czwartek, 8 lutego 2018

"Fallen Crest. Akademia" - Tijan Meyer

Czy znacie to paskudne uczucie, kiedy macie nadzieję, iż książka będzie naprawdę dobra, a jednak okazuje się, że jest strasznie nudna, przewidywalna i bez większego sensu? Ja właśnie poznałam ponownie smak tego okropnego zniesmaczenia.

Akademia okazała się totalną klapą, niestety. Okazało się, iż jest to tani romans, który skierowany jest bardziej do nastolatków, chociaż ja bym im nie poleciła tej książki, ze względu na odgrywane tutaj sceny i sytuacje, które mogą być dla nich złym przykładem.



Zacznijmy najpierw od tego, że główni męscy bohaterowie są nadętymi nastolatkami, którzy myślą, że mogą wszystko, ponieważ ich rodzice są bogaci. Logan i Mason to osoby, które nie szanują innych ludzi, a cała banda pozostałych nastolatków nadskakuje nad nimi, jakby byli jakimiś królami. Swoją drogą śmieszne jest to, iż wszyscy nastolatkowie w tej książce zachowują się jak bezmózgie zombie, a w głowie mają tylko Logana i Masona oraz seks połączony z imprezami i alkoholem. Uważam, iż trochę nieciekawie zostało przedstawione młode pokolenie. Osobiście odebrałam ich jako bandę niedojrzałych osób i wandali, a pragnę zaznaczyć, iż sama mam 19-cie lat, więc...
Sądzę też, że główni bohaterowie mogli zostać nieco inaczej przedstawieni, bo niestety, ale jednak nieciekawie zostali ukazani.

Główna bohaterka, Sam, również do najmądrzejszych nie należy. I okej, może ma w nosie te wszystkie rangi w szkole oraz Logana i Masona, niemniej jednak zachowuje się tak, jakby cały świat jej zrobił krzywdę, chodzi wiecznie naburmuszona i strzela "fochami", jakby wszystko należało się jej. Chociaż z początku była jeszcze w miarę normalna, tak później stała się taką samą, niemądrą nastolatką.
A jej przyjaciółka? Totalna załamka, bardziej irytującej i stukniętej bohaterki nie znam. Skakała jak piesek radujący się, bo mu dali kostkę.

Relacje, które występują między wszystkimi bohaterami w książce są komiczne. Miałam wrażenie, jakby to był kolejny odcinek "Mody na sukces". Tutaj każdy z każdym uprawia seks... [UWAGA LEKKA ZDRADA TREŚCI]
Matka Sam sypia z ojcem Masona, matka Masona sypia z prawdziwym ojcem Sam, ojczym Sam sypia z matką jej kolegi ze szkoły, Sam sypia ze swoim przyszłym bratem, Masonem, a synem kochanka jej matki, a Logan sypia z każdą dziewczyną. Nadążacie? Ja też miałam z tym problem. Poza tym w tej książce dziewczyny traktowane są jak dziwki i nie wyolbrzymiam. Zostają tak nazywane przez bohaterów, zresztą nie ma co się dziwić, jak większość jest łatwa, sypia z każdym i zdradza swoich partnerów. Jak dla mnie nie jest to normalne i takie książki nie powinny istnieć, ponieważ dają nieciekawe przykłady.

Czy jestem zachwycona lekturą? Zdecydowanie nie. Miała to być opowieść o dziewczynie zranionej, która nic nie czuje, miał być wątek miłosny, coś ciekawego. Niestety tutaj nie jest zbyt kolorowo. Sam może i jest nieco zraniona, ale cała reszta gdzieś upadła i została przyćmiona przez seks, alkohol, imprezy, wandalizm, naburmuszonych buntowników i melodramaty.
Uważam również, że pióro Tijan Meyer jest męczące, brakuje jej lekkości, często skupia się na mało ważnych sprawach i musi popracować nad dialogami, aby nie były takie sztuczne.


Ocena: 3/10



Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Kobiece.



Natalia Zaczkiewicz

1 komentarz:

  1. Po przeczytaniu książki miałam tak samo. Książka opis miała ciekawy, ale treść i sposób jej napisania to jakaś porażka. Nawet te 3, to moim zdaniem za dużo.

    OdpowiedzUsuń