niedziela, 10 grudnia 2017

Straszna Nowina o okrutnym mordzie Szymona Abelesa – Marek Toman

[źródło]
      „Misterna opowieść o sile uprzedzeń, skrywanej nienawiści i zbrodni, której cień zawisł nad Pragą” – właśnie to zdanie zachęciło mnie do sięgnięcia tej książki. Szykujący się kryminał w czeskiej stolicy, piękne miasto kojarzone z mostem Karola miało odkryć przede mną swoje tajemnice.

    Książka otwiera nam postać Ladisława Albrechta, który jest archeologiem z zawodu i zamiłowania, lecz to doprowadziło jego rodzinę do kryzysu i rozwodu. Opiekuje się swoim synem, Szymonem, lecz na początku historii orientuje się, że nastolatka nie ma o normalnej porze w domu. Okazuje się, że zaginął i rozpoczyna się rozterka ojca, który pomiędzy wyrzutami sumienia próbuje odnaleźć syna, ale również rozwikłać zagadkę z pracy dotyczącą śmierci żydowskiego chłopca, Szymona Abelesa.

    Budowa tej książki sprawia, że wątek współczesny co rozdział krzyżuje się z wątkiem osadzonym w XVII wiecznej Pradze. I to historia oparta na prawdziwych wydarzeniach. Poznajemy Hermana, Żyda, który został chrześcijaninem, porzucając Żydowskie Miasto i życie, które wcześniej prowadził… z małym wyjątkiem, a były to uczucia do dawnej miłości, Lei. Pewnego dnia przychodzi do niego mały chłopiec w za dużym ubraniu, Szymon, syn jego dawnej ukochanej, który postanawia zostać chrześcijaninem i prosi Mistrza drukarstwa o przyuczenie w wierze. W krótkim czasie Szymon został uprowadzony z powrotem do Żydowskiego Miasta i po tym ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. Proces mający odkryć prawdę jest prowadzony przez całą książkę i wraz z rozterkami Hermana autor próbuje ukazać nam prawdę, która została przeinaczona na potrzeby chrześcijańskiej propagandy. Giną niewinni ludzie, lecz czy uda się dojść w jakiś sposób stracił życie?  I w jaki sposób łączy się to ze współczesnością?

„Ojciec przełożony przyniósł nam starannie oprawioną książkę w języku francuskim – dzieje praskiego męczennika Szymona Abelesa. (…) Słuchałem zachłannie, ale i byłem zdziwiony. Ojciec Szymona, Łazarz, i krewny Löbl zostali tu opisani zupełnie inaczej, niż znałem to wcześniej. Szymon różnił się od prawdziwego Szymona pod każdym względem.”

     Ladisław prowadząc kolejne odkrycia wykopalisk prowadzonych w kościele Najświętszej Marii pod Tynem dotyczące odnalezienia ciała chłopca jednocześnie odkrywa świat gry, która zawładnęła całkowicie jego synem – Battle Church. Gra cieszy się opinią absurdalnej gry przedstawiającej walkę Żydów z chrześcijanami  przy zamianie miejsc w realiach II Wojny Światowej.

„Bagatelizowanie Holocaustu w grze Battle Church
Przemalowany obraz historii
Tak właśnie było – głosi ekstremalna prawica (…)”

[źródło]

     Jaki wpływ miała ta gra na zniknięcie Szymona Albrechta? Czy uda się odkryć prawdziwą przyczynę zgonu Szymona Abelesa? Jak wielki wpływ ma cała ta historia na praskie XVII-wieczne społeczeństwo?
    
    Podoba mi się ciekawy styl autora, który zapoznaje nas krok po kroku z sytuacją zarówno współczesnych bohaterów, jak i historycznych postaci. Marek Toman z pewnością bardzo skrupulatnie podszedł do tematu i próbie oddania realności czasów XVII wiecznej Pragi i jego mieszkańców oraz zwyczajów. W posłowiu ukazuje nam ogrom swojej pracy prowadzonej względem sądowego przypadku. I trzeba oddać wyrazy szacunku dla autora za włożoną pracę w książkę.

[źródło]
    Warto zauważyć, co próbuje do nas przemówić przez tę książkę. Różnice pomiędzy pokoleniem ojca i syna wynika z różnych zainteresowań, ale również niezrozumienie  i braku szacunku dla decyzji drugiej strony. To stanowiło główny problem zarówno współcześnie, jak i setki lat temu. Nakręcająca się spirala nienawiści oparta o zabobony i wzajemną niechęć sprawia, że małe problemy osiągają wielką skalę.
     
     Zamysł dzieła zachęca do czytania. Niestety, ciężar przekazu oraz informacji sprawia, że mimo ciekawego pomysłu na połączenie tych dwóch wątków cała książka jest trudna sama w sobie, a akcja nie rozwija się w szybki sposób. Sprawiło mi to trudność i niestety w konsekwencji łatwo odpuszczałam sobie tę lekturę, co w efekcie spowodowało, że czytanie stawało się wręcz uciążliwe. Rozczarowałam się również ilością miasta w książce, bo przyznam, że oczekiwałam, że autor klimatycznie przeniesie mnie w rejon tej pięknej metropolii. Cóż, zawiodłam się. Podsumowując - polecam wytrwałym czytelnikom posiadających więcej cierpliwości i czasu niż zakładali to na początku.



Moja ocena 6/10

Dziękuję  wydawnictwu WAM za możliwość zapoznania się z egzemplarzem.



Emilia Pieńko


3 komentarze:

  1. Oooo.. no powiem ci ze czytajac opis nabralam checi do przeczytania ksiazki a tu podsumowanie bylo jak kubel zimnej wody. No coz teraz gleboko rozwazam za i przeciw. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem polecam przeczytać i samemu ocenić :) Choć nie ukrywam, że chęć poznania końca tej historii sprawiła, że pokonałam te trudności. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń