sobota, 23 grudnia 2017

"Powrót do Montauk" - Volker Schlöndorff

Źródło
Dramat jest z pewnością moim drugim ulubionym gatunkiem jeżeli chodzi o filmy. Lubię oglądać coś, co ma sens i jakiś przekaz. ,,Powrót do Montauk” wydał mi się ciekawą pozycją, która o ile dobrze się orientuję, powstała na postawie książki. Niestety nie miałam okazji zapoznać się z powieścią, ale może kiedyś to nadrobię, bo film naprawdę mnie zaintrygował.


Max Zorn jest pisarzem, który przyjeżdża do Nowego Jorku, aby promować tam swoją najnowszą książkę. Po jednym z odczytów spotyka dawnego przyjaciela, od którego dowiaduje się, że pewna kobieta z jego przeszłości nadal tam mieszka. Nie potrzebuje dużo czasu, aby przekonać ją do spotkania, a ona nawet proponuje mu wspólny wyjazd śladami dawnych lat. W Montauk przeżywają dobre, ale także złe chwile. W końcu nie widzieli się od siedemnastu lat i teraz są już całkowicie innymi ludźmi. 

Już sam początek mnie zaciekawił, bo główny bohater prowadził monolog, który okazał się ostatecznie fragmentem jego książki. Jednak bardzo szybko można zauważyć, że ta powieść jest po prostu historią z jego życia.

Większość filmów o takiej tematyce, jest raczej o nastolatkach, a przynajmniej tylko ja się tylko z takimi spotykałam. Dlaczego? Albo źle szukałam, albo wszyscy z góry zakładają, że starsi ludzie nie mogą mieć ciekawych historii i w ogóle nie warto zaprzątać sobie głowy taką produkcją. Jednak ja lubię historię, które opowiadają o dojrzałych osobach, które mają w głowie coś więcej niż używki, zdrady i seks. W końcu nie tylko nastolatkowie mogą przeżywać wielkie miłości, rozstania i popełniać błędy.

Podobało mi się również podzielenie całej akcji na dni, bo gdyby nie to, myślałabym, że całość trwa kilka tygodni, a nie dni. Słabo orientuję się w czasie, a tu ktoś znacznie ułatwił mi odnalezienie się w sytuacji. Było to dla mnie o tyle istotne, że przynajmniej wiem już ile dni wystarczy, aby całkowicie odmienić swoje życie.

Historia ta pokazuje, że możemy kochać jednocześnie kilka osób, ale jedna będzie ważniejsza. Zawsze przychodzi dzień, gdy musimy zdecydować, kto zajmie pierwsze miejsce w naszym sercu, ale często po prostu podejmujemy złą decyzję i konsekwencje są… opłakane. Max uległ emocjom i skutki jego decyzji możemy dokładnie zobaczyć pod koniec filmu. A będąc już przy tym jakże charyzmatycznym bohaterze… Facet po sześćdziesiątce, a generalnie to zachował się jak szesnastolatek, któremu buzują hormony i ucieka z domu. Niby polubiłam go jako człowieka, ale jednak po starszych osobach spodziewa się odpowiedzialności i racjonalności, której tu kompletnie brakowało. 

Źródło
W tym momencie muszę przyznać, że raczej aktorzy i ich wczucie w role, nie powaliły mnie na łopatki. Nina Hoss miała ciągle minę zbuntowanej nastolatki i tylko mnie denerwowała, a jej ciężka historia nie zrobiła na mnie wrażenia, bo po prostu opowiadała ją… niby z uczuciami, ale po prostu to na mnie nie podziałało. Susanne Wolff, która wcieliła się w rolę żony Maxa, była dość nijaka, ale przynajmniej potrafiła wykrzesać z siebie jakieś uczucia.

Akcja rozwijała się bardzo powoli i dla niektórych może być to uciążliwe, ale mi jakoś szczególnie nie przeszkadzało. Poznawanie historii Maxa, oglądanie jego podchodów i rozterek było dla mnie wielką przyjemnością, bo lubię patrzyć jak ludzie wahają się przed podejmowaniem ważnych decyzji. Poza tym sama miałam czas, aby zastanowić się, co zrobiłabym na jego miejscu.

Zakończenie na pewno wywarło na mnie dość spore wrażenie, bo o ile większość filmu była przewidywalna, tak zakończenie wszystkich wątków kompletnie odbiegało od mojego początkowego założenia. Dzięki temu ocena tego filmu znacznie wzrosła. Myślę, że reżyser spisał się na medal i wprowadzając taką tajemniczość, wiedział jak podziała ona na widzów. Całość została pokazana naprawdę dobrze, a sama historia była bardzo życiowa i naturalna. Jedyne zarzuty jakie mam, dotyczą gry aktorskiej jednej z ważniejszych bohaterek, ale na szczęście nie zepsuło to mojego ogólnego wrażenia. 
Premiera filmu - 29.12.2017 r.



Film pod patronatem BookParadise






Ocena: 8/10
Za możliwość obejrzenia filmu dziękuję Bomba Film






Patrycja Bomba 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz