poniedziałek, 22 stycznia 2018

"Conviction" - Corrine Michaels

"Kochać kogoś oznacza bycie bezinteresownym i chęć zrezygnowania z własnych potrzeb dla drugiej połówki. To zachowanie szlachetnej postawy w obliczu świadomości, że całkowicie zniszczy to twój świat - tak jak odejście."

Pierwszy tom "Consolation Duet" spodobał się mi i to bardzo, tak mocno, że nie mogłam doczekać się kontynuacji. Jednak jak to często bywa, kontynuacja zawiodła mnie, ponieważ standardowo jest to tani romans, który ocieka słodyczą tak bardzo, że aż mnie mdliło, a ja podczas czytania usnęłam.
Niestety miałam nadzieję, że Corrine Michaels będzie jedną z moich ulubionych autorek literatury kobiecej, jednak tak nie stało się. Miała potencjał, ale gdzieś go zgubiła podczas tworzenia drugiego tomu.

Jak wiemy, Aaron powrócił niespodziewanie do domu, co było ogromnym zaskoczeniem dla głównych bohaterów, bowiem  zaczęli układać wspólnie nowe życie, a tutaj taka niespodzianka. Liam i Natalie muszą zmierzyć się z trudnymi wyborami i zastanowić się, co zrobić z niespodziewanym meteorytem, który wpadł w ich życie.



"Czas nie jest rzeczą, o której zbyt często myślałam.
Zwalnia i przyspiesza, ale nigdy się nie zmienia. Nie mogę go zatrzymać- bez względu na to, jak bardzo bym chciała. Nie można odwrócić biegu wskazówek ani ich zatrzymać."


źródło

Szczerze? Od samego początku wiedziałam, jak potoczy się ta historia, niestety. I jest to dla mnie bardzo przykre, ponieważ spodziewałam się jakiegoś ciekawego rozwinięcia, dobrej i mocnej kontunuacji, momentów zaskoczeń, a tutaj ich zabrakło. Liam i Natalie skakali wkoło siebie i podchodzili jak pies do jeża. Chcieli być ze sobą, a jednocześnie nie chcieli. Ona mówiła mu, że chce z nim być, on mówił, że powinna zastanowić się, bo jednak z Aaronem dzieli ją dziecko i wspólnie spędzone lata. I tak wkoło i wkoło, aż do happy endu.

Historia Natalie i Liama niestety nie porywa. Jak w poprzednim tomie podobała mi się ta nutka słodyczy, która została połączona z gorzkim smakiem straty, tak teraz Corrine Michaels zrobiła ze swojej historii słodką, rodzinną opowiastkę, w której jak dla mnie zabrakło emocji. Bo co to za przyjemność z czytania, jeśli zakończenie jest tak boleśnie oczywiste?

"Nadzieja nie jest gwarancją spełnienia marzeń. Nie odmalowuje pięknych wizji i nie przynosi ulgi. To coś, czego czepiamy się kurczowo, gdy potrzebujemy powodu, w który możemy wierzyć."

Nie twierdzę, że książka jest zła, fajnie jest przeczytać dalsze losy bohaterów, których poznałam w poprzednim tomie, niemniej jednak zabrakło mi tego napięcia i niewiadomych, do których autorka przyzwyczaiła mnie w poprzedniej części. Gdyby tej słodyczy było tutaj trochę mniej, a po drodze znalazła się jakaś drama, to historia by była znacznie ciekawsza. A tak to mamy tylko podchody, seks i kłótnie. Nie tego oczekiwałam. Zabrakło mi stanowczo nieoczekiwanych zwrotów akcji.

Zachęcam jednak do sięgnięcia po książkę i wyrobienia sobie własnej opinii. Myślę, że fajnie jest przeczytać kontynuację losów bohaterów, ale osobiście uważam, że ta kontynuacja zepsuła nieco urok i klimat pierwszej części. Po pierwszej części zostałam z ogromnym książkowym kacem, teraz jednak we mnie jest pewnego rodzaju niesmak.

Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania szalenie dziękuję Wydawnictwo Szósty Zmysł.


Natalia Zaczkiewicz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz