wtorek, 28 listopada 2017

Wywiad z Jackiem Skowrońskim

Kochani! Serdecznie zapraszam na wywiad z Jackiem Skowrońskim, autorem wznowionej książki "Mucha". Poznajcie autora bliżej!

[źródło]




1. W pierwszej kolejności chciałabym zapytać o "Ojca Chrzestnego". Przyznam szczerze, że postać Muchy przywiodła mi na myśl ten kultowy film. Jest Pan fanem?

­­Rzeczywiście, zawsze urzekał mnie klimat tamtej opowieści, w której lojalność jest wartością pozwalającą przetrwać w świecie rozszalałej korupcji, szantażu i zbrodni. Ciekawe, że sympatię widzów budzą czarne charaktery, co wiele mówi o naszym wnętrzu, sumieniu, a także skrywanych na co dzień zakamarkach duszy. Nie uzasadniają tego do końca wybitne kreacje aktorskie. Może brakuje nam w życiu wielkich emocji, balansowania na granicy życia i śmierci? Może chcielibyśmy mieć czasem szansę wymierzenia sprawiedliwości tak, jak sami ją rozumiemy, bez oglądania się na paragrafy i boskie przykazania…
 
2. Miałam przyjemność czytać "Muchę" dwa razy i za każdym razem nasuwało mi się to pytanie: czy główny bohater mimo wszystko był wyjątkowo sprytny, czy raczej miał niesamowite szczęście?

On przede wszystkim był skrajnie zdeterminowany. I w trakcie całej przygody sięgał do zasobów charakteru i umysłu, które nie ujawniają się zwykle, gdyż po prostu nie ma takiej potrzeby. Jeśli ktoś może z ręką na sercu powiedzieć, do czego jest zdolny w sytuacji osaczonego szczura, to kłamie albo nie wie, co mówi. Apoloniusz wykorzystał do końca jedyną przewagę, jaką dysponował, czyli kompletną nieprzewidywalność. Śmiem twierdzić, iż to znakomita strategia w sytuacjach z pozoru bez wyjścia, jakie od czasu do czasu mogą się zdarzyć w życiu. Nie namawiam nikogo do wysadzania w powietrze banku, który domaga się spłaty kredytu, inaczej odbierze nam dach nad głową. To nic nie da w epoce wirtualnej ekonomi. Ale już mi przychodzi do głowy parę pomysłów na przekonanie prezesa takiej instytucji, że…
Zmieńmy lepiej temat.

3. Czy są autorzy z gatunku, których twórczością się Pan inspiruje lub szczególnie podziwia?

Bardzo wielu, co zresztą zmienia się ciągle, jednych porzucam, gdy zaczynają mnie nudzić, do innych wracam po latach i odkrywam, że w tym okresie życia mi z nimi po drodze. Ale ująłbym to szerzej: podziwiam wszystkich ludzi na tyle szalonych, aby iść pod prąd, kierując się w życiu porywami duszy i serca. Inspirują mnie jednostki na tyle zwariowane, by przemierzać Atlantyk kajakiem, zamieszkać wśród Eskimosów, czy napisać książkę…
Słyszałem o Japończyku, który zjadł telewizor, aby trafić do Księgi Guinnessa. On mnie jakoś nie inspiruje.

4. Jako że "Mucha" ma swoje wznowienie, jestem bardzo ciekawa, jakie ma Pan zdanie na temat tego, co dzieje się obecnie głównie w przemyśle filmowym lub serialowym. Chodzi mi o filmowanie na nowo dobrze znanych i lubianych produkcji. Czy tak zwanych "klasyków" raczej nie powinno się ruszać, czy może warto przedstawiać znane historie w inny, bardziej świeży sposób?

Nie powiedziałbym nigdy, że czegoś nie należy robić. Byle zostało zrobione dobrze. Technika filmowa poczyniła tak niewyobrażalne postępy, iż wręcz grzechem byłoby tego nie wykorzystywać. W dodatku na świat przychodzą nowe pokolenia, dla których nawet produkcje sprzed kilkunastu lat są siermiężnie zrealizowane, bezbarwne i mdłe.  Omszała klasyka smakuje czasem jak odgrzewany wielokrotnie kotlet. Nie oszukujmy się, tylko nowe ekranizacje zapewnią jej przetrwanie, choć zapewne nie wygra z masówkami.

5. Czy są w książce postacie, które w jakiejś części posiadają swoje pierwowzory w rzeczywistości?

Właściwie tylko takie. Choć kilka sportretowanych osób zdziwiłoby się niepomiernie, widząc się w roli oprycha czy powiedzmy agentki o nieco wypaczonej psychice. Każdy z nas posiada paru nietuzinkowych znajomych, ciekawym eksperymentem jest wyobrażenie ich sobie w sytuacjach skrajnych, dziwnych a nawet katastroficznych. Bawiło mnie to ogromnie. Tych, którzy się rozpoznali już mniej.

6. Jak wyglądał proces pisania "Muchy"? Potrafię sobie wyobrazić, że na nietypowe rozwiązania fabularne niełatwo jest wpaść od razu, a w tej książce jest ich dość sporo. Chociażby w działaniach głównego bohatera.

Książkę pisałem bez planu, co chyba wyszło jej na dobre. Później natknąłem się na opinię Kinga, iż z planem piszą wyłącznie nudziarze. Zgadzam się w pełni. W trakcie pisania każdego dnia budziłem się ze świadomością, że poluje na mnie chory z nienawiści bandzior i gliniarze, którym wszedłem w paradę. Oraz że mą jedyną szansą jest zagrać im wszystkim na nosie, kłamać, oszukiwać, podkładać świnie, mataczyć. Czyli uruchomić lawinę, starając się nie stać na jej drodze, i obserwować, co z tego wyniknie.

7. Mówią, że powieści kryminalne, thrillery i sensacyjne powielają pewne schematy, jak tego uniknąć? Jak wyróżnić się z tłumu?

Każdy ma na to swój sposób albo przynajmniej mu się tak wydaje. Osobiście uważam, iż nie należy za bardzo pomagać swemu bohaterowi, a jedynie wyposażyć go w pewne unikalne cechy i postawić w sytuacji na tyle nietypowej, aby sam autor poczuł ucisk w bebechach. Było mi o tyle łatwiej, że w życiu z niejednego pieca chleb jadłem. Gdy strzelano do mnie, odpowiadałem tym samym, przebywałem wśród ludzi, których zwykle omija się z daleka, wiem dobrze, jak to jest, kiedy przegrało się wszystko i pozostaje jedynie własna wiara w wydobycie się z bagna. Bo nikt inny już nie wierzy i nie poda ręki.

8. Jaki jest, według Pana, najbardziej niebezpieczny bohater literacki? 

Stworzony i wprowadzony na siłę, bo autor usiłuje być w zgodzie z panującą akurat modą. To prosta droga, by uczynić go sztucznym jak sklepowy manekin, atrakcyjnym jak plakat wyborczy, żywym jak mumia Lenina. On ma być kimś, z kim chcemy się przejść o świcie brzegiem morza, przemierzyć kontynent w wagonie pociągu towarowego, spędzić noc na rozmowie o niewidocznej stronie Księżyca, ewentualnie zagrać w rosyjską ruletkę…

9. Czy w jakiś sposób utożsamia się Pan z Apoloniuszem?

Powieść jest napisana w pierwszej osobie, toteż w nieunikniony sposób napędzało mnie pytanie, co sam bym zrobił w podobnej sytuacji? I starałem się maksymalnie szczerze odpowiedzieć. Dowiedziałem się przy okazji, jak bardzo potrafię być mściwy, bezwzględny i podły. Pociesza mnie przekonanie, że nie jestem żadnym wyjątkiem.

10. Jakie plany na bliższą lub dalszą przyszłość? Czy możemy spodziewać się kolejnych powieści?

Najlepszym planem jest jego brak, bo wtedy można zrobić dosłownie wszystko. Od paru lat piszę w duecie z Marią Ulatowską, wykreowaliśmy kilkoro bohaterów, z którymi nam bardzo po drodze. Mają wiele pomysłów, ciekawość świata i są głodni przygód, zupełnie jak my! W grudniu lecimy do Kenii, bo gdzie wybrać się zimą jeśli nie do Afryki? Z pewnością zaowocuje to kolejną naszą powieścią, trudno przewidzieć jaką, bo przecież nie wiemy, co nas tam spotka… Podróże po świecie są chyba najbardziej inspirującą rzeczą, skarbnicą wrażeń, pomysłów i lekarstwem na dopadające od czasu do czasu znudzenie.
A na początku roku ukaże się kontynuacja „Historii spisanej atramentem”, naszego autorstwa. Akcja rozgrywa się przed stu laty, w przededniu rewolucji i wojny światowej, jest w niej miłość, zdrada, namiętność i potyczki z losem. Jednym słowem: samo życie.


~Monika Majorke

1 komentarz:

  1. Bardzo fajny wywiad, który przyjemnie się czytało. Nie znam jeszcze twórczości autora, chyba pora to zmienić. ;)

    OdpowiedzUsuń