piątek, 8 grudnia 2017

"Oświadczyny" - Tasmina Perry


      Witajcie w świecie romansu! Nie jestem wielką fanką książek tego typu, aczkolwiek jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi żebym się skusiła na tę pozycję. Książka Tasminy Perry nie jest zwyczajnym romansem przepełnionym erotyką, ale przyjemną opowieścią o miłości, przyjaźni i marzeniach. Już bardziej przekonujące, prawda? Autorka stworzyła niezwykle ciekawą i zaskakującą historię, która trzyma w napięciu aż do ostatniego słowa. Tytuł jest może mało zachęcający, zdecydowanie bardziej dla kobiet, ale z pewnością na miejscu. Poznajmy zatem Georgię i Amy - dwie główne bohaterki powieści. 


      Już od pierwszej strony jest nam dane poznać Amy Carrell. Wyjechała z Nowego Jorku do Londynu, aby zostać światowej sławy tancerką. Jej plany zostały niestety pokrzyżowane, gdyż doznała kontuzji palca, co utrudniało jej tańczenie. Nie poddawała się! Wciąż chodziła na castingi z nadzieją, że komuś wreszcie się spodoba i będzie mogła rzucić pracę kelnerki, dzięki której było ją stać tylko na opłacenie rachunków. Jednak życie Amy wcale nie było takie złe. Mimo ciągłych niepowodzeń związanych z tańcem i brakiem dalszych perspektyw - podróżowała, jadała kolacje w renomowanych i drogich restauracjach, gdzie rezerwację trzeba złożyć miesiąc przed przyjściem, a noce spędzała w pięciogwiazdkowych hotelach. Czegóż więcej chcieć od życia? Te luksusy i życie na poziomie zapewniał jej chłopak Daniel, z którym niewątpliwie chciałaby spędzić resztę życia, lecz to nie było takie proste...

    Sprawy się mocno pokomplikowały, a Amy pragnęła jak najszybciej opuścić Londyn i wrócić do rodziny na święta. Zapijając nocą smutki natrafiła na ogłoszenie w gazecie: "Dama w dojrzałym wieku poszukuje miłej towarzyszki do przygód na Manhattanie (...)", bez zastanowienia jak najszybciej odpisała na propozycję, choć dosyć zastanawiającą.

    Nie trzeba być Scherlockiem żeby się domyślić, iż od tego momentu poznajemy Georgię Hamilton. Kobietę, która dzięki swojej pasji do pisania, siły działania i wielkiej determinacji zaszła bardzo daleko. Wydała kilka książek, a z czasem otworzyła własne wydawnictwo. To wszystko sprawiło, że robiła to, co kochała najbardziej i to pozwoliło jej żyć na takim poziomie, że nie martwiła się żadnymi wydatkami. Mimo wszystko, jej życie było puste, bezbarwne i przepełnione tęsknotą. Skrywała ogromną tajemnicę, przez którą odcięła się od całej rodziny na ponad 50 lat. 

      Losy Amy i Georgii krzyżują się, pomimo ich różnic wiekowych, priorytetów i odmiennego stylu życia - zostają przyjaciółkami. W czasie pełnego przygód i niezapomnianych chwil pobycie w Nowym Jorku Georgia opowiada przyjaciółce swoją historię. Nie szczędzi słów, nie mówi tylko o chwilach dobrych, ale także tych przepełnionych goryczą i łzami. Wspomina swoją młodość, niezapomniane lata pięćdziesiąte, kiedy to została zmuszona by stać się debiutantką. Nie chciała tego, pragnęła pisać i podróżować, aczkolwiek gdyby nie ten fakt, nie poznałaby miłości swego życia, tego jedynego. 

      Tasmina Perry w swej książce zabiera nas w podróż do przeszłości, gdzie ukazuje nam realia lat 50-tych. Wtedy nikt by nie pomyślał, że kobieta może sama zajść daleko bez pomocy męża, dlatego też głównym celem młodych dziewcząt było znalezienie odpowiedniego małżonka (najlepiej bogatego i wysoko urodzonego). Naszej bohaterce udaje się znaleźć wspaniałego mężczyznę (zresztą wcale jej na tym nie zależało). Nie interesował ją jego status majątkowy, ani czy ma dobrą pracę - po prostu go kochała. Kochała w nim wszystko, lecz życie byłoby zbyt piękne, gdyby nie wszelkiego rodzaju trudności..

      Na okładce widnieje napis: "Współczesna baśń o złamanych sercach" i coś w tym jest. Historia napisana przez autorkę jest naprawdę magiczna i niespotykana. Zdecydowanie nie jest to banalny romans, których pełno na półkach w księgarniach. Może z początku wydać się mało interesująca, ale akcja bardzo szybko się rozwija i nie pozwala książki odłożyć na moment. 

     Grafika na okładce jest sugestywna, ale dosyć uboga. Brak na niej "tego czegoś", co obrazowałoby w dosadny sposób treść książki. Jeżeli chodzi o samą okładkę, a raczej to jak została wykonana i z czego - bardzo utrudnia czytanie. Musiałam bardzo się namęczyć, by wygodnie czytać, gdyż książka mimowolnie cały czas się zamykała. Ale to tylko szczegół ;) 

     Reasumując: bardzo polecam tę pozycję. Myślę, że jest to bardzo nowatorska opowieść, która zasługuje na uwagę. Każdy z nas kocha, a co byśmy zrobili, gdyby ktoś odebrał nam możliwość bycia z ukochaną/ukochanym? Czy bylibyśmy w stanie żyć dalej, bez poczucia pustki i bezsensu istnienia? 

Ocena 9/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu - Wydawnictwo Kobiece
Paulina Mocka

2 komentarze:

  1. Czytałam poprzednią powieść autorki i wywołała we mnie bardzo pozytywne odczucia, dlatego jestem otwarta na kolejne tytuły wychodzące spod jej pióra :)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo dobra recenzja, na pewno skuszę się na przeczytanie książki :)

    OdpowiedzUsuń