czwartek, 14 grudnia 2017

Pokochałam Wroga – Mirosława Kareta

[źródło]
       Nie jestem zbyt obiektywna  pisząc tę recenzję, a to ze względu na fakt, że zawsze moje kroki w bibliotece (jakimś przypadkiem) kierują się w stronę literatury, która sięga wspomnieniami II wojny światowej. Gdy zobaczyłam tylko tytuł oraz opis, a do tego wymowną okładkę dosłownie udało mi się wyrwać w ostatniej chwili tę książkę, gdyż na naszym blogu znalazło się jeszcze kilka innych chętnych osób na nią J. I cóż, nie rozczarowałam się, gdyż lektura dosłownie pochłonęła mnie od pierwszych stron. Fakt, że przeczytałam ją w dwa dni po prostu to potwierdza.

        Bardzo podoba mi się forma tej książki. Nie jest to historia osadzona w czasach II wojny światowej, lecz cały czas jest z nią bardzo mocno związana. Poznajemy Isię vel Jagę – Jadwigę Petrycy, z domu Ptaszyńskich, współcześnie starszą panią, która pomimo swojej śmierci na wstępie książki jest bohaterem dominującym przez całą powieść. To właśnie po jej odejściu uruchamia się machina wspomnień, która zmusza rodzinę Petrycych, a zwłaszcza syna, Maksymiliana,  do podróży, dzięki którym odkrywa prawdę. Poniekąd wiedza ta niezbyt wiele wniesie w jego życie, jednak pomimo rozterek emocjonalnych pozwoli poznać matkę i historii okupowanego Krakowa z zupełnie innej strony.  A wszystko przez… artykuł w gazecie.

"Gazeta była podarta i poplamiona, w miejscu widniało tylko jedno słowo: Zakazana.... Za to podtytuł był prawie całkiem czytelny: Czy okupacyjna historia znajdzie swoje szczęśliwe... - pytał autor artykułu podpisujący się pseudonimem LIP."

           Powieść zaczyna się od momentu obalenia Berlińskiego Muru. W momencie, gdy otworzyły się granice bohaterce powróciła nadzieję na odnalezienie choćby informacji o dawnym ukochanym Maksymilianie Bayer.  Jadwiga całą swoją historię spisała w pamiętniku, który ukrywała przed wszystkimi, ponieważ nie była gotowa na wyjawienie tajemnic noszonych głęboko w sercu.  Na łożu śmierci przekazuje synowi, aby odnalazł te zapiski, dzięki czemu mamy możliwość poznawać je razem z rodziną Maksa i jego żoną. Poznajemy nie tylko samą Jadwigę z czasów młodości, ale również latorośle i wnuczęta naszej bohaterki. Podróż Maksa do Monachium będzie dla całej rodziny wyzwaniem, a dla samego Petrycego nawet zamachem na życie!  Czy rodzina udźwignie zmiany, jakie szykuje im los?

[źródło]
          Główny wątek – młodości Jadwigi – splata się wraz z innymi, które mają z tą kobietą wspólny mianownik. Historia jest spójna i mimo, że jest to pierwszy tom sagi rodów Petrycych, z pewnością usatysfakcjonuje czytelnika fakt, że odpowiada ona już na większość pytań.  Część informacji czerpiemy z zapisek Jadwigi, inne fakty wychodzą podczas relacji bliskich i znajomych, chwilami nawet zmieniając perspektywę postaci, również narrator zapoznaje nas z buntowniczą Jagą, która była młodą kobietą i, jak na ówczesne czasy, dosyć kontrowersyjną i buntowniczą. Miłość w trudnych czasach, kiedy narodowość bardziej określa niż człowieczeństwo na pewno było takim wyzwaniem.

          Autorka powieści również pokazuje, z jaką trudnością mierzyło się każde pokolenie. Łatwo oceniać czyjeś czyny, gdy stoi  się ponad  50 czy już 70 lat od wydarzenia. Gdy zna się zakończenie historii. Nikt nie ma prawa oceniać wyborów przed którymi wówczas stanęli ludzie, którzy wiedzieli, że ich wybór może kosztować życie nawet całej rodziny. To były złe czasy i nikt, kto nie znalazł się w takiej sytuacji nie ma prawa skazywać kogoś na potępienie.

Pomnik ku czci Białej Róży w Monachium [źródło]
„- Im dłużej o tym wszystkim myślę,  tym bardziej dochodzę do wniosku, że nie ma jednej prawdy. Każdy ma swoją. Moja matka inaczej widziała te sprawy, inaczej jej rodzina i przyjaciele. Max Bayer miał swoją wizję rzeczywistości, a Johann Bayer swoją… - Mówił Petrycy (…) – To wszystko… zdarzenia i losy tych ludzi… są zbyt złożone, by móc je jednoznacznie ocenić po latach!”

        Książka wciąga i to bez dwóch zdań. Z jednej strony urzekła mnie jej niejednorodna forma, która rewelacyjnie wpasowała się w całość i pozwala dokładniej poznać każdego bohatera, o którym wspomina się w tej książce, nawet jeśli pojawia się tylko na chwilę. Jest pełna zaskoczeń, ale również i ważnej lekcji wrażliwości, która nawołuje do szacunku do każdego człowieka, niezależnie od narodowości, poglądów czy wiary. Pokazuje również ból wojny oraz brzemię historii, które ciąży na każdym narodzie i fakt, że to nigdy nie jest czarno-białe. Urokliwa historia prowadzona uliczkami Krakowa i Monachium, która nie pozostawia czytelnika bez odpowiedzi, a z drugiej strony sprawia, że z przyjemnością sięgnę po więcej. Uczy, zachwyca i nawet wzrusza.


Moja ocena 10/10


Dziękuję wydawnictwu WAM za możliwość zapoznania się z egzemplarzem.


Emilia Pieńko


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz