czwartek, 30 listopada 2017

"Wiedźmy Himmlera" - Katarzyna Marciszewska

Historia? Zmora każdego etapu mojej edukacji. Nie ważne jaki nauczyciel – nigdy nie zainteresowałam się uczeniem o przeszłości. Z jednym wyjątkiem, którym jest oczywiście druga wojna światowa. Nie uważam się za eksperta w tej dziedzinie, bo raczej skupiam się na poznaniu tylko tych kwestii, które mnie interesują, a resztę raczej olewam. O Himmlerze wiedziałam właściwie niewiele. Jego nazwisko przewinęło się w kilku książkach, głównie o Holocauście, ale nikt nie pofatygował się, aby trochę więcej o nim napisać. Miałam świadomość, że to on był twórcą SS i blisko współpracował z Hitlerem, ale jakoś nie brnęłam dalej. Do czasu.

Na Okrąglaku w Poznaniu, zostaje znalezione ciało historyczki, która badała największy zbiór dokumentów masońskich w Europie. Tak się składa, że został on zgromadzony przez samego Heinricha Himmlera, a po wojnie został umieszczony nieopodal Poznania. Śledczy, który prowadzi sprawę morderstwa, dowiaduje się, że kobieta została zamordowana według starożytnego rytuału, a to nadało sprawie całkiem nowe światło. Śledczy – Roger Kalita za wszelką cenę stara się dojść do prawdy, więc musi poznać historię starożytnych religii, sekt oraz swoją ofiarę i jej najbliższych. Z każdym dniem pojawiają się nowe poszlaki, a podejrzanych jest coraz więcej. Czy uda mu się znaleźć winnego? 

,,Nie daleko pada mason od czarownicy – zażartował Kalita. Jego dowcip nie rozbawił Zalewskiej.”

Gdy zobaczyłam okładkę tej książki, wiedziałam, że ją przeczytam! Mam ją okazję zrecenzować, więc jestem podwójnie zadowolona. Jednak nadal nie mogę się przestać zachwycać pracą, którą wykonał grafik. To zdecydowanie najpiękniejsza okładka, jaką do tej pory widziałam. Na dodatek jest ściśle związana z treścią i już od samego początku bardzo dużo może opowiedzieć nam o tej powieści. Ludzie są wzrokowcami i nic tego nie zmieni, więc jeśli sięgają po powieść nieznanego do tej pory autora, której na dodatek nikt im nie polecił, na pewno zwrócą uwagę na jej szatę graficzną.

Książka już od samego początku zaciekawia, bo kilka pierwszych  stron to powrót do przeszłości, w której żył Himmler. Było to świetnym wstępem i z zapowiadało ciekawą lekturę. Później zaczęły się już współczesne wydarzenia, począwszy od tajemniczej śmierci. Czułam, że nie będę mieć do czynienia z banalną historią i nie zawiodłam się. Pochłonęłam ją dosłownie w jeden dzień, bo po prostu nie potrafiłam się oderwać. Nie zawiodłam się na niej w żadnym momencie. 


Na pewno podobało mi się połączenie współczesnej historii oraz wydarzeń z przeszłością mocno związaną z Himmlerem i jego manią gromadzenia informacji na temat czarownic. Pokazało to, że jednak druga wojna światowa nadal siedzi głęboko w naszej pamięci i bez wątpienia jest tematem rzeką. Historia nie zawsze musi być nudna, a autorka przestawiła ją w ten sposób, że aż korci mnie, żeby już w tej chwili zacząć szukać informacji na temat Himmlera.

,,- Co jednak zmieniłeś zdanie i masz ochotę wszamać zwłoki moich narkomanów? Mam złe wieści. Wszystko zjedzone, brachu – powiedział z przekąsem Tomaszek.”

Fabuła jest ciekawa i z pewnością trzyma w napięciu do samego końca. Autorka posługuje się naprawdę przyjemnym językiem i potrafi pokazać emocje, nawet bez użycia niezliczonej liczby przekleństw. Bohaterowie zdobyli moje serce i nawet morderca, bez wątpienia negatywna postać, nie zraziła mnie do siebie. Oczywiście nie popieram jego czynu, ale chodzi mi tu głównie o to, że są książki, w których charaktery wszystkich postaci doprowadzają mnie do szału. Tu tego nie było, bo każdy zachowywał się odpowiednio do swojej roli.

Kiedyś byłam zafascynowana czarownicami, a raczej kobietami, które za nie uważano i przez to palono na stosie. W tej książce ten wątek jakoś nie został szczególnie rozwinięty, ale został wykorzystany, więc dla mnie bez wątpienia to kolejna zaleta.

Oczywiście ,,Wiedźmy Himmlera” to nie tylko poszukiwanie mordercy przez wspaniałego śledczego. Bohaterowie mają ludzką duszę i problemy jak każdy inny. W tle toczy się naprawdę ciekawy wątek miłosny, a także widać jak trudno jest pogodzić wychowanie dziecka z pracą. Jednak te kwestie nie dominują nad fabułą.

Książkę serdecznie polecam miłośnikom kryminałów. Jest to wspaniała historia i na dodatek napisana przez Polkę, więc cieszę się podwójnie, bo naprawdę lubię, gdy trafiają do mnie takie ojczyste perełki. Fabuła, w której główną rolę odgrywają nawiązania historyczne, jest bez  wątpienia ciekawa i nieprzewidywalna. W tle toczy się wątek miłosny, który dodatkowo buduje jeszcze większe napięcie. Nawet nie brakowało w niej fragmentów bardziej humorystycznych lub odrobinę smutnych, bo w końcu życie nie zawsze pisze dla nas dobre scenariusze. Już dawno nie miałam w rękach historii na tyle intrygującej, że pochłonęła mnie na długie godziny!





Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytanie dziękuję Wydawnictwu Novae Res





Patrycja Bomba 

4 komentarze:

  1. Kryminały bardzo lubię i fabuła bardzo mnie zaciekawiła, więc z chęcią przeczytam tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem jej ciekawa zarówno ze względu na fabułę, ale i na miejce akcji, bo sama mieszkam w Poznaniu i te miejsca są mi dobrze znane.
    A okąłdka zdecydowanie przyciaga wzrok :)
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń