niedziela, 19 listopada 2017

"Umysł w ogniu" - Gerard Barrett

Źródło
Czasem bywają takie dni, że pragniesz zatopić się w swój ulubiony fotel i obejrzeć coś, co wywoła w tobie wiele emocji naraz. Tak właśnie miałam tym razem. Potrzebowałam czegoś pokrzepiającego i dającego nadzieję na lepsze jutro. Zwyczajnie, pragnęłam zobaczyć film, który pokaże mi, jak ludzka miłość potrafi być silna i że czasem jest zdolna nawet „przenosić góry”. Mój wybór padł na „Umysł w ogniu”. Po pierwsze lubię bardzo aktorkę, która odgrywała tutaj rolę głównej bohaterki. Po drugie i co chyba ważniejsze, tematyka tego filmu mnie zaintrygowała, że postanowiłam zobaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. Otóż główna bohaterka ma na imię Susannah Cahalan, w którą wciela się tutaj Chloe Grace Moretz. Jej marzeniem od zawsze było zostać dziennikarką New York Posta i tak też się stało. Wiedzie raczej normalne i spokojne życie, ma kochających rodziców, którzy wspierają ją w każdej chwili, a także jest w szczęśliwym związku z oddanym jej w 200% chłopakiem – Stephenem. Wszystko się zmienia nagle i raptownie, dosłownie w ciągu jednej chwili. Pewnego dnia dziewczyna zaczyna się dziwnie czuć, np. ktoś coś do niej mówi, ale ona ma wrażenie jakby ta osoba stała kilkaset metrów od niej i jej głos dochodził jakby z jakiegoś tunelu. Raz przychodzi do pracy i twierdzi, że coś ją w nocy pogryzło.


Źródło

Pokazuje te ślady ugryzień swojej koleżance z biurka naprzeciwko, jednak ta obdarza ją jedynie zdziwionym spojrzeniem i twierdzi, że nic tam nie ma. Gdy odwiedza ją wieczorem ojciec, jest zszokowany tym, co zastaje w jej mieszkaniu. A kiedy dziewczyna go odprowadza i ma wrócić do mieszkania, chwyta... nie za te drzwi, za które powinna. To dopiero początek dziwnych zdarzeń, później będzie już tylko gorzej... Nagłe napady agresji, złudzenia, że ktoś coś jej mówi obraźliwego, że wszyscy wokół ją obgadują... Z dnia na dzień stan Susannah się pogarsza, jednak bliscy nie odstępują od niej ani na krok. Cały czas wierzą, że to nie jest choroba psychiczna, że to jest jakieś schorzenie, które na pewno da się w pewien sposób wyleczyć. Film właśnie na tych relacjach dziewczyny z bliskimi najbardziej się skupia, ukazuje, że miłość i wiara w lepsze jutro potrafią zdziałać naprawdę spore cuda. Chloe świetnie odegrała swoją rolę, która wcale nie była łatwa. Ciężko jest zagrać osobę, która powoli traci swoje życie, można powiedzieć nawet, że traci swoje dotychczasowe myśli i odruchy. 

Źródło

Ta historia jest tym bardziej przerażająca, gdy widz dowiaduje się, że jest ona oparta na faktach. Tak, to nie jest fikcja, którą sobie wymyślił pewnego dnia reżyser, tylko prawdziwe życie jakiejś osoby. Mnie osobiście zszokowała diagnoza na sam koniec filmu, nie spodziewałam się, że taka choroba w ogóle istnieje. Po danych liczbowych, które zostały zaprezentowane na koniec, można powiedzieć, że dość mało ludzi na to choruje, ale jednak samo wyobrażenie, że coś takiego może się dziać w naszym organizmie, przeraża i wywołuje gęsią skórkę. Film był naprawdę dobrze skonstruowany, stopniowe ukazywanie tego, jak duże spustoszenie może wywołać to schorzenie, które do prawie samych napisów końcowych trzymało w swoich szponach tajemniczości i niepewności. Świetnie zostali tutaj ukazani zarówno rodzice głównej bohaterki, jak i jej chłopak, którzy nawet na chwilę nie zwątpili w to, że uda się dziewczynę wyleczyć i że znów zacznie ona oddychać pełną piersią.



Ciekawą sceną, była ta, w której lekarz poprosił Susannah o narysowanie zwyczajnego zegara. Każdy z nas bez problemu by to uczynił, prawda? A ona, nie dość, że musiała na to spożytkować dość sporo energii to jeszcze zrobiła to w bardzo nietypowy sposób. Więcej nie zdradzę, musicie sami obejrzeć ten naprawdę wspaniały i wzruszający film. No właśnie, na koniec jeszcze muszę przyznać, że rzadko zdarza mi się płakać na jakimś dziele, co by się nie działo, to łzy z moich oczu uronię, jeżeli dzieje się w nich krzywda zwierzętom, nie mogę tego po prostu znieść. Jednak tutaj bardzo mnie wzruszyły sceny rekonwalescencji głównej bohaterki, jej próba wyrwania się ze szponów katatonii i próby powrotu do normalnego życia. Łzy poleciały, co chyba najlepiej oddaje wspaniały klimat tego filmu i pokazuje, że warto się z nim zapoznać ;) 

Na koniec podaję wam filmik z trailerem, może on was jeszcze bardziej zachęci do obejrzenia tego filmu ;)



Ocena: 9/10


Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję bardzo Monolith Films



~ Paulina Korek


2 komentarze:

  1. Genialny film! Oglądałam z zapartym tchem :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo! Nie spodziewałam się, że aż tak mnie wciągnie ;)

      Usuń