niedziela, 26 listopada 2017

Wywiad z Patrycją May

Z przyjemnością przedstawiam wywiad, którego naszemu portalowi udzieliła Patrycja May, autorka książki "Pamiętnik ze starej szafy", którą BookParadise miało przyjemność objąć patronatem medialnym. Zapraszam do lektury! 

[źródło]




1. Czy kiedykolwiek w Pani głowie zaświtała myśl "mam tak zwariowane życie, że byłaby z tego niezła książka"?

Moje życie wydawało mi się zupełnie normalne i nie odbiegające od życia innych ludzi. Nie, ta książka nie powstała, bo odniosłam wrażenie, że jest warte pokazania światu, ale dlatego, Iż chciałam nabrać wprawy w pisaniu i sprawdzić, czy innym jest w stanie spodobać się to, co napisałam i w jaki sposób. Kiedy autor pisze o sprawach smutnych, wiadomo, jakie to są sytuacje. Z humorem jest zupełnie inaczej. Dla jednego nie wyda się to śmieszne, inny zaledwie wygnie usta, a jeszcze inny popłacze się ze śmiechu.

2.       Osobiście nie pamiętam czasów, kiedy między innymi po żywność stało się w kolejkach. W związku z tym ciekawi mnie, jakie zauważa Pani różnice w mentalności młodych ludzi w czasach odradzającej się Polski i obecnie?

Myślę, że życie kolejkowe było tak wpisane w naszą egzystencję, iż nawet trudno nam było sobie wyobrazić, że można coś ciekawego nabyć bez kolejki za polskie złote. Istniały wszak sklepy, zwane Pewexami, gdzie kolejek nie było, towar jak na zachodzie, tylko, niestety, za dolary. A trzeba pamiętać, że przeciętny Polak zarabiał wówczas równowartość trzydziestu dolarów, czyli dwóch par dżinsów z Pewexu. Jednak to nie kolejki kształtowały mentalność młodzieży czy dzieci, ale ograniczony dostęp do technologii. Aby dobrze się bawić nie potrzebowaliśmy bodźców z telewizora i internetu, należało uruchomić wyobraźnię. Na podwórku spędzało się całe dnie albo chodziło się po domach, na wspólne imprezy itd. To był prawdziwy świat, a nie wirtualny. Jedynie książki pozwalały odfrunąć niekiedy do innego wymiaru, ale i tutaj ogromną rolę odgrywała wyobraźnia. Dzisiaj jest więcej udawania i niestety samotnych ludzi, bo świat wirtualny zastąpił ten żywy.

3.       Jak Pani myśli, czy łatwiej jest pisać książkę w formie dziennika z własnych przeżyć, czy fabularyzowaną, w pełni wymyśloną powieść? Chodzi mi tutaj o pewien dystans do opisywanych wydarzeń.

Fabularyzowaną, zdecydowanie. Nie potrafiłabym tak całkiem odkryć siebie. Dlatego jest to jedynie zbiór historii, które spokojnie mogłabym opowiedzieć przy piwie. Bardziej intymne kwestie na pewno nie znajdą się w niczym, co napiszę.

4.       Czy Pani przyjaźnie z czasów szkolnych trwają do dziś?

Tak, niektóre są naprawdę wieloletnie.

5.       Książka kończy się w pewnym znaczącym momencie. A czy obecnie Pani życie jest równie zwariowane jak kiedyś?

Nie. Chociażby dlatego, że pojawiło się w pewnym momencie coś, co nazywamy odpowiedzialnością.

6.       Czy opisane w książce sytuacje są tymi najlepiej zapamiętanymi ze względu na ich charakter, czy podobnych wydarzeń było więcej, a książka wymagała ich selekcji?

Myślę, że co najmniej połowy zdarzeń, które były zabawne, nie ma w tej książce. Jeśli nie więcej.

7.       Co spowodowało, że postanowiła Pani napisać książkę na podstawie wydarzeń ze swojego życia?

To, o czym napisałam w punkcie pierwszym. Wprawki pisarskie najlepiej zaczynać od czegoś, co jest znane, by skupić się na stylu i języku. Potem można spróbować czegoś więcej.

8.       Czy możemy spodziewać się kontynuacji "Dziennika ze starej szafy"?

Nie mówię nie, ale również nie obiecuję, że tak się stanie.

9.       Czy pracuje Pani obecnie nad kolejną książką?

O tak, pracuję i to bardzo intensywnie.

10.   W książce poznajemy specyficzną ciotkę Felicję, a także jej dwa wyleniałe koty i średnio sympatycznego psa. A jak jest w prawdziwym życiu, psy czy koty?

W dzieciństwie i młodości towarzyszyły mi i psy, i koty. A potem coś się ze mną stało i uczuliłam się i na jedne, i na drugie. To, co dzieje się z moją skórą, gdy dotykam sierści, lepiej nie opisywać. Dlatego muszę się zadowolić zwierzątkami jedynie takimi narysowanymi.

~Monika Majorke

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz