niedziela, 5 listopada 2017

"Sylaboratorium"

Autorzy: Zofia Stanecka, Ewa Nowak, Wojciech Widłak, Justyna Bednarek, Agnieszka Frączek, Mikołaj Golachowski, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Emilia Kiereś, Zuzanna Orlińska, Marcin Wicha, prof. Jerzy Bralczyk
Ilustrator: Paweł Pawlak

Dzieci są ciekawe świata i chętnie go poznają, ale muszą mieć jakąś… motywację. Ważne jest, aby nie ograniczać się do puszczania bajek i zabaw klockami czy samochodzikami. Trochę przeraża mnie kierunek, w którym zmierza świat, bo ja w wieku siedmiu lat chodziłam po drzewach, a nie pobierałam coraz to nowsze aplikacje na swojego smartfona (którego nawet nie miałam). Miałam jedynie komputer, ale jakoś nie interesowały mnie te wszystkie gry, bo wolałam wyjść na pole i odkrywać coraz to nowsze zakamarki swojego podwórka. Nie było też wtedy minecrafta, gender ani mody na równouprawnienie. Aktualnie dzieci zostają wręcz napadane przez treści, które są dość gorszące (według mnie), więc cieszę się, że ktoś jeszcze tworzy książki bez podtekstów. Takie jest właśnie ,,Sylaboratorium”.


,,Sylaboratorium” to książka, w której znajdziemy pięćdziesiąt trudnych słów, ich znaczenie oraz ciekawą historyjkę. Jest to niezwykle barwna lektura, a jej zadaniem jest uczyć poprzez skojarzenia i zabawę, do której, między innymi, służą dołączone naklejki. 

Książka jest naprawdę dopracowana graficznie i aż przyjemnie patrzyć na te wszystkie obrazki. Całość została solidnie wykonana, a to również ma duże znaczenie, ponieważ wiadomo, że dzieci (nawet te trochę starsze) lubią czasem czymś rzucić albo obchodzić się z zabawkami odrobinę niedelikatnie. W tym wypadku okładka była dość gruba i sztywna, a papier o większej gramaturze niż w normalnych książkach.

Autorzy wybrali naprawdę ciekawe słowa i nie wątpię, że przydatne. Muszę przyznać, że nawet ja nie znałam kilku z nich, więc także czegoś się nauczyłam. Oczywiście każdy wyraz został podzielony na sylaby, bardzo przystępnie wyjaśniony i na dodatek użyty w historyce lub wierszu. Uczenie się poprzez skojarzenia jest jedną z lepszych metod i sama czasem kojarzę różne rzeczy z wydarzeniami.



Niektóre wiersze czy historie, nie przypadły mi do gustu, ale większość jednak była naprawdę świetna. Kilka z nich były mniej zrozumiałe i trochę bardziej zagmatwane. Żadna z historyjek nie była długa, więc na pewno nie będzie mieć okazji znudzić młodego czytelnika i zniechęcić go do lektury.

,,Tak to już jest z Euforią, że każdego dnia odwiedza miliony ludzi, ale zawsze wpada na krótko.”

Na samym końcu są dwie strony, na których zostali przedstawieni autorzy wszystkich wierszy oraz historyjek. Na wcześniejszych stronach mieliśmy okazję zobaczyć tylko ich twarze wklejone do odrobinę karykaturalnych tułowi. Może dla dzieci to nie jest istotne, ale dla mnie anonimowe osoby i twórcy, zostali urzeczywistnieni i bardzo mi się to spodobało, bo żadnego z nich wcześniej nie znałam.

Ta książka była dla mnie takim małym powrotem do dzieciństwa, ponieważ bardzo przypominała mi mój elementarz, który w tamtych czasach był prawie jak biblia. Ich treść na pewno się różniła, ale jednak coś sprawiło, że wspomnienia wróciły.

Ostatnie strony ,,Sylaboratorium” to miejsce na notatki. Też fajny pomysł, bo ta książka swoją treścią może zachęcić młodego czytelnika do szału twórczego i wzbudzić jego kreatywność. Zwłaszcza, że autorzy zachęcają do samodzielnego myślenia. Największą niespodzianką były dla mnie naklejki w postaci liter. Wystarczy je wyciąć i każdy samodzielnie może układać jakiekolwiek słowa, te które poznał lub całkowicie inne. Sama nawet skorzystałam z tej możliwości i moje dzieło możecie podziwiać na ostatnim zdjęciu.

Myślę, że niedługo przetestuję tę książkę na mojej ośmioletniej kuzynce i na własnej skórze przekonam się jak działa na dzieci. Wiem, że już ją widziała i same obrazki ją oczarowały, więc pewnie treść również przypadnie jej do gustu, bo jest miłośniczką wszelkiego rodzaju książek.

,,Sylaboratorium” polecam wszystkim rodzicom, którym zależy, aby ich dzieci rozwijały się pod względem językowym, a ich wypowiedzi w przyszłości były urozmaicone w piękne słowa, a nie przekleństwa lub zapożyczenia z języka angielskiego. Dzięki zabawnym historiom oraz ciekawym, barwnym ilustracjom, młody czytelnik nie będzie miał problemu z przyswojeniem wiedzy, którą przekazali mu autorzy. Dodatki w postaci miejsca na notatki oraz stron z naklejkami dodatkowo zachęcają do dalszych ćwiczeń i pobudzają wyobraźnię.



Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Egmont






Patrycja Bomba 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz