niedziela, 24 grudnia 2017

"Arena 13. Wojownik" - Joseph Dalaney



„Arena 13. Wojownik” to trzecia książką Josepha Delaney’a z serii „Arena 13”, będąca jednocześnie jej zwieńczeniem. Recenzje dwóch poprzednich tomów możecie przeczytać, klikające tutaj i tutaj.

Genthajczycy mają dość życia pod rządami potężnych dżinów i chcą w końcu ruszyć do walki. Jednak by wygrać, muszą zdobyć jak najwięcej informacji o świecie wroga, a nic nie dostarczy im ich więcej niż wyprawa poza Barierę. Potrzebny jest więc ktoś zaufany, niezwykle odważny i zdeterminowany, kto podoła tej niebezpiecznej misji. Wyboru takiej osoby dokonuje Konnit – przywódca Genthai. Śmiałkiem zostaje Leif, który pozostawia swoją ukochaną i rusza wypełnić swoje zadanie. Kwin w tym czasie robi furorę na arenie, jako pierwsza kobieta, biorąca udział w starciach. Pod nieobecność partnera musi też stawić czoło krwiożerczemu Hiobowi. Jak potoczą się ich losy? Jak wygląda świat po drugiej stronie Bariery? Jakie niebezpieczeństwa czyhają na drodze do wolności?

„Pierwsza ghetta przepadnie w wodzie; druga połączy kochanków aż do śmierci.”


Brak szablonowości to cecha, która wyróżnia twórczość Josepha Dalaney’a spośród innych powieści fantasy. Autor co chwila udowadnia nam, że jego wyobraźnia nie zna granic i nie powinniśmy próbować przejrzeć jego zamiarów, bo i tak nam się to nie uda. Jest to duży plus, szczególnie dla osób, które zdążyły się już pogodzić z tym, że fantastyka zaczyna cechować się przewidywalnością. Historia Leifa wywołuje emocje w czytelniku, nie pozwala się porzucić i ciekawi od pierwszej do ostatniej strony.

„Uczeń musi nauczać, a nauczyciel uczyć się – tylko tak można osiągnąć prawdziwą wiedzę.”

Uwielbiam, kiedy w książce połączona zostaje technologia z  magią i archaicznością. Niestety często takie zestawienie wychodzi na niekorzyść powieście, ale nie w tym przypadku. Joseph Dalaney wie, jak stworzyć świat miecza i magii, gdzie pojawia się technologia na niebywale wysokim poziomie. Doskonale to wszystko ze sobą miesza i czytelnik nie ma wrażenia, że w historię wkradł się chaos. Mało tego takie połączenie wywołuje podziw i zachwyt nad wybujałą wyobraźnią autora.

„Miasta ludzi kąpały się niegdyś w blasku przyćmiewającym gwiazdy. Kiedyś znów tak będzie. Ale ciemność zawsze powraca.”

Akcja w książce biegnie, biegnie i nie daje się zatrzymać. W „Wojowniku” ciągle coś się dzieje, przez co czytelnik nawet przez chwilę się nie nudzi. Z jednej strony to bardzo dobrze; widać, że pisarz, wie, co robi i ma pomysł na fabułę, a nie tylko wrzuca w powieść tak zwane „zapychacze”. Z drugiej jednak w pewnym momencie można mieć dość natłoku zdarzeń. I wtedy nachodzi nas wątpliwość: czytać dalej czy zostawić książkę na pewien czas i zachodzić w głowę, co będzie dalej. To z całą pewnością nie wyjdzie to na zdrowie naszej psychice!

„Genthajczycy długo przygotowywali się do Wojny z Dżinami, ale dla dżinów stanowiła ona całkowite zaskoczenie. Była to dla nich najgorsza z wojen – wojna domowa, podczas której porzucono protokoły, a niektórzy wymienili uścisk dłoni z Bestią.”

Jeżeli jeszcze nie czytaliście książek autorstwa Josepha Dalaney’a, to gorąco zachęcam do nadrobienia tego w przyszłości! Autor w mistrzowski sposób posługuje się piórem, wprawiając czytelnika w zachwyt, a czasami i osłupienie. Na pewno nie będziecie się też nudzić przy jego powieściach! Polecam również gorąco wszystkim fanom fantastyki, którzy nienawidzą schematyczności w ich ulubionym gatunku! 

OCENA: 9/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Jaguar!

Sara Chrzanowska
Biblioteka Feniksa

2 komentarze:

  1. Muszę poznać twórczość tego autora :) musi mnie brak szablonowości

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio ciągnie mnie do takich klimatów, więc chętnie zapoznam się z tą serią :)

    /Aggi

    OdpowiedzUsuń