sobota, 18 listopada 2017

"Życie na podglądzie" - Len Vlahos

Źródło
Ujrzawszy tę okładkę, nie mogłam zwyczajnie od niej oderwać oczu. Nie wiem w sumie czemu, bo nie przedstawia zbyt wiele, bo tylko wielkiego raka, którymi swymi równie ogromnymi szczypcami atakuje malutki domek. Jednak patrząc jeszcze dodatkowo na tytuł, już może potencjalnemu czytelnikowi zaczynać coś w głowie świtać, może się domyślić, o czym będzie ta powieść. A jeszcze bardziej do lektury zachęcił mnie opis z tyłu okładki.
Główny bohater nazywa się Jared Stone. Jego życie legnie w gruzach dosłownie w ciągu sekundy. Wystarczy jedna, krótka chwila, podczas której dowiaduje się on, że ma raka – glejaka mózgu i to czwartego stopnia. Do tej pory wiódł szczęśliwe życie ojca i męża, w ułamku sekundy to wszystko się diametralnie zmienia i z hukiem uderza o podłogę. Wokół nieuniknionej śmierci zaczyna krążyć całego jego życie, non stop odczuwa niepokój i nie może spać. Najbardziej, oczywiście, martwi się o swoją ukochaną rodzinę, jak poradzi ona sobie, gdy już jego zabraknie. Pragnie zabezpieczyć cały jej byt, aby zapewnić dobrą przyszłość swoim bliskim. W tym celu decyduje się na najgorszy sposób. Pewnego dnia wystawia na znanym portalu aukcyjnym całe swoje życie w zamian za milion dolarów. Dziwne? Może i tak, ale nasz bohater nawet sobie nie wyobraża jak to, co właśnie uczynił zmieni całkowicie życie jego najbliższych. Len Vlahos jest początkującym autorem, zasłyną takimi powieściami, jak „The Scar Boy” czy też „The Scar Girl”. W prywatnym życiu jest szczęśliwym ojcem dwójki synów oraz mężem. Zamieszkuje Denver, gdzie prowadzi swoją własną księgarnię.

Jared próbował znaleźć sposób na to, żeby zapobiec trudnej sytuacji finansowej, w której, jak sądził, wkrótce się znajdą jego najbliżsi. Niedługo trzeba będzie opłacić college. A potem przyjdzie czas na samochody, wakacje i inne rzeczy, na które dzieci zwykle potrzebują pieniędzy. Przede wszystkim jednak próbował myśleć. Kiedy nudziło go leżenie w ciemności, włączał komputer i surfował po stronach internetowych poświęconych nowotworom.”

Życie na podglądzie” nie należy do najłatwiejszych w odbiorze książek, wręcz przeciwnie, wywołuje maksimum emocji, zwłaszcza smutek i morze łez. Lektura tej powieści skłania licznych refleksji, które nierzadko są bardzo poruszające bolesne dla samego czytelnika. W tej książce autor postanowił poruszyć naprawdę trudny temat ciężkiej choroby, jaką jest rak mózgu. Pokazana tutaj historia nie dotyczy jedynie głównego bohatera, Jareda, którego bezpośrednio te schorzenie dopada, ale także jego bliskich i ludzi z jego kręgu, którzy dowiadują się o jego chorobie, pokazuje ich reakcje na raka, a także reakcję na fakt, jakiej decyzji podjął się nasz bohater. Są tutaj pokazane chyba wszystkie możliwe sposoby zareagowania na tak straszliwą chorobę, bowiem każdy z nas próbuje sobie z taką informacją poradzić na zupełnie inny sposób. 

Źródło
Niektóre reakcje były tak pełne ciepłe i ogólnie pozytywnych emocji, że przywracały wiarę w drugiego człowieka. Jak już było wspominane wcześniej, główny temat tej historii kręci się wokół raka mózgu. Nie ma co ukrywać, że jest to równie smutna i bolesna droga, zarówno dla samego chorującego, jak i dla jego bliskich i osób, z którymi na co dzień przebywa. Cały czas choroba ta kojarzy się ze śmiercią pacjenta. Ogromny strach, brak sensu, obwinianie innych o ten stan ciała i poczucie bezradności – to są właśnie emocje, które zazwyczaj towarzyszą walce z tą okrutną chorobą. Autor do całego tematu podszedł z niezwykłą dojrzałością oraz delikatnością, dzięki czemu przedstawił czytelnikowi bardzo życiową historię, w którą zwykłemu czytelnikowi jest bardzo łatwo się wczuć, w końcu to co on opisuje w tej powieści może spotkać każdego nas na naszej drodze życiowej (oby nie, oczywiście!). Jest to opowieść, która z pewnością na długi czas pozostanie w głowach czytelników. Drugim tematem, nieco mniej ważnym, ale jednak pozostającym dość znaczącym, aby wspomnieć o nim w tej recenzji, jest sroga cena, jaką trzeba dość często zapłacić za tzw. show. Wiadomo od dawno, że człowiek dla pieniędzy jest w stanie zrobić naprawdę wiele rzeczy, jednak wysokość ceny tego postępku wciąż szokuje. Nigdy chyba nie wyjdę z podziwu nad tym, jak to często człowiek potrafi być bezmyślny oraz nieodpowiedzialny.
"Tego dnia, kiedy kamery pojawiły się w domu Stone'ów, na dworze padał deszcz. Chłodna mżawka, typowa raczej dla stycznia niż września w Portland, sprawiała, że powietrze zdawało się gęste od wilgoci i napięcia związanego z oczekiwaniem. Grupa mężczyzn wniosła wielkie, czarne skrzynie z dwóch furgonetek zaparkowanych na ulicy. Jackie i Megan obserwowały ich z okna sypialni i przyszło im na myśl, że wyglądają jak technicy jakiegoś zespołu muzycznego rozstawiający sprzęt przed koncertem.”

Dodatkowym atutem tej książki jest niewątpliwie styl autora. Powieść napisana jest prostym i bardzo wciągającym językiem, dzięki czemu jeszcze łatwiej jest przebrnąć przez tę z pozoru naprawdę trudną historię.
Jeśli zatem szukacie czego ambitniejszego, a jednocześnie bardzo realnego, to koniecznie musicie sięgnąć po „Życie na podglądzie”. Może to trochę dziwny sposób na ukazanie zmagania z tak straszną chorobą, jaką niewątpliwie jest rak, jednak nie można odmówić mu oryginalności. Polecam gorąco!



Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.




~ Paulina Korek

3 komentarze:

  1. Ta książka była bardzo dziwna, ale ciekawa :D


    Zabookowany świat Pauli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, miała coś w sobie, że ja np. nie potrafiłam jej odłożyć na bok na dłuższą chwilę ;)

      Usuń
  2. Czytałam i naprawdę bardzo mi się podobała ;) Zwłaszcza narracja prowadzona z kilku różnych (i czasem pozornie absurdalnych) punktów widzenia ;)

    Pozdrawiam,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń