wtorek, 16 stycznia 2018

Lekcja Martwej Mowy – Paweł Jaszczuk

   
[źródło]
      Autor zaprasza nas do świata w powojennych realiach. Dwóch miast, które są i były ostoją polskości – do Warszawy oraz Lwowa. Sentymentalna podróż do miasta dawnej polskiej elity może skończyć się tragicznie dla przedwojennych dziennikarzy „Kuriera” – Jakuba Sterna oraz Wilgi de Brie, a wszystko przez artykuł, którego ujawnienie powstrzymała wojna. Jaką tajemnicę chcieli wyjawić dziennikarze?  Jaki ma to związek z Gomułką i czego boi się Pierwszy Sekretarz?

     Po zapoznaniu się z okładką zdałam sobie sprawę, że podejmę się czytania ostatniej części z serii o Lwowie, którego autor sobie upodobał i został za tę sagę wyróżniony. Widać to po zaangażowaniu autora, że miasto to było mu bliskie, gdyż doskonale porusza się pomiędzy ulicami, ich nazwami przed- i powojennymi, a opisy sprawiają, że pomimo, iż w tym mieście nigdy nie byłam to nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie miejsc, gdzie udają się nasi bohaterowie.  Nie mniej – obawiałam się, że czytając kolejną część będę mieć poczucie niespójności oraz to, że nie odnajdę się w historii. I tu można śmiało odetchnąć, bo pomimo nieznajomości wcześniej bohaterów z jednej strony czyta się historię z zaciekawieniem i nie czuje się człowiek niedoinformowany, lecz z drugiej… nie do końca zrozumiałam zamysł autora.

     Jakub Stern oraz Wilga de Brie to dwie postacie, które łączy historia w przedwojennym Lwowie. Poza pracą również darzą się sympatią, lecz nie widzieli się ponad 26 lat. Każdy z nich rozpoczął życie po swojemu. Ona stała się wielką reporterką w paryskim „Le Monde”  w dziale polityki i głęboko wierzyła w ideę komunizmu. On natomiast był wykładowcą w Warszawie, lecz w imię idei, której się nie wyparł, ówczesna władza odsunęła go od uniwersytetu nieustannie namawiając Sterna do współpracy. Oboje otrzymują  zaproszenie do radzieckiego już Lwowa od wspólnego znajomego Aleksandra Truszczynowa. Tu zderzają się oboje ze światem, który jest brutalny, pełny przemocy i inwigilujący każdego obywatela od historii życia po kolor skarpetek na nogach. Podróż ta zmienia ich życie nieodwracalnie.

„Zaraz po tym postanowieniu zrodziły się w jego głowie pytania o to, dlaczego właśnie on i dlaczego dziś otrzymał to zaproszenie. Zdawał sobie sprawę, że nic nie dzieje się bez przyczyny, i nie miał złudzeń, że wyprawa do utraconego świata dzieciństwa zbudzi drzemiące demony.”

     Postać Andrzeja Górskiego – zaufanego człowieka samego Wiesława Gomułki – ma pomóc wyjaśnić niepokoje Pierwszego Sekretarza oraz rozwikłać zagadkę, która ma wspólny mianownik w dawnych dziennikarzach „Kuriera”, w artykule, który nigdy się nie ukazał. Giną ludzie, jego współpracownicy i on sam wie, że na niego też czyha niebezpieczeństwo. Stąd akcja musi się prężnie rozwinąć. Udaje się ze wsparciem Daniela Wolnego do Lwowa podążając za Sternem i de Brie, których… sam ściągnął do dawnego polskiego miasta z pomocą ich dawnego przyjaciela.

[źródło]

    I choć historia ma ciekawe zrywy, choć chwilami czytając zastanawiałam się, co się dalej wydarzy z bohaterami to niestety, całość jest dla mnie niezrozumiała. Czytałam do ostatniej strony oczekując na rozwiązanie zagadki, na wyjaśnienia powiązania artykułu, tzw. kreta oraz śmierci kilku osób. Zastanawiałam się kim jest tajemnicza Wanda oraz co mają nieść dane raporty, które przeplatają wątki agentów i dziennikarzy? Co ma nieść wstęp, w którym pojawia się wojna i krótki wątek o żołnierzu radzieckim, który podszywa się pod młodego polskiego inteligenta, który wrócił z wojny i osiadł się pod cudzym nazwiskiem? I niestety. Mimo wytrwałości nie udało mi się w żaden sposób połączyć wątków, a rozczarowałam się brakiem odpowiedzi na pytania nurtujące czytelnika. Bo książka nie kończy się w sposób oczywisty, a autor nie daje ani wskazówek, ani podpowiedzi. Kończąc tę książkę zrobiło mi się przykro, bo mam wrażenie, że przeczytałam ją i nic z niej nie zrozumiałam. Poza paroma kryminalnymi wątkami niestety nie udało mi się odczytać intencji pisarza.

     Chyba, że właśnie taka mieszanina faktów i niedokończonych wątków ma prezentować Polskę, która musiała żyć z brzemieniem komunizmu, tajnych agentów i faktem, że do końca nie wiadomo, czy to co się wówczas działo było dobre czy złe. Gdzie każda decyzja może kosztować życie lub zatracenie, sentymentalne podróże mogą człowieka wręcz zniszczyć, a niektóre pytania muszą pozostać bez odpowiedzi, tak jak nauczyć się czytać z milczenia umarłych.


„Wiedziała, że ów dziwny stan podniecenia, który ją teraz ogarnia, prowadzi do jednego.
Otworzyła torebkę i wyjęła butelkę.
- Cholerny Lwów, przeklęte miasto – wyszeptała drżącym głosem. Odkręciła nakrętkę. Musiała się natychmiast napić.”


      Ciężko ocenia mi się tę książkę. Ponieważ było w niej kilka ciekawych momentów, które sprawiały, że nie oderwałam się od historii i czytałam z zapałem, lecz niestety całość sprawiła, że poczucie niezrozumienia autora i nieodpowiedzenia bardzo zaważą na mojej ocenie. Jeśli ktoś chce udać się w sentymentalną podróż po Lwowie, która może okazać się twarda jak radziecki sierp to polecam tę książkę. Może uda się Tobie, drogi Czytelniku, lepiej zrozumieć myśl autora. Wówczas zapraszam z przyjemnością do dyskusji.





Moja ocena: 7/10

Za możliwość zapoznania się z egzemplarzem dziękuję Wydawnictwu Szara Godzina.       




Emilia Pieńko

6 komentarzy:

  1. Nie wiem czy się skuszę, trochę się obawiam tej niezrozumiałej całości. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie ja mam poczucie, że chyba powinnam jeszcze raz przeczytać tę książkę, bo nie do końca ją zrozumiałam... Dlatego też zachęcam do przeczytania i wypracowania własnej opinii, może zupełnie innej niż moja ;)

      Usuń
  2. ja raczej po nią nie sięgnę... nie moje zainteresowania.
    zaczytanamona.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze rozumiem, że zaczęłaś lekturę od trzeciego tomu? Może przez to jakoś trudno było ogarnąć całość? :) Tak sobie zgaduję, bo z jednej strony zachęciłaś mnie tym tekstem, a z drugiej ta "nieogarnialność" mogłaby być minusem i nie koniecznie dobrze swiadczyć o autorze...

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  4. Ogólnie to jest jakby kolejna książka autora, natomiast sama w sobie nie wyróżnia się jako część całości, więc źle się jej nie czyta, bo wszystkie wątki postaciowe są dobrze przedstawione :) ale pewności nie mam czy to nie rzuciło się właśnie na całkowity odbiór, wiec aby mieć tę pewność przeczytam w wolnej chwili inne (pierwsze) części, bo tak też zasugerowała mi okładka ;)
    Najlepiej jest przeczytać i mieć swoją opinię, a nuż będzie ona inna od mojej ;)

    OdpowiedzUsuń