czwartek, 14 grudnia 2017

„Maski zła” – Iwona Banach

[źródło]
                Z największą przyjemnością pragnę Ci, Drogi Czytelników, przedstawić pewien nietypowy thriller. Jego oryginalność polega na tym, iż posiada on dwa rozwijające się równolegle wątki, jednakże ten kryminalny, polegający na standardowym poszukiwaniu mordercy, ustępuje przed drugim, tajemniczym, mrocznym i piekielnie wciągającym.

                „Maski zła” to powieść, która rozpoczyna się dość sztampowo: w pewnej miejscowości znaleziono zwłoki trzech starszych kobiet. Zamordowane nic nie łączy, poza oczywistym faktem, jakim jest płeć i zaawansowany wiek oraz coś mniej rzucającego się w oczy, ale kładącego się cieniem na całą sprawę: wszystkie ofiary pracowały w pewnym tajemniczym instytucie. Aspirant Małecki, wydelegowany z policji wojewódzkiej do zbadania sprawy, spotyka się ze zmową milczenia ze strony mieszkańców, a nawet lokalnej policji. Czym był ów instytut i dlaczego nikt nie chce o nim mówić? Drugi wspomniany przeze mnie na wstępie wątek to zapis dialogu prowadzonego przez posiadającą osobowość mnogą Katarzynę Kunetz. W tej części poznajemy jej alter-ega: nastoletnią Annę, małą dziewczynkę Gienię, starą Czarownicę oraz Chłopca o czterech twarzach. Każda z tych postaci jest inna, każda z nich skrywa jakąś tajemnicę z życia Katarzyny, jednakże udaje im się „żyć” we względnej harmonii i spokoju do czasu, aż pojawia się ich piąta towarzyszka…


                Książkę czyta się płynnie, a fragmenty pisane kursywą, czyli te prowadzone przez „rozgadaną czwórkę” po prostu się pochłania. Uważam, że te dialogi to najmocniejszy punkt całej powieści. Autorka dozuje informacje na temat losów dziewczyny, wplatając je w żywiołowe dyskusje, czasem egzystencjalne, czasem infantylne, ale zawsze poruszające wrażliwość drzemiącą w czytelniku. Zgłębiając tę historię poznajemy niezliczoną ilość cierpienia, jaką może sprowadzić osoba o patologicznych urojeniach, chora z zazdrości na niewinne dziecko. Czytając losy małej dziewczynki czułam głębokie współczucie i smutek, ale również gniew, iż nikt jej tak naprawdę nie pomógł i to pomimo jasnych sygnałów świadczących o krzywdzie, jaką doznała.

                Ponadto bardzo podobali mi się bohaterowie drugoplanowi jak komendant Puchalski, Paulina Orczak czy dr Orczak. Żadne z nich nie wzbudziło we mnie ciepłych uczuć, jednakże są to tak dobrze wykreowane postaci, że czytelnik wręcz kocha ich nie lubić. Każdy z nich ma swoje grzeszki i przywary. Mimo, że one są czasem dość poważne, autorce udało się zachować umiar, aby nie utracić na wiarygodności danej postaci. Tytuł powieści „Maski zła” doskonale odnosi się do antybohaterów powieści. Babcia Katarzyny przywdziewa maskę „dobrej babci”, dr Orczak to „kobieta o dobrym sercu, która przygarnęła sieroty”, zaś komendant Puchalski to „policjant, który dąży do odkrycia prawdy”. Mam wrażenie, że tylko Paulina Orczak nie udaje nikogo innego i faktycznie ma tak paskudny charakter.
                Co do wad powieści to jest ich naprawdę niewiele. Może przydałoby się, aby kreacja policjanta Małeckiego była bardziej rozbudowana i aby pisarka powiedziała coś więcej o nim samym. Poważniejszy zarzut dotyczy tego, iż wiedza dotycząca losów dzieci z instytutu była tak mało rozpowszechniona, a sami wychowankowie nic o sobie nie wiedzieli, i to pomimo, że niektórzy z nich, gdy tam trafili byli już nastolatkami. W małych miastach trudno jest bowiem ukryć informację, że ktoś jest dzieckiem adopcyjnym, a tłumaczenie amnezji nastolatków przedstawione w książce jest mało przekonywujące.

                Fani wątku kryminalnego będą usatysfakcjonowani, gdyż nie jest łatwo odkryć kto jest zabójcą. Mnie się to nie udało. Nie udało mi się również odkryć motywu, więc myślę, że świadczy trudności zagadki, jaką postawiono przed czytelnikiem. Co do tajemnic ukrywanych przez osobowości zamieszkujące głowę Katarzyny, udało mi się paru spraw domyśleć. Nie umniejszyło mi to jednak przyjemności płynącej z książki.

                Gorąco polecam lekturę tej trzystustronicowej powieści ukrytej pod niepozorną, szarą okładką z misiem. Gwarantuję - będzie interesująco!  

Ocena 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Szara Godzina.


Anna Mackiewicz

1 komentarz:

  1. Wygląda naprawdę ciekawie i interesująco, a wręcz fascynująco, chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń