środa, 27 grudnia 2017

"Orange is the New Black. Dziewczyny z Danbury" - Piper Kerman

Każdy z nas popełnia błędy, gubi się w życiu i postępuje kompletnie irracjonalnie. Często bywa tak, że jako młodzi ludzie wpadamy w tarapaty albo pod wpływem chwili podejmujemy decyzje, które rzutują na naszą przyszłość. Pewnego dnia budzimy się i dociera do nas, że zrobiliśmy coś złego, niezgodnego z naszym sumieniem, prawem czy przekonaniami. I co wtedy? Oczywiście musimy pogodzić się z losem i ponieść konsekwencje swoich czynów. W jaki sposób? Zależy od popełnionego czynu.

Piper ma wspaniałe życie, które dzieli ze swoim chłopakiem. Chodzi do pracy, jest szczęśliwa, czeka ją wspaniała kariera, ale pewnego dnia jej spokój zakłócają agenci federalni, którzy pukają do jej drzwi i informują o akcie oskarżenia jej osoby. Zostaje osądzona za przestępstwo, które popełniła dziesięć lat temu. Od tego czasu była przykładną obywatelką i obecnie nie przypominała tej dziewczyny, którą była kiedyś. Jednak rząd domaga się, aby zapłaciła za grzechy z przeszłości. Tak rozpoczyna się jej przygoda z wymiarem sprawiedliwości oraz zakładami karnymi, zwłaszcza Danbury. 

,,Myślę, że wiem, dlaczego Levy skłamała. Nie chciała przyznać sama przed sobą, a co dopiero przed zewnętrznym światem, że umieszczono ją w getcie, takim samym getcie, jakie były w okupowanej Polsce. Więzienie jest gettem w klasycznym sensie tego słowa, miejscem, gdzie rząd USA umieszcza nie tylko niebezpiecznych, ale także niewygodnych ludzi – chorych psychicznie, uzależnionych, niewykształconych i niewyszkolonych. Tak samo getta na wolności były więzieniami i wydostać się z nich było znacznie ciężej, niż z samego więzienia.”

Pierwszy szok spotkał mnie już na samym początku, zanim jeszcze przeczytałam chociażby jeden rozdział. Okazało się, że ta książka to nie wymyślona powieść, a wspomnienia, prawdziwe wspomnienia autorki! Jest to forma pamiętniku, ponieważ Piper dokładnie opisuje swoją kilkunastomiesięczną drogę przez różne zakłady karne oraz wyjaśnia dlaczego w ogóle została skazana. Pewnie niektórzy z Was pomyślą, po co pisać taką książkę? Przecież na świecie pełno ludzi siedzi w więzieniach, codziennie ktoś wychodzi na wolność i zapewne wielu z nich ma bardzo ciekawe historie. Cóż, nie potrafię odpowiedzieć na wcześniejsze pytanie. 


Szczerze mówiąc, mam bardzo mieszane uczucia co do tej książki. Z jednej strony bardzo mi się podobała, bo było to coś innego, ciekawego i jednocześnie prawdziwego. Jednak w tym wszystkim brakowało mi czegoś… niespodziewanego, zaskakującego. Rozumiem, że autorka przedstawiła swoją historię, chciała zachować fakty, więc nie mogła nie siłę wyszukiwać sensacji.

O więziennictwie w Ameryce wiem tyle samo co o więziennictwie w Polsce, więc wszystkie informacje dotyczące więzień, były dla mnie całkowitą nowością i możliwością dowiedzenia się czegoś interesującego. Piper naprawdę w bardzo fajny sposób opowiedziała o kwestiach organizacyjnych i prawnych, które gdzieś tam się przeplatały.

Autorka pisze naprawdę świetnym językiem i całość czyta się niezmiernie przyjemnie. Nie robi z siebie ofiary losu, przyjmuje na klatę decyzję o wyroku więzienia i rozumie, że musi zapłacić za swoje grzechy z młodości. Opowiada całą masę historii, które czasem są smutne, a czasem naprawdę zabawne. Wielokrotnie możemy się wzruszyć, ale także śmiejemy się, bo jednak więzienie tworzą ludzie, a w ich towarzystwie zawsze może wydarzyć się coś zabawnego.

Muszę przyznać, że jej historia jest fascynująca i nigdy nie czytałam czegoś podobnego. Większość ludzi raczej wstydzi się tego, że siedzieli w więzieniu. Piper jednak dzieli się z czytelnikami swoimi doświadczeniami, pisze otwarcie, zwraca uwagę na najważniejsze aspekty i tym właśnie mnie zaintrygowała.

Szczególną uwagę przykuła również okładka. Zaintrygowała mnie jej prostota, ale także ciepła kolorystyka, chociaż za nią nie przepadam. Sam tytuł także wydawał się ciekawy. W tym miejscu muszę przyznać, że nie oglądałam serialu, który ukazał się na netflixie, bo po prostu nie miałam o nim pojęcia. Jednak ta książka mnie zaintrygowała i być może za jakiś czas zapoznam się z tą produkcją, żeby porównać oba dzieła.

Całość jest naprawdę interesująca, ale jednak brakuje jej… czegoś mocnego, wzbudzającego emocje. Jednak autorka przedstawiła swoją historię w sposób przystępny, lekki i nie próbowała się usprawiedliwiać. Opisała swoje doświadczenia, zawarte przyjaźnie, poznanych ludzi i reakcję swojej rodziny oraz bliskich na wiadomość o jej wyroku.

,,Orange is the new black. Dziewczyny z Danbury”, to książka godna polecenia, ponieważ opisuje prawdziwe wydarzenia, które dla wielu osób mogą być inspiracją i zachęcić do zmiany siebie oraz swojego zachowania. Może i brakuje jej pewnego pierwiastka, który zaskoczy czytelnika, ale nie oznacza to, że zanudzimy się na śmierć.






Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Replika






Patrycja Bomba 

3 komentarze:

  1. Oglądam serial na podstawie tej książki i jest świetny. Przeważnie książki są lepsze niż filmy czy seriale na nich oparte i staram się je czytać przed lub po obejrzeniu serialu/filmu. Ale tym razem chyba odpuszczę. Jakoś nie ciągnie mnie do tej lektury.
    www.czytanie-na-sniadanie.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie wolę oglądać po tym jak przeczytam i może skuszę się na serial, bo dużo osób sobie go zachwala :3

      Usuń
  2. Ja mam odwrotnie - oglądałam, a raczej oglądam serial, a książki nie znam i jakoś mnie do niej nie ciągnie. Ekranizacja mi wystarczy :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń