wystarczyła odrobina chęci. Mógł też śmiało stwierdzić, że to dzięki nim jego życie wskoczyło na właściwy tor i sprowadziło na jego drogę Kerri.

"Był sobie" pies, którego miałam przyjemność już poznać, był zachwycającą lekturą. I kiedy zobaczyłam, że kolejna książka autora została wydana, nie mogłam doczekać się, aż będę mogła ją przeczytać. Oczekiwałam przede wszystkim ciepłej, świątecznej historii, okraszonej magią i ogromem psiej miłości.



źródło


"Dlaczego nikt nigdy mu o tym nie powiedział? Dlaczego nikt nie powiedział mu, jak to jest mieć psa? Że dzięki temu każda chwila staję się ważniejsza, że w jakiś tajemniczy sposób można czerpać z każdego dnia to co najlepsze?"

Tak naprawdę przedstawiona historia jest piękną opowieścią, aczkolwiek trochę nierealną. Niemniej jednak jak przymruży się na to oko, to jest całkiem dobrze.
Psiej miłości oczywiście nie brakuje, a ich urok oraz oddanie są w pełni oddane. Pięknie zobrazowane są zachowania psów, a także ich zwyczaje, przyzwyczajenia, wdzięczność. Powieść pokazuje, że zwierzęta mają w sobie ogrom uczuć i powinno się traktować je tak jak ludzi, bo potrzebują miłości, opieki, ciepłego konta.

Książka pokazuje również, jak wiele pies może wnieść do życia człowieka i ile może zmienić swoim pomerdanym podejściem do człowieka.
Autor pokazał również różne oblicza ludzi i ich podejście do czworonożnych przyjaciół. Są ludzie, którzy oddadzą dla nich wszystko, a także tacy okrutni, którzy wykorzystują je do swoich gierek. Czyli życie codzienne w jednej książce.

"Nigdy wcześniej o tym nie myślał, ale teraz musiał przyznać: psy kochają człowieka. Nawet przez myśl by im nie przeszło szukanie "nowego związku"

Historia przedstawiona w książce może nie jest jakimś wybitnym dziełem. Niewątpliwie jest to ciepła opowieść na zimowe wieczory, przewidywalna, ale spędza się z nią miło czas. Najbardziej polecam ją przeczytać w Grudniu, ponieważ ja nie poczułam tej magii świąt, która powinna towarzyszyć podczas czytania.

Nie podobało mi się w książce, że autor skupił się bardziej na miłość dwóch ludzi, niż na zwierzętach, w gruncie rzeczy zwierzaki zostały stłumione poprzez Kerri i Josha oraz jego wewnętrzne rozterki. Z jednej strony jest to fajne, bo pokazało, że psy potrafią odmienić życie, ale z drugiej strony irytowały mnie wywody Josha. Zdecydowanie wolałabym, żeby psy zostały bardziej wysunięte na pierwszy plan, a nie robiły za tło.

"Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta." nie jest lekturą idealną, ale zdecydowanie jest warta poznania. Jestem pewna, że każdy miłośnik zwierząt spędzi z książką miło czas.

Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Kobiece.




Natalia Zaczkiewicz

5 komentarzy:

  1. To prawda, jako miłośniczka psów dobrze spędziłam czas, czytając tę książkę :)

    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham zwierzęta i traktuję tę książkę jako lekturę obowiązkową.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka już do mnie wędruje. Nie mogę doczekać się lektury :) "Był sobie pies" również bardzo chciałabym przeczytać. Serdecznie pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi wystarczy jednak "Był sobie pies" :D

    OdpowiedzUsuń