sobota, 25 listopada 2017

Relacja z Nocy Grozy i Horrorów (ENEMEF)

Właśnie nadszedł czas, abym podzieliła się z wami swoimi odczuciami z maratonu filmowego – Nocy Grozy. Był to dla mnie drugi z kolei ENEMEF, więc wiedziałam czego się spodziewać. Tak jak przewidywałam zjawiło się na nim naprawdę sporo ludzi, ale obyło się bez nieprzyjemnych sytuacji. Oczywiście, nie zabrakło dłuuugiej kolejki do damskiej toalety, kiedy do męskiej płeć brzydsza mogła sobie o dowolnej porze swobodnie wejść i za 5 minut wyjść. Zaś podczas jednego filmu nie zabrakło także odgłosu głośnego chrapania, widocznie ktoś nie zdzierżył nudnej projekcji i postanowił dłużej nie walczyć z uczuciem senności. No dobrze, to odpowiedni moment, by przejść do analizy 4 filmów, które miałam okazję obejrzeć podczas tego maratonu. Na wstępie tylko zaznaczę, że dwa z nich skupiły się na naszym śnie i na tym, co nam podczas niego może grozić.

1. Slumber (2017)

Źródło
Pierwszy z wyświetlanych filmów zaciekawił mnie, ale także trochę przeraził. Chociaż nie ukrywam, że śmiałam się tutaj także nieźle na scenach, które z pozoru miały na celu jednak działać na naszą psychikę i nas przerazić. A o czym jest ta projekcja? Doktor Alice Arnolds (w tej roli piękna i zmysłowa Maggie Q) jest specjalistką od zaburzeń snu, która pracuje w specjalistycznej klinice, która zajmuje się właśnie takimi przypadłościami. Na początku filmu widzimy tajemniczą scenę z dzieciństwa pani doktor, która idealnie ukazuje powody, dla których Alice wybrała sobie taki, a nie inny zawód. Łatwo się domyślić, że niedługo potem pod jej opiekę trafia rodzina Morgan, która również uskarża się na problemy ze snem i tak jakby lunatykowaniem. Co ciekawe, objawy te występują u każdego członka tej rodziny. Alice postanawia zatrzymać na noc całą rodzinę i obserwować ich zachowanie. W nocy zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Chociażby na ciele młodego chłopca lekarka zauważa czerwone ślady dłoni, które sprawiały wrażenie, jakby ktoś go w nocy próbował poddusić. Tak właśnie rozpoczyna się właściwa część historii, w której lekarka będzie musiała raz na zawsze spróbować się rozliczyć ze swoją przeszłością, a także zrobić wszystko, by ocalić Morganów przed demonem z ich snów.

Może i w filmie nie brakuje absurdalnych scen, jednak fabuła idzie nieprzerwanie do przodu i zaciekawia widza na tyle, że nie potrafi się on oderwać od ekranu i nie zauważa się nawet upływu czasu. Najciekawsze były tutaj sceny ataków „lunatykowania”, jakie spadały na członków rodziny Morgan, niektóre były naprawdę przerażające. Ciekawość budziło niewątpliwie to, w jaki sposób bohaterowie ostatecznie będą chcieli się uporać z sennym demonem.
Slumber” to naprawdę zgrabny horror, z niektórymi scenami, które mrożą krew w żyłach. Tylko przed obejrzeniem zastanówcie się, czy nie będziecie potem bali się zasnąć...

Moja ocena: 8/10

2. Dead Awake (2016

Źródło

To kolejny film, który opowiada o demonie we śnie. I co ciekawe, twórcy tego filmu użyli tych samych zdjęć demona, co twórcy poprzedniej produkcji. Podobnie jak „Slumber”, także i ten twór oglądało mi się z dużą przyjemnością. A o czym on jest? Beth i Kate to siostry bliźniaczki, Beth cierpi na paraliż senny. W nocy nie potrafi się ruszyć, ale wszystko, co się wokół niej dzieje potrafi zarejestrować jedynie wzrokiem. Tutaj także atakuje ją demon, mara senna. Pewnego dnia Kate ma sen, a raczej koszmar – widzi to, co jej siostra bliźniaczka, czyli demona. Budzi się z przerażającym przeświadczeniem, że jej siostrze grozi niebezpieczeństwo. Dzwoni więc do rodziców i każe im sprawdzić, czy z Beth jest wszystko w porządku. Ojciec najpierw próbuje jej obawy w jakiś sposób zbagatelizować, jednak w końcu i jemu udziela się jej niepokój i idzie do pokoju Beth. Tam jednak zastaje już tylko jej zwłoki... Po śmierci siostry, Kate próbuje rozwikłać tajemnicę zgonów podczas snu, okazuje się, że ludzi takich jak jej siostra bliźniaczka jest naprawdę sporo.
Film oglądałam naprawdę z zapartym tchem, dosłownie nie potrafiłam oderwać wzroku od ekranu. Czekałam niecierpliwie na koniec tej historii, bowiem chciałam się przekonać w jaki sposób ostatecznie bohaterowie pokonają demona. Może nie było tutaj scen bardzo przerażających, ale jednak oddziaływały one w pewien sposób na naszą psychikę. Najbardziej przerażające i wywołujące dreszczyk emocji były te obrazy, które bezpośrednio ukazywały demona i fakt,iż osoba śniąca nie była w stanie nic zrobić, poza obracaniem oczami.
Moja ocena: 7/10
3. To przychodzi po zmroku (2017)

Źródło

Dawno nie oglądałam tak nudnego filmu. Czytając opis można wywnioskować, że będzie on dotyczył ukrywania się w jakimś domu rodziny przed wszechpotężnym wirusem. No tak, w sumie tak właśnie było. Jednak tak naprawdę przez bitą 1 godzinę i 37 minut, czyli cały czas trwania tego filmu akcja obejmuje jedynie dom tejże rodziny i ewentualnie otaczający go las... Owszem, ukazuje wiele skrajnych emocji, jakie rządzą głową rodziny, ojcem, idealnie zostało tutaj pokazane do czego jest ojciec zdolny by ocalić swoją rodzinę, jednak na dłuższą metę ten film nie powinien w ogóle się pojawić na dużym ekranie. Nie było tutaj prawie żadnej akcji, nic dosłownie się nie działo, co chociaż w minimalnym stopniu by zainteresowało widza. Przez cały czas trwania tej produkcji zastanawiałam się jedynie nad tym, kiedy w końcu pojawią się napisy końcowe. Jestem pewna, że większość ludzi, którzy oglądali razem ze mną ten film miała te same przemyślenia i gdyby tylko ta produkcja była wyświetlana jako ostatnia, większość by po prostu wyszła z sali. Idealnie moją opinię obrazuje chyba to, że po seansie już wychodząc na przerwę z sali, słyszałam zewsząd narzekania ludzi, że co to był za film i o czym to w ogóle było. Tak, gdybym wcześniej nie przeczytała opisu tego filmu, to na podstawie tego, co zobaczyłam, nie potrafiłabym nawet powiedzieć, o czym to było, nie domyśliłabym się nawet, że film dotyczył jakiegoś śmiertelnego wirusa... Nie polecam.
Moja ocena: 2/10

4. Baba Jaga (2016)


Ostatni film na tym maratonie okazał się być totalnym strzałem w dziesiątkę. Chociaż miał to być horror i do tego przerażający i jednak takim się nie okazał, a przynajmniej dla mnie, to jednak podbił moje serce. Pierwszym, o czym należałoby tutaj wspomnieć i co jest minusem może nie filmu, ale jest dość zastanawiające to sam tytuł. A raczej jego polska wersja. Bo jak tytuł w wersji angielskiej, który brzmi tak: „Don't Knock Twice” można przetłumaczyć na „Babę Jagę”? W samym filmie odniesień do podwójnego pukania było bez liku. Wersja angielska skrywała w sobie jakąś tajemnicę, widz tak naprawdę nie wiedział, czego może się spodziewać po tej produkcji, zaś nasza polska wersja gra zwyczajnie w otwarte karty. Po naszym tytule od razu wiadomo, że główne monstrum będzie mieć właśnie na imię Baba Jaga. Niestety, w naszej wersji brakuje stopniowego odkrywania tajemnic. Przejdźmy jednak do fabuły, która naprawdę przypadła mi do gustu. Główna historia opiera się tutaj na relacji pomiędzy matką i nastoletnią córką. Kiedy Jess była jeszcze młoda, nie miała żadnych granic, do tego stopnia, że wpadła w narkotykowo-alkoholowy cug. W związku z tym zdecydowała się ona oddać swoją córeczkę do rodziny zastępczej, by ta mogła zaznać prawdziwego szczęścia. Po latach wyleczyła się z nałogów i postanowiła odzyskać pierworodną. I właśnie ta relacja i próba dotarcia do siebie nawzajem stanowi główną oś całej historii. Tytułowa Baba Jaga została tutaj przedstawiona w dość nietypowy sposób, bo z pewnością nie jako starą czarownicą z krzywym nosem. Ogólnie cała akcja mnie wciągnęła na tyle, że z zapartym tchem oglądałam ten film i cały czas zastanawiałam się, co będzie dalej. Mimo że niektórzy zarzucają temu utworowi, że to tak naprawdę zlepek kilku różnych horrorów, a sam takim dziełem nie jest, to jednak mi się osobiście spodobał. Polecam.
Moja ocena: 8/10. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz