piątek, 8 grudnia 2017

"Manipulacja" - Jonathan Baker

Źródło
W sumie na obejrzenie tego filmu zdecydowałam się jedynie dlatego, że uwielbiam patrzeć na Cage'a. Jednak jak się miało później okazać, nie on tu był najważniejszy i niestety, ale nie jemu przypadło odegranie głównej roli. Film z opisu wydawał się być ciekawy i trzymający w napięciu, widza miał on zapewne zachęcać do obejrzenia projekcji do samego końca, bo w końcu interesujące było to, jak to wszystko reżyser postanowił zakończyć. I w sumie gdyby nie zakończenie, to pewnie ten film bym oceniła wyżej... A co mogę powiedzieć o samej fabule? Owszem, trzyma w napięciu, akcja rozpoczyna bowiem się od sceny, kiedy to Katie pragnie uciec z domu ze swoją córeczką. Jednak, oczywiście, w ostatniej chwili do domu wraca mężczyzna (specjalnie tak to ujmuję) i udaremnia jej ucieczkę. Ta, wydaje się, że w obronie własnej, wyciąga kuchenny nóż i zabija go... W tym momencie akcja przenosi się do nowego domu i nowej rodziny. Jest pan domu, czyli w tej roli właśnie Cage, jest ona – czyli Gina Gershon w roli Angeli oraz ich ukochana córeczka. Starają się także o kolejne dziecko. Właśnie z nimi zaprzyjaźnia się Katie, która próbuje uporać się ze swoją mroczną przeszłością. Brian wraz z żoną dają jej szansę i pomagają dosłownie stanąć na nogi i proponują jej pracę jako opiekunka do dzieci. Ta, rzecz jasna przyjmuje ofertę i właśnie od tego momentu zaczynają się dziać dość dziwne rzeczy... Na jaw wychodzą kolejne mroczne sekrety Katie, które wywołują aż dreszcz zgrozy na plecach. W pewnym momencie dociera do Angeli i jej męża, że ta niewinnie wyglądająca blondyneczka, tak naprawdę nie jest tak nieskazitelnie czysta, jak się może faktycznie wydawać i że za pomocą manipulacji i przeróżnych kłamstw chce zwyczajnie zniszczyć ich rodzinę. Czy jej się to uda?
Muszę przyznać, że film był dość specyficzny. Owszem, do pewnego momentu oglądało się go nawet z dość dużą dozą przyjemności, lecz gdzieś od połowy zaczął się zwyczajnie psuć. Cage, tak jak już wspominałam, grał tutaj niewiele, ale swoją rolę odegrał naprawdę dobrze, idealnie pokazał emocje, jakie mogą rządzić mężczyzną, do którego nagle dociera, ze jego własna ukochana żona może wariować (tutaj miałam przypuszczenia, że nikt jej nie uwierzy i że na koniec filmu zostanie zwyczajnie umieszczona w jakimś zakładzie psychiatrycznym). Rola Nicky Whelan była chyba tą najtrudniejszą do odegrania. Bo w sumie ciężko zagrać kobietę, która ma zwyczajnie obsesję na punkcie swoich dzieci i że do celu dąży dosłownie po trupach. Z pozoru jej twarz sprawiała, że chciało się jej w 100% zaufać i oddać całe swoje serce, jednak z czasem, gdy jej różne odchylenia od normalnego zachowania zaczęły coraz częściej wychodzić na jaw, już tak bardzo się jej nie lubiło. W sumie to z zapartym tchem oglądałam do końca ten film, bowiem byłam naprawdę ciekawa, jak to to się zakończy. A gdy w końcu dotrwałam do napisów końcowych odczuwałam jedynie... Rozczarowanie? Zdziwienie? Chyba te dwie emocje najbardziej. Spodziewałam się czegoś bardziej spektakularnego, a tu zakończenie jakby przystopowało całą wcześniejszą akcję. I może faktycznie, dzięki takiemu, a nie innemu końcowi ten film zapadnie w pamięci widzów? Wątpię.

Źródło


Podsumowując, Manipulacja to film, który z początku trzyma w napięciu, aż chce się go oglądać, czasem nawet zaskakuje, jak można zmanipulować nawet najbliższych sobie ludzi tak, aby w pewnym momencie stanęli oni po przeciwnych stronach barykady (a przecież ponoć znają się jak łyse konie). W połowie jednak coś ulega zepsuciu i akcja już tak nie zachwyca ani nie wciąga. Polecam ten film, tylko wtedy, kiedy nie ma już nic lepszego do obejrzenia ;)




Ocena: 5/10

Za możliwość zobaczenia filmu dziękuję Monolith Films


1 komentarz:

  1. Z założenia oglądam wszystkie filmy, w których gra Cage. I chociaż ostatnio trudno go zobaczyć w dobrej roli, nie odpuszczam ;) Ten seans jeszcze przede mną ;)

    OdpowiedzUsuń