niedziela, 10 grudnia 2017

„Pomiędzy nami góry” – Charles Martin

[źródło]
       Kocham survival! W teorii i z perspektywy kanapy. Tak na serio to mam bardzo skromne doświadczenie w tym temacie, jednak to co się przydarzyło Benowi i Ashley w książce jest daleko poza zasięgiem zapewne większości ludzi. Jest duże prawdopodobieństwo, że raczej nikt nie dałby rady w ich sytuacji, lecz od czego jest fikcja literacka? Ma ona oderwać czytelnika od codzienności, zapewnić mu rozrywkę i dostarczyć różnorodnych emocji. Podczas lektury recenzowanej książki nie zabraknie żadnego z powyższych elementów.

„Pomiędzy nami góry” to powieść nazywana przez recenzentów „survivalowym love story”. Dwoje ludzi, wysportowany chirurg Ben i felietonistka, a za razem przyszła panna młoda o imieniu Ashley, spotykają się na lotnisku Salt Lake City. Ich lot zostaje odwołany, a obojgu z nich zależy, aby jak najszybciej znaleźć się w swoich domach. Ben wynajmuje mały samolot, żeby dotrzeć do Denver. Ponieważ jedno miejsce jest wolne, Ben proponuje Ashley, aby z nim poleciała. Tym sposobem kobieta doświadcza na własnej skórze czym jest tzw. „niedźwiedzia przysługa”. W wyniku nieszczęśliwego wypadku awionetka się rozbija, ale fortuna sprzyja pasażerom feralnego lotu, gdyż cudem udaje im się ocalić życie. Niestety, miejsce katastrofy jest oddalone o wiele kilometrów od cywilizacji, a wokół tylko góry i śnieg. Ashley jest poważnie ranna i cała nadzieja na jej uratowanie spoczywa na Ben'ie.

Fabuła powieści jest prowadzona dwutorowo. Pierwsza część dotyczy tego, co się dzieje w dzikich, górskich pustkowiach stanu Utah, zaś druga, to relacja Ben'a z jego związku z żoną Rachel. Miłość małżonków jest ogromna, wręcz nieprawdopodobna. Uczucie jakie ich łączy stanowi kontrast dla więzi splatającej Ashley z jej narzeczonym.

Mnie osobiście trochę irytował powracający temat Rachel w rozmowach głównych bohaterów. O ile sama opowieść Bena jest urocza, to na gruncie jego relacji z Ashley mam wrażenie, że te postaci nie mają praktycznie ze sobą innych tematów do rozmów. Jest to bardzo dziwne w kontekście sportowych zainteresowań ich obojga oraz ciekawych zawodów, które wykonują. Według mnie ich rozmowy powinny być bardziej zróżnicowane, natomiast oni ciągle powracali do kwestii, o której główny bohater ewidentnie nie chciał rozmawiać. Rozumiem zawodową ciekawość Ashley, w końcu jest redaktorem działu obyczajowego jednej z gazet, jednak gdzieś się praca zawodowa kończy, a zaczyna zwykła, towarzyska rozmowa.

Co może denerwować w tej powieści? Czasami brak logiki. Nie chodzi mi o to, co wyczynia Ben, choć jego siła, kondycja i umiejętności stanowczo wykraczają poza przeciętność. Nie będę podawać konkretnych przykładów, aby nie zepsuć Ci, Drogi Czytelniku, wrażenia podczas lektury, ale gdy ją skończysz, zapewne sam uznasz, że wiele rzeczy jest tam „lekko” naciąganych.

Plusy powieści? Czyta się ją płynnie i jest emocjonująco. Mimo tego, że historia Ben’a i Rachel spowalnia akcję, to nie miałam wrażenia, że czas się dłuży i że pewne fragmenty powinny być zmienione lub usunięte. Czytelnicy lubiący romantyczne klimaty będą nimi zainteresowani. Sam główny bohater swoim postępowaniem budzi podziw i sympatię. Podejrzewam, że dla wielu pań stanie się on wzorem idealnego mężczyzny, tuż przed księciem z bajki. Podobają mi się opisy miejsc, w których znaleźli się rozbitkowie. W innej sytuacji niewątpliwie można byłoby bardziej docenić ich piękno i sami bohaterowie byliby nimi zauroczeni.

Myślę, że ta książka to idealna propozycja dla tych, co szukają powieści pełnych dramaturgii i miłości, które pozwolą się im oderwać od rzeczywistości. Nadmieniam, że na jej podstawie nakręcono film (okładka książki przedstawia Kate Winslet i Idris’a Elba – odtwórców głównych ról). Sama z chęcią kiedyś go obejrzę.

Ocena 7/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Edipresse.



Anna Mackiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz