"Kryształowe serca" - Augusta Docher

Źródło
Kto powiedział, że miłość jest łatwa i przyjemna? No właśnie, nikt. Często droga do niej jest wybrukowana „kocimi łbami”, można na niej spotkać wiele pułapek, które nas ranią na wskroś i utrudniają nasze życie. Miłość ma ogromną władzę nad nami, potrafi zarówno nas podtrzymywać na duchu, ale także dogłębnie ranić. Potrafi sprawić, że nasze serca rozsypują się na milion kawałków... Ale zazwyczaj kiedyś, w końcu, ostatecznie przychodzi ten upragniony happy end. Czy tak było również w przypadku głównej bohaterki „Kryształowych serc”? 

Fabiana to fotomodelka, która prowadzi dość normalne życie, które dzieli pomiędzy pracę, chłopaka i studia. Żyje ze swym lubym już 3 lata, wydawać by się mogło, że to szmat czasu i że po takim czasie dość dobrze można już poznać partnera. Jednak nic bardziej mylnego. Nie wiem, może Fabiana miała na nosie różowe okulary, może po prostu nie chciała dostrzec, nie chciała dopuścić do siebie tego, kim naprawdę jej ukochany. Bo że Tymon to drań i dupek, dowiadujemy się prawie że na pierwszych kartach tej historii. Okazuje się być oprawcą, który nie waha się, by podnieść rękę na kobietę, po czym następnego dnia przepraszać z całego serca i zapewniać, że się na 100% to już nie powtórzy. Taaa, jasne. Fabiana, po dość dramatycznej sytuacji, w końcu decyduje się go wyrzucić ze swego mieszkania. Oddycha głębią duszy, ma nadzieję, że od teraz jej życie będzie o wiele lepiej wyglądać. Jeszcze nie wie jak bardzo się myli... Bo pewnego dnia zostanie uwięziona, przez przystojnego „pirata” z przepaską na oku, który raz potrafi być naprawdę czułym i opiekuńczym mężczyzną, żeby zaraz zmienić się w twardego i lodowatego oprawcę. Dziewczyna zaczyna się przyzwyczajać do tej sytuacji, coraz lepiej poznaje Karima, na jaw wychodzą tajemnice z odległej jej przeszłości, które mają ogromny wpływ także na jej przyszłość... Czy między piękną kobietą, która pozostawiła za sobą całe dotychczasowe życie i facetem, który naprawdę wiele przeżył odrodzi się przepiękne uczucie, jakim jest miłość? Przekonacie się, jak tylko sięgnięcie po tę pozycję!

„Próbowała zapomnieć o tym, co usłyszała, a raczej podsłuchała, bo przecież słowa, które padły z ust Karima i Radika, nie miały nigdy trafić do jej uszu. Wahała się, czy powinna o tym wspomnieć, lecz cóż ona mogła wiedzieć? A nawet gdyby Karim lub – co bardziej prawdopodobne – Radik zdradzili coś Alii, czy ta podzieliłaby się z nią taką wiedzą?”

Książkę czytało się naprawdę z ogromną lekkością i przyjemnością. Autorka nakreśliła tutaj zupełnie nowe spojrzenie na miłość, bo nie była ona ani lukrowana ani przesłodzona, była po prostu życiowa. Przyznam się szczerze, że po raz pierwszy z tą powieścią zetknęłam się w momencie, kiedy autorka publikowała ją rozdział po rozdziale na Wattpadzie. Nie mogłam się wtedy doczekać, kiedy dostanę kolejną porcję przygód Karima i Fabiany, a gdy już ją otrzymywałam, to czytałam z wypiekami na twarzy. Kiedy autorka podzieliła się z czytelnikami informacją, że ze względu na to, że książkę opublikuje w jakimś wydawnictwie, już nie będzie jej pokazywać na tym serwisie, wywołało to we mnie wiele emocji, ale przede wszystkim – radość, że autorce się powiodło i smutek, że trochę sobie poczekam na dalsze losy głównych bohaterów. Tym przyjemniej mi się czytało ich historię, kiedy wiedziałam, że w rękach trzymam już ostateczną ich wersję. Pozycja ta jest słodko-gorzką opowieścią o tym, jak może wyglądać droga do miłości. Szczerze? Najbardziej tutaj denerwowała mnie postać Karima. Był przedstawiony jako swego rodzaju dupek bez serca, który kobiety traktuje tylko i wyłącznie jak maszyny do seksu. Żal mi było Fabiany, jak po ich pierwszym zbliżeniu, zamiast ją zagarnąć w ramiona, przytulić, wtulić się w nią i zasnąć, stwierdził, że Fabiana już powinna udać się do swojego pokoju, nie mogłam znieść myśli, że zwyczajnie ją wykorzystał. Wziął od niej, co chciał, a następnie wyrzucił z pokoju, nie traktował jej poważnie. I jak okropnie ona musiała się czuć! Najbardziej polubiłam za to Fabianę, za to, że była zadziorna, pewna siebie i po prostu nie dała „sobie w kaszę dmuchać”.


„Karim podniósł dziewczynę i usadził na masce samochodu. Musiał przyznać, że na początku kolacji nie miał ochoty na żadne miłosne igraszki, ale zmienił zdanie, widząc Sandrine. Ta jak na skrzydłach przyleciała do rezydencji Kasymowa. Liczyła na powtórkę tego, co zdarzyło się przy jej pierwszej wizycie w tym miejscu.”

Na koniec chciałabym się wypowiedzieć jeszcze na temat scen łóżkowych, bo w sumie już sama okładka tej książki wskazuje na to, że faktycznie one będą. Nie bójcie się! O ile już sceny seksu tutaj się pojawiają, to są naprawdę tak zmysłowo i ze smakiem napisane, że chyba lepiej już się nie da ich skonstruować. Serio, czytelnik czytając jak dwójka bohaterów zabiera się do rzeczy, czuje się tak, jakby sam w tych scenach brał udział!

Podsumowując, „Kryształowe serca” to romans, ale wcale nie taki zwyczajny. Ukazuje on od zupełnie nowej strony kwestię miłości i jej trudów, jakie spotykają na swej drodze dwoje kochanków. Z pewnością każdej kobiecie ta książka spodoba się i podczas lektury wywoła wiele skrajnych emocji!





Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Novae Res

Udostępnij w Google Plus

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

0 komentarze:

Prześlij komentarz