piątek, 1 grudnia 2017

"Ania z Zielonego Wzgórza" - Lucy Maud Montgomery

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym jak to jest nie mieć nikogo? Być samym na świecie? Nie wątpię, że wiele osób codziennie doświadcza samotności. Jednak postawmy się w miejscu dzieci, które mieszkają w domu dziecka lub wędrują z domu do domu. Aktualnie sprawy związane z adopcją są ściśle określone zasadami i przeróżnymi ustawami, więc przeważnie dzieciom nie dzieje się żadna krzywda. Jednak książka ,,Ania z Zielonego Wzgórza” pokazuje całkowicie inny obraz przyjmowania samotnych dzieci. Miały one głównie służyć jako pomoc domowa i raczej nikt nie interesował się ich edukacją oraz późniejszym losem. To smutne, ale prawdziwe i cieszę się, że obecnie ta kwestia jest bardziej uregulowana.

Mateusz i Maryla decydują się na adopcję chłopca, który mógłby pomóc w pracach przy domu. Jednak na Zielone Wzgórze niespodziewanie przyjeżdża rudowłosa Ania, która od razu wszystkich zaraża optymizmem. Cuthbertowie początkowo chcą ją odesłać do sierocińca, ale postanawiają, że dziewczynka z nimi zostanie. Ta decyzja całkowicie zmienia ich życie. Ania zaczyna chodzić do szkoły, uczy się modlitw i dobrych obyczajów, ale chodzi również z głową w chmurach, co przysparza jej wielu problemów. Poznaje również Dianę, która od razu staje się jej najlepszą przyjaciółką i razem przeżywają przeróżne przygody, które wielokrotnie przyprawiają Marylę oraz Mateusza o ból głowy lub powodują rozbawienie. Jak potoczą się losy Ani na Zielonym Wzgórzu? Musicie już sami się przekonać.
Czy ktoś nie zna losów ,,Ani z Zielonego Wzgórza”? Cóż, wydaje mi się, że jest niewiele takich osób. Dla mnie losy tej rudowłosej dziewczynki to po prostu najważniejsza część mojego dzieciństwa. Potrafiłam oglądać film dzień w dzień i nikt ani nic nie mogło mi przerwać. Książkę również przeczytałam, ale było to bardzo dawno temu, więc z miłą chęcią odświeżyłam sobie tą historię, chociaż muszę przyznać, że znam ją prawie na pamięć.

,,- Jedną rzecz widać jasno jak na dłoni – rzekła Maryla. Upadek z dachu Barrych nie uszkodził w żadnym stopniu twego języka.”

Trudno jest recenzować klasykę i raczej nie będę się rozwodzić na temat fabuły czy stylu pisania autorki, bo myślę, że lata pokazały, iż całość jest po prostu dobra. Jednak warto wspomnieć o tym, że ta książka zawiera w sobie wielką naukę o przyjaźni, wartościach i rodzinie. Uczy nas, że warto cieszyć się z tego co mamy, a nawet najmniejsze sukcesy powinny wzbudzać w nas dumę.


Wydawnictwo Wilga, wydało przepiękną powieść, której podarowali kolejne życie. Nowa szata graficzna jest dość minimalistyczna, ale zachwyca. Na okładce dominuje zielony kolor i nie wyobrażam sobie, żeby mógł być to inny. Oprócz tego możemy dostrzec kilka małych obrazków, grafik bez większych szczegółów, ale na pewno kojarzących się z treścią. Wnętrze zostało wzbogacone o kilkanaście przepięknych rysunków, które pozwalają czytelnikowi wyobrazić sobie konkretną sytuację.

Książka ta jest jedną z wielu, które mają w sobie magię, przyciągającą młodych oraz starszych czytelników. Jednak ważne jest, że ze względu na swoją wiekowość, nie ma w niej telefonów, gier oraz tych wszystkich technologii, które obecnie wodzą dzieci na pokuszenie i skutecznie odciąganą od tego co w życiu najważniejsze. Jest to powieść o wielkiej mocy, bo pewne wartości nigdy nie zmienią się, nawet jeśli świat dalej będzie pędził do przodu bez opamiętania. Gdzieś w ludziach pozostanie pragnienie posiadania rodziny, przyjaciół, dobrego wykształcenia, nawet jeśli główną rolę w ich życiu będą grać rzeczy wyłącznie materialne. Ta książka zatrzymuje czas i wzbudza refleksje.

,,Ania z Zielonego Wzgórza” z pewnością jest lekturą, którą warto poznać, a jej czytanie jest przyjemne niezależnie od wieku. Na dodatek istnieje wiele pięknych wydań, które pobudzają naszą wyobraźnię, działają na zmysł wzroku i aż kleją się do rąk. Nie da się przejść obojętnie obok żadnego wydania, zwłaszcza od tego, które miałam okazję przeczytać.





Ocena: 10/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Wilga








Patrycja Bomba 


                                                                                                                                         

4 komentarze:

  1. Uwielbiam tę książkę i nawet mam ją na swojej półce. Muszę przyznać, że to wydanie naprawdę mi się podoba i chętnie bym się na takie skusiła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazki nie czytalam.. filmy pokochalam 😊 wiec mam nadzieje ze w koncu uda mi sie przeczytac

    OdpowiedzUsuń