czwartek, 8 lutego 2018

"Alvethor. Pandemia" - Magdalena Kałużyńska



Macie przed sobą recenzję książki przerażającej, realistycznej i bezdyskusyjnie wspaniałej. Znudziły się Wam słodkie romansidła, urocze młodzieżówki czy też spokojne obyczajówki? Szukacie czegoś mocniejszego? Może skusicie się więc na horror z krwi i kości autorstwa Magdaleny Kałużyńskiej – „Alvethor. Pandemia”? Jest to drugi tom serii, który stanowi świetną kontynuację części pierwszej – „Białych miejsc.” Recenzję tejże książki znajdziecie tutaj.

„Domy pogrzebowe i kostnice, czy to w mieście, czy w najbliższej okolicy, odmawiały przyjęć kolejnych ciał.
- Nie ma miejsca, proszę przyjechać później.
- Ale kiedy później?! Co? Później będzie luźniej? Widzi pan, co się dzieje?! Kiedy później?!
- Nie wiem, przyjedź pan może jutro.
- A co się do jutra zmieni?
- Nie wiem, ale dzisiaj nie mam gdzie schować zmarłego.
- Zmarłego?!
- Zmarłego.
- Jednego?! Człowieku! Bóg cię opuścił? Mam dwadzieścia ciał w samochodzie.
- Ile?
                                                                      - Właśnie tyle. Muszę zrzucić i jechać po następne.”

Książka Magdaleny Kałużyńskiej to nie tylko kolejny krwawy horror, którego głównym zadaniem jest przerażenie czytelnika do tego stopnia, że ten będzie bał się usnąć w ciemności. A niestety literatura grozy ostatnio właśnie w tym kierunku idzie – nieważne, że coś jest bez sensu – leje się krew? Jest strasznie? – super! „Alvethor. Pandemia” to zdecydowanie coś innego i dużo lepszego. Historia obfituje co prawda w krwawe wydarzenia, trupów nie brakuje, ale wszystko z czegoś wynika i nie jest pozbawione sensu. Dzięki temu powieść nabiera realizmy i to właśnie ten realizm przeraża czytelnika, a nie hektolitry czerwonej posoki. Jest to niewątpliwie ogromny plus twórczości autorki, udowadniający, że jest świetna w tym co robi.

„Wyższe wymiary są splątane w ciemności otaczającej białe miejsce.”

Świat wykreowany przez autorkę jest niesamowicie przerażający. Ludzie umierają, zaczyna brakować miejsca w zakładach pogrzebowych. Pandemia rozszerza się, wywołując popłoch w sercach milionów. Magdalena Kałużyńska świetnie dała sobie radę ze stworzeniem pogrążonego w chaosie świata, w którym jedynym celem ludzkości jest przeżycie. Nie bała się ukazać brutalnych realiów życia bohaterów, nie szczędziła czytelnika i podsuwała jego wyobraźni makabryczne obrazy. Sięgając po tę książkę, trzeba więc przygotować się na mocne wrażenie. Z tego względu powieść nie nadaje się dla ludzi o słabych nerwach.

„O wiele więcej można przekazać, nie otwierając ust.”

„Pandemia” jest książką bardzo dopracowaną. Jej bohaterowie są prawdziwi, realni Wydają się być stworzeni z krwi i kości. Ich zachowanie i charakter idealnie pasują do realiów świata, w którym przyszło im żyć. Dzięki temu możemy obserwować ludzi przerażonych, walczących o przeżycie każdego kolejnego dnia. Jest to dość fascynujące przeżycie. Również opisy są bardzo dobrze napisane. Nie brak w nich szczerości i plastyczności. Sprawiają, że czytelnik przenosi się do świata wykreowanego przez autorkę i zatapia się w nim. Akcja jest dynamiczna i nie pozwala się nudzić, a cała fabuła niesamowicie ciekawi, zachęcając do dalszego czytania. Styl i język także przypadają do gustu. Są dość przyjemne i łatwe w odbiorze.

„Nie ma podziału na złych i dobrych. Jest podział na głodnych i najedzonych.”

Krótko mówiąc, serdecznie polecam Wam tę książkę, ale ostrzegam – nie jest to coś dobrego dla ludzi o słabych nerwach. (Nie) polecam także czytać tę powieść nocą. Wrażenia niezapomniane!

OCENA: 9/10


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Oficynka.

3 komentarze:

  1. Lubię takie książki :) tytuł zapisuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam pierwszą część. Drugą też z chęcią przeczytam, jak będę miała okazję :)

    OdpowiedzUsuń