"Amityville: Przebudzenie" - Franck Khalfoun

Źródło
Raczej nie przepadam za horrorami, bo brzydzi mnie wszelkie robactwo, którego nagromadzenie występuje w tego typu filmach. Mimo wszystko, zaciekawiło mnie ostatnio kilka pozycji i postanowiłam dać im szansę. Każdemu od czasu do czasu potrzeba trochę strachu i oderwania się od gatunków, które ciągle ogląda. Czy mi się spodobało? Czy horrory na stałe zagoszczą w moim repertuarze? Cóż, sama jeszcze nie wiem.

Bella wraz z siostrą, mamą i sparaliżowanym bratem, przeprowadza się do nowego domu. Dzięki temu mogą zaoszczędzić trochę pieniędzy na leczenie chorego. Początkowo może się wydawać, że nowe miejsce jest idealne, ale dziewczyna od początku czuje niepokój. Wydaje jej się, że oprócz nich znajduje się tam ktoś jeszcze, ktoś zły, pragnący ich skrzywdzić. Okazuje się, że ich nowy dom jest miejscem, w którym dawno temu rozegrały się mrożące krew w żyłach wydarzenia. W tym samym czasie jej brat zaczyna zdrowieć, co jest absolutnym cudem. Jednak prawda o nagłym poprawieniu jego staniu okazuje się znacznie bardziej skomplikowana i dramatyczna.
 
Nie miałam żadnych oczekiwań co do tego filmu. Dla mnie horrory były zawsze produkcjami, w których nie liczy się fabuła tylko efekty specjalne. Przeważnie musiałam oglądać każdy film dwa razy – za pierwszym się bałam, za drugim dopiero zaczynałam rozumieć, o co w tym wszystkim naprawdę chodzi. W tym wypadku na szczęście nie musiałam katować się dwukrotnie, na szczęście.

Dobry horror ma przede wszystkim przestraszyć i musi od niego wiać grozą. ,,Amityville: Przebudzenie” nie jest zbyt przerażający, poza może kilkoma scenami. Osoba, która lubi horrory i strach, może się rozczarować. Jednak dla mnie to natężenie paskudnych scen, było odpowiednie. Czułam dreszczyk emocji, ale mogłam też się skupić na ogólnym sensie filmu i nie zasłaniałam ciągle twarzy, bo nie chciałam czegoś widzieć.

Sama fabuła była dość interesująca i na pierwszy rzut oka oczywista, ale okazało się, że jednak zostałam trochę zaskoczona. Każda scena przynosiła nowe zaskoczenie, kolejne niewiadome, ale jednocześnie wszystko szybko posuwało się do przodu i widz zaczynał przewidywać rozwój wydarzeń. Z zaskoczeniem i nieprzewidywalnością było w tym filmie raczej przeciętnie.


Od pierwszych chwil polubiłam klimat tego filmu. Nienasycone i odrobinę przydymione barwy tylko wzbudzały niepewność i wciągały w inny świat. Wszystko było mroczne, wzbudzało podejrzenia i tylko czekałam aż coś zacznie mnie straszyć. Myślę, że te zabiegi stworzyły bardzo fajne tło do fabuły i świetnie ją uzupełniły. 

Całość miała w sobie coś z filmu akcji, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Pewne elementy były bardzo dynamiczne i właśnie wtedy nie mogłam oderwać wzroku od ekranu telewizora. Był dreszczyk emocji, trochę strachu, ale także ciekawiło mnie, co stanie się za chwilę i czułam lekką niepewność, jeśli chodzi o rozwój wątku.

Początkowo nie miałam pojęcia, że główną rolę gra Bella Thorne, bo nie poznałam jej na pudełku płyty. Jej charakteryzacja też była imponująca, więc kilka chwil zajęło mi skojarzenie, skąd ją znam. Muszę przyznać, że jestem zaskoczona jej grą aktorską, bo raczej zawsze wydawała mi się ona przeciętna. Tym razem doskonale wczuła się w swoją rolę i przyjemnie oglądało się ją jako siostrę bliźniaczkę, która pragnie pomóc bratu. Inni aktorzy również wywarli na mnie pozytywne wrażenie. Przerażała mnie siostra Belli, która generalnie była z nich wszystkich najnormalniejsza, a jednocześnie wzbudzała w widzu taką niepewność.

Nawiedzony dom pojawia się w wielu filmach, ale szczerze mówiąc – kompletnie mi to nie przeszkadza. Ta produkcja wydała mi się inna niż wszystkie i nie czułam, że już kiedyś coś takiego oglądałam. 

Źródło
Zakończenie jest naprawdę najmocniejszym momentem tego filmu. Wszystko zaczyna się komplikować, akcja rozkręca się w zawrotnym tempie i wszystkie wątki łączą się w jedną całość. Nagle wszystko nabiera sensu i jednocześnie zaczyna się lawina wydarzeń, tysiąc myśli na sekundę oraz emocje, które wbijają w fotel.

Ostatecznie muszę przyznać, że całość wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Ten film miał wiele cech, które są dla mnie ważne w horrorach, chociaż innych mogą raczej denerwować. Nie lubię jeśli jest zbyt strasznie, a ,,Amityville: Przebudzenie” to produkcja, która nie wzbudza wielkiej grozy, ale powoduje, że momentami widz może mieć gęsią skórkę. Dużą rolę odgrywają również efekty dźwiękowe, które były obecne i budowały napięcie. Fabuła nie jest zbyt rozbudowana i jednak można przewidzieć jak rozwinie się akcja. Mimo wszystko, podobało mi się i mogłabym jeszcze kiedyś wrócić do tego filmu.







Ocena: 8/10
Za możliwość zobaczenia filmu dziękuję Monolith Films








Patrycja Bomba

Udostępnij w Google Plus

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

1 komentarze:

  1. Oglądałam kilka filmów o Amityville i większość mi się podobała. Ogólnie historia domu nadmuchana, przerysowana i świetnie sprzedana :) Tego jednak nie oglądałam. Może obejrzę w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń