środa, 31 stycznia 2018

‘’Byłem bogiem” – Paweł Widomski [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

Każdy z nas kiedyś zachorował, poważnie lub nie. Jednak wszyscy wiemy jak bardzo jesteśmy bezsilni wobec niedyspozycji swojego ciała. Możemy tylko zastosować się do poleceń lekarza i czekać aż będziemy czuć się lepiej. W przypadku zwykłej grypy wszystko wydaje się bardzo proste – leżymy tydzień w łóżku, bierzemy lekarstwa i po kilku dniach wracamy do zdrowia. Są też choroby, które niszczą ludzi i nawet szybko postępujący rozwój technologiczny nie pozwolił znaleźć jeszcze skutecznego lekarstwa.

Pracownik firmy deweloperskiej pewnego dnia dowiaduje się, że jest śmiertelnie chory i zostało mu kilka tygodni życia. Rak trzustki okazał się jego cichym zabójcą. Postanawia, że ostatnie chwile na tym świecie, spędzi aktywnie i przestanie przejmować się ludzkimi obowiązkami – pracą, płaceniem rachunków czy przestrzeganiem prawa. Za pieniądze ze sprzedaży mieszkania, kupuje sportowe auto i zaczyna żyć pełną parą. Jednak po kilku dniach, przestaje mu to wystarczać i brnie w coraz cięższe przestępstwa, a nawet planuje zbrodnie na profesorze K., którego obwinia o śmierć matki. Czy mężczyzna naprawdę odważy się odebrać życie innemu człowiekowi? 

,,Czy można zrozumieć, co czuje człowiek, gdy dowiaduje się, że niedługo umrze? Nie. W takiej sytuacji najgorsze chyba jest to, że zostaje zbyt dużo czasu na myślenie. Gdyby potrącił mnie samochód, to roztrzaskana głowa nie miałaby czasu na analizy, żale. Ot, chwila strachu przed śmiercią i koniec. Ale gdy zdajesz sobie sprawę, że przed tobą kilka tygodni życia, to są to tylko tygodnie i aż tygodnie. Tylko – bo za rok, ba, może za miesiąc już cię nie będzie. Zostało więc za mało, by zrobić cokolwiek. I aż, bo to tak wiele godzin, podczas których umierające ciało nie wyłączy mózgu. Masz czas, by rozczulać się wspomnieniami i płakać, że tyle ominęło cię bezpowrotnie.”

Wiecie, co pomyślałam, gdy przeczytałam opis tej książki? Że będzie to polska kopia filmu ,,Bruce Wszechmogący”. Jako że ta produkcja z pewnością jest jedną z moich ulubionych, postanowiłam zapoznać się z powieścią i zobaczyć czy autor czerpał inspirację z tego filmu. Cóż, jestem usatysfakcjonowana, bo może idea jest podobna, ale wykonanie całkowicie inne.


Bardzo zaskoczyła mnie forma tej książki, bo nie była to typowa powieść, bardziej przypominała dziennik. Główny bohater opowiadał o swoim życiu, tym co robi, ale także o uczuciach, które się w nim kłębiły. Muszę przyznać, że czytało się to bardzo przyjemnie, bo zostały poruszone naprawdę trudne kwestie. Wszyscy boją się śmierci i każdy reaguje na nią inaczej. Szaleństwo, które ogarnęło głównego bohatera, było normalne, taki znalazł sobie sposób na poradzenie sobie z własnym strachem.

Autor operuje bardzo lekkim językiem i czytanie każdej strony to wielka przyjemność. Od razu polubiłam się z jego stylem, chociaż jest bardzo charakterystyczny. Co ciekawe, w całości książki ani razu nie padło imię głównego bohatera i generalnie to wszyscy pozostawali raczej incognito. Dlaczego tak? Cóż, nie mam zielonego pojęcia, ale muszę przyznać, że ani przez chwilę nie odczuwałam braku tych informacji. 

Co do fabuły – jest naprawdę interesująca i oryginalna. Może nie zaskakuje nieprzewidywalnością i akcją, która wbija nas w fotel, ale na pewno nie nudzi. Całość skupia się na człowieku, jego uczuciach i walce z własnym strachem oraz słabościami. Jego postępowanie być może jest odrobinę przerysowanie i w rzeczywistości chorzy ludzie raczej nie popadają w taką czarną dziurę, która każe im popełniać błąd za błędem. Jednak ta książka doskonale pokazuje, że ciężkie wiadomości, potrafią nam namieszać w głowie, zwłaszcza jeśli nie mamy nikogo bliskiego, kogoś kto się nami zaopiekuje i da wsparcie.

Do gustu przypadł mi również wątek kryminalistyczny. Pokazywał on całkiem inny schemat morderca-ofiara, inny niż w książkach, które do tej pory czytałam. Widzimy jak zwykły człowiek w ciągu kilku dni postanawia znaleźć sobie ofiarę i planuje zbrodnie od podstaw. Wydawałoby się, że zbrodnię idealną, ale czy tak będzie? Czy jego plany okażą się na tyle dobre, aby wcielić je w życie?
Muszę przyznać, że w pewnym momencie domyśliłam się jak będzie wyglądało zakończenie tej książki, ale raczej każdy się tego domyśli. Czy ta przewidywalność zepsuła mi lekturę? Cóż, tego nie mogę powiedzieć, ale z pewnością poczułam malutki niedosyt. Brakowało mi trochę zwrotu akcji, jakiejś nieprzewidywalność i większych emocji.

,,Byłem bogiem” to bardzo ciekawa pozycja, która z pewnością zaintryguje wielu czytelników. Ciekawa forma oraz lekkie pióro autora sprawiają, że każdą stronę czyta się z największą przyjemnością. Brakowało mi tylko odrobinę akcji, takiej nieprzewidywalnej, która by mnie zaskoczyła. Mimo wszystko uważam, że jest to książka warta uwagi i na pewno na swój sposób oryginalna.







Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Novae Res






Patrycja Bomba 

1 komentarz:

  1. Książka wydaje się bardzo ciekawa, w wolnej chwili z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń