niedziela, 10 grudnia 2017

"W szponach szaleństwa" - Agnieszka Lingas - Łoniewska

Sekty istniały i istnieć będą, ponieważ ludzie czują potrzebę przynależenia do jakiś grup lub społeczności. Większość z nas bardzo łatwo daje się manipulować i ślepo wierzy w przeróżne rzeczy. Z drugiej strony, ludzie potrafią mieć wiele twarzy i bez wątpienia są przebiegli. Jak żyć w świecie pełnym obłudy, fałszywych spojrzeń i niebezpieczeństw czyhających na każdym kroku? Przecież nie da się żyć i nie ufać nikomu wkoło. Codziennie w telewizji i internecie możemy przeczytać o skutkach nadmiernego zaufania wobec nieznajomych, a i nawet znajomych ludzi. Dlatego trzeba mieć oczy wkoło głowy i starać się przy tym nie zwariować.


Komisarz Ewa Barska prowadzi sprawę brutalnych morderstw, za którymi stoi człowiek bez wątpienia ogarnięty szaleństwem. W zastraszającym tempie zabija młode kobiety i pozbawia ich najatrakcyjniejszej części ciała. Ewa nie zdaje sobie sprawy, że wkrótce jej życie zostanie narażone na poważnie niebezpieczeństwo. Jednak pewnego dnia poznaje przystojnego historyka – Mateusza Herz – i od razu postanawia, że da mu szansę. Czy zdolnej komisarz uda się odnaleźć mordercę zanim pozbawi życia więcej kobiet? Czy dobrze zrobiła zakochując się w Mateuszu? 

,,Ten dzień zmienił wszystko. Sprawił, że zniknąłem, a jednocześnie wciąż tkwiłem w świecie, którego nie rozumiałem, którego nie chciałem. Który nie chciał mnie, bo jak ktokolwiek mógł chcieć mieć  w swoim otoczeniu potwora w ludzkiej skórze? Pragnąłem uratować ich wszystkich, ale potwór tkwiący we mnie zrobił coś, co sprawiło, że przestałem rozumieć, kim naprawdę jestem, co czuję, a raczej niczego nie czuję.”

Książki Agnieszki Lingas – Łoniewskiej są mi już znane, może nie wszystkie, ale większość. Podobały mi się, a jedna nawet złamała moje serce (mowa tu oczywiście o ,,Skazanych na ból”). Cieszę się, że autorka jest tak plastyczna jeśli chodzi o gatunki i nie ogranicza się tylko do jednego. Muszę przyznać, że radzi sobie dobrze w romansach, ale także pisze przyjemne kryminały, czego przykładem jest ,,W szponach szaleństwa”.


,,W szponach szaleństwa” to książka, której trochę się bałam. Nie chciałam się na niej zawieść, ponieważ uwielbiam twórczość Agnieszki Lingas – Łoniewskiej. Już teraz muszę przyznać, że mam mały niedosyt, ale nie potrafię dokładnie określić, czego mi brakowało. Całość bez wątpienia miała sens, była ciekawa i emocjonująca. Jednak po przeczytaniu, czułam taki wewnętrzny niepokój, bo to powinno być mocniejsze, mogło być jeszcze bardziej krwawe, można było bardziej rozwinąć wątek sekty, który naprawdę mnie zaciekawił. 

Styl pisania autorki jest mi już dobrze znany i naprawdę go uwielbiam. Jest on zwięzły, ale jednocześnie przekazuje wiele emocji  oraz treści koniecznych do zrozumienia fabuły. Początek książki jest bardzo tajemniczy. Rozdziały są zbudowane w podobny sposób – na początku czytamy o wydarzeniach z teraźniejszości Ewy Barskiej, później pojawia się tajemniczy narrator oraz jego rozmowy z jeszcze bardziej tajemniczym mężczyzną, które bez wątpienia dezorientują czytelnika, a już na samym końcu możemy poznać kulisy pewnych wydarzeń z przeszłości jednego z bohaterów. Którego? Nie powiem, musicie sami się przekonać.

,,Bo miłość, prawdziwa, taka z głębi serca, zdarza się tylko raz. Nie ma powielania, nie ma kopiowania, nie ma podróbki. Jest tylko czyste, pierwsze, nieskalane uczucie. Takie, jak to między nami.”

Fabuła jest ciekawa i z pewnością nieprzewidywalna. Do pewnego momentu miałam wrażenie, że już nic mnie nie zaskoczy i rozwiązałam całą zagadkę w połowie książki. Jednakże autorka naprawdę postarała się i wprowadziła duże zamieszanie. Pojawiło się dużo mylących tropów, które w ostateczności sprawiły, że zakończenie nie było aż tak przewidywalne, jak myślałam.

Oczywiście ta książka to nie tylko kryminał, bo znajdziemy w niej całkiem sporą dawkę romansu. Ewa Barska to nie tylko wspaniała policjantka, ale także kobieta, która pragnie miłości oraz czułości. Ma za sobą dość skomplikowaną relację i dzięki nowo poznanemu historykowi, wie już, że tamten związek nie ma racji bytu. Muszę przyznać, że autorka bardzo ciekawie pociągnęła ten wątek i umiejętnie splotła go z całą fabułą.

Ostatecznie muszę przyznać, że ,,W szponach szaleństwa” to naprawdę ciekawa książka i godna uwagi. Nie znajdziemy w mniej bardzo skomplikowanej fabuły i tysiąca zagadek, ale mimo wszystko, jest interesująca i nie nudzi. Połączenie kryminału z romansem jest naprawdę ciekawą konfiguracją i zawsze sprawia, że książka nie tylko ocieka krwią.





Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res





Patrycja Bomba

4 komentarze:

  1. Mam w planach tę książkę. Jestem jej coraz bardziej ciekawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chcę przeczytać tę książkę. Już jest zamowiona i tylko czekam na przesyłkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię autorkę. Co prawda jedna książka podobała mi się bardziej, druga mniej, ale nie zniechęcam się i się z chęcią sięgnę po tę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz widzę autorkę i książkę na oczy, chętnie się przekonam, cóż to jest ;)

    OdpowiedzUsuń