piątek, 26 stycznia 2018

‘’Czternasta złota rybka” – Jennifer L. Holm

Książki przeznaczone dla młodszych czytelników są dla mnie od jakiegoś czasu świetną okazją do oderwania się od rzeczywistości, trudnej tematyki innych powieści, po które sięgam i przy okazji przypominają mi o dzieciństwie. Myślę, że wiele z tych historii może być inspiracją nawet dla dorosłych ludzi, którzy biegną przed siebie i przejawiają skrajnie, egoistyczne postawy. Książki dla dzieci są wolne od manipulacji, wulgaryzmów i złych przykładów. Dlatego coraz chętniej sięgam po tego typu pozycje i muszę przyznać, że jeszcze nigdy się nie rozczarowałam.

W życiu Ellie zaczynają zachodzić zmiany, które nie do końca są dla niej dobre. Tęskni za swoją przyjaciółką, która zaczęła grać siatkówkę i natłok obowiązków sprawił, że ograniczyły kontakt do minimum. Pewnego dnia jej los splata się z losem pewnego chłopca, który od samego początku wydaje jej się znajomy. Okazuje się, że to jej dziadek – Melvin, który jest naukowcem zafascynowanym badaniem nad nieśmiertelnością. Czy dziadek i wnuczka się zrozumieją? Jakie przygody przeżyją podczas udowadniania prawdziwości eksperymentu Melvina?


,,- Chciałbym wznieść toast – mówi dziadek.
Raj spogląda nie lodówkę stojącą obok na krześle.
- Za meduzę?
Potrząsam przecząco głową, bo znam idealny toast w tej sytuacji.
- Za to, co możliwe – mówię, patrząc dziadkowi w oczy.
Uśmiecha się do mnie
Unosimy nasze czarki i mówimy:

- Za to, co możliwe!”

Muszę przyznać, że fizyki nienawidzę, a nauka jest dla mnie kompletnie bezsensem, bo wiem, że większość rzeczy w ogóle nie przyda mi się w życiu. Jednak z drugiej strony, gdybym miała już swoje dziecko, na pewno nie wkładałabym mu do głowy tych swoich mądrości. Autorka tej książki pokazała, że jednak nauka, a konkretnie nauki ścisłe, mogą być ciekawe i że są źródłem wielu wynalazków, bez których nie wyobrażamy sobie teraz życia. Dzięki temu młody czytelnik być może zostanie zachęcony do poszerzania swojej wiedzy, bo jednak istnieją ciekawe nowinki, a nauka nie zawsze musi być nudna, monotonna i pożerająca nasz czas.


Autorka stworzyła fantastyczną powieść, z genialną fabułą i morałem. Może akcja nie jest wybitnie fascynująca i niektóre rozdziały mogą odrobinę nudzić, ale na pewno intryguje, nawet trochę starszą osobę. Sam motyw szalonego dziadka badacza z pewnością dodał tej lekturze humoru i jednocześnie w łatwy sposób przekazał czytelnikowi wiedzę o kilku kwestiach bardziej naukowych.

W książce pojawiają się nazwiska kilku sławnych naukowców, dzięki którym mamy chociażby szczepionkę na polio. Dowiedziałam się kto jest odpowiedzialny za stworzenie bomby atomowej, która po raz pierwszy została użyta podczas ataku na Hiroszimę i Nagasaki. Oczywiście autorka nie bawiła się w opisywanie całej historii jej konstruowania, bo to mijałoby się z celem. W przystępny sposób wyjaśniła jej niszczycielski charakter i na tym się skończyło.

,,Wiem, co próbuje przez to powiedzieć: życie jest cenne, ale nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie umiemy tego dostrzec. A może także: życie jest cenne, ponieważ nie trwa wiecznie. Jak przejażdżka po wesołym miasteczku. Diabelski młyn jest ekscytujący za pierwszym razem. Ale czy byłby atrakcją, gdyby jeździło się na nim ciągle, raz po raz?”

Jennifer L. Holm doskonale wie o czym pisze, ponieważ wychowała się w rodzinie silnie związanej z nauką. Jej mama to pielęgniarka, a tata szczepił ludzi na polio, więc nie dziwię się, że wybrała tematy silnie powiązane ze sobą i swoim doświadczeniem. Na dodatek spodobało mi się nawiązanie tytułu do treści, ponieważ długo zastanawiałam się, dlaczego jest taki, a nie inny. 

Już na samym końcu znajdziemy krótkie notki biograficzne wszystkich naukowców, którzy zostali wymienieni w powieści. Jednak wszystkie informacje są bardzo krótkie, rzeczowe i podane w punktach, więc nie zawierają zbyt wiele informacji, a jednocześnie nie są w stanie znudzić młodego czytelnika.

Całość również została ubarwiona delikatnymi elementami graficznymi, które nawiązywały do treści i dodatkowo powodowały, że czytanie było przyjemniejsze. Również okładka przyciąga wzrok i bez wątpienia była powodem, który przesądził, że postanowiłam zapoznać się z historią Ellie.

,,Czternasta złota rybka” to powieść, która zasługuje na polecenie i z pewnością zaciekawi dzieci, ale także dorosłych. Jest napisana prostym językiem, który nikomu nie przysporzy kłopotu, a rozdziały są krótkie i dzięki temu nie nudzą. Informacje z dziedziny nauki są przedstawione bardzo przystępnie i mogą zaciekawić nie jedną osobę do dalszego zgłębiania poruszonych tematów. Być może w całości brakowało odrobinę akcji, która ubarwiłaby fabułę i wzbudzała jeszcze większe zainteresowanie. Mimo wszystko zawarty w niej morał i zabawne dialogi rekompensują mi mały niedosyt.






Ocena: 9/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia


Patrycja Bomba 

2 komentarze:

  1. Zapowiada się super dla młodszych czytelników! Zapiszę sobie i kiedyś może kupię jakiemuś znajomemu dziecku w prezencie ;)

    https://pani-wloczykij.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie to inspiracja pedagogiczna! ;-)

    OdpowiedzUsuń