piątek, 5 stycznia 2018

„Krew” – Bartosz Szczygielski

[źródło]
         Na wstępie pragnę zaznaczyć, iż egzemplarz powieści, którym dysponuję, jest wersją przed ostateczną korektą, w związku z czym mam pewną uwagę dotyczącą błędu logicznego, o której napiszę w dalszej części niniejszej recenzji. Jednakże, gdy książka zostanie wydana może ona być już nieaktualna.

                „Krew” to kontynuacja książki „Aorta”. Nie czytałam pierwszej części, ale nie przeszkadzało mi to w lekturze recenzowanej książki. Głównymi bohaterami są Gabriel Byś i Katarzyna Sokół. Ich historie poznajemy jako dwa odrębne wątki, które w pewnym momencie delikatnie się zazębiają. Mężczyzna jest doświadczonym policjantem, który w związku z doznanym traumatycznym zdarzeniem przebywa w zakładzie dla umysłowo chorych w Tworkach. Jego życie przebiega według ustalonego schematu. Ta sytuacja ulega zmianie, kiedy na terenie ośrodka zostaje znalezione wycięte ludzkie serce. Ponadto, w zamian za oddaną przysługę, były policjant podejmuje się wykonania pewnej misji… Druga bohaterka to prostytutka, przetrzymywana w mieszkaniu i wykorzystywana do świadczenia usług seksualnych. Kobieta ma dość swojej sytuacji i postanawia wyrwać się ze swojego więzienia.


                Jak widać z powyższego opisu, nie jest to waniliowy kryminał w stylu Agathy Christie. Obie historie są brutalne, bliskie mrocznego świata, z którym nikt nie chce mieć nic wspólnego. Czy można było wymyślić dwóch bohaterów bardziej niewidzialnych dla społeczeństwa? Wariat i prostytutka. Mimo dramatycznej sytuacji, w której znaleźli się oboje, nie mamy wrażenia, że autor próbuje grać na naszych emocjach. Ot dorośli ludzie, których wybory popchnęły do tego, że znaleźli się w ciężkiej sytuacji.

                Od pierwszej strony historie Gabriela i Katarzyny pochłaniają Czytelnika i wciągają w świat, w którym sporo się dzieje. Poboczni bohaterowie są różnorodni i przede wszystkim niejednoznaczni. Myślę, że doskonałym przykładem jest Michał, „ochroniarz” Katarzyny. Z jednej strony to przestępca, który sprowadza klientów, ogranicza jej wolność i czasem stosuje wobec niej przemoc fizyczną, z drugiej przymyka oko na pewien jej występek i chroni ją w ten sposób przed brutalnością ich pracodawcy. Jednak w rozrachunku ogólnym, Drogi Czytelniku musisz pamiętać, że ta książka to nie jest film Disney’a, a czarne charaktery nie ulegają wybielaniu. Bardzo podoba mi się to podejście i myślę, że jest ono bliższe rzeczywistości.

                Wada powieści: błąd logiczny. Od razu zaznaczam, że nie uważam za niego fakt, że Katarzyna nie powiadamia policji o tym, że jest więziona (choć mogła to zrobić). Główna bohaterka całe życie spędziła na marginesie społeczeństwa i nie ma w ogóle zaufania do ludzi. Mogła mieć uzasadnione wątpliwości, co do tego, czy policja zapewni jej ochronę. Natomiast nie rozumiem dlaczego jeden z pobocznych bohaterów, Alek, tak długo zwlekał z odkryciem swoich zamiarów. Ani dla niego, ani dla jego mocodawcy nie było to korzystne. Może w wersji ostatecznej książki jest wskazane jakiekolwiek uzasadnienie tego opóźnienia, jednak jeśli nie… cóż, pozostanie ono słodką tajemnicą autora. A teraz ciekawostka: mały błąd logiczny, który mógł zostać usunięty w trakcie korekty: Gabriel wraz ze swoją koleżanką poznają księdza, którego wypytują o różne rzeczy. Główny bohater wita się z nim podając mu rękę, ale nie wymienia swojego imienia i nazwiska. W trakcie całej rozmowy znajoma Gabriela nie zwraca się do niego po imieniu, a mimo to duchowny nazywa go „panem Gabrielem”. Cudowne oświecenie, a może dar czytania w myślach? Wybierz Czytelniku sam.

                Jak widać, niewiele mogłam złego powiedzieć o recenzowanej książce. Bo jest naprawdę świetna. Nawet okładka jest intrygująca, przyciąga spojrzenie i nawiązuje do fabuły powieści. Biorąc pod uwagę to, że Bartosz Szczygielski jest na początku swojej kariery pisarskiej, myślę, że warto z uwagą śledzić rozwój talentu tego autora. Ja na pewno będę.

Ocena
10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu W.A.B.


Anna Mackiewicz


5 komentarzy:

  1. Bardzo dziękuję za recenzję! Co do wskazanych uchybień, to mogę tylko powiedzieć, że policja i przedstawione w pierwszej części wydarzenia sprawiają, iż nic by to nie dało Kaśce. Jeżeli zaś chodzi o Alka i "odwlekanie", to zostało to zrobione przeze mnie z premedytacją, a dlaczego to chciałem, by czytelnik sam do tego doszedł. Przyznaję się za to bez bicia, że z księdzem faktycznie mogłem "dać ciała".

    Pozdrawiam serdecznie,
    Bartosz Szczygielski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Bartoszu, przede wszystkim gratuluję bardzo udanej książki! Czytałam ją z autentycznym zaciekawieniem. Co do księdza, to małe niedopatrzenie zadziałało wręcz na korzyść: gdy je zauważyłam, myślałam, że to celowe działanie i duchowny wie więcej niż mówi oraz że może być powiązany z prowadzoną sprawą. Pozdrawiam również

      Usuń
  2. Te błędy, jak widać nie zaważyły na oceanie ;) nie czytałam jeszcze pierwszej części, więc chyba muszę to czym prędzej nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie czytałam, ale chętnie do niej zerknę :). Pozdrawiam i życzę udanej lektury

      Usuń
    2. Ja również nie czytałam, ale chętnie do niej zerknę :). Pozdrawiam i życzę udanej lektury

      Usuń