"Lila i Ethan: Nie kuś mnie" - Jessica Sorensen

Źródło
Nie kuś mnie to dość gorzka w odbiorze powieść o trudach miłości, a także o tym, jak diametralnie może ona odmienić nasze życie. Bo przecież każdy z nas w głębi serca pragnie mieć u swego boku kogoś, na kim będzie mógł polegać w dosłownie każdej sytuacji. Pragnie tego nawet osoba, która przed wszystkimi gra niedostępną i twardą sztukę, która twierdzi, że nikogo takiego nie potrzebuje. Ta powieść daje nadzieję na lepsze jutro, na to, że gdzieś dosłownie za rogiem czeka na nas ogromne uczucie, miłość naszego życia. Tak też było w przypadku głównych bohaterów tej powieści.


Autorka znana jest z serii o Elli i Michy, którzy również musieli przejść wybrukowaną kocimi łbami drogę do odnalezienia siebie i wzajemnego pokochania. I chociaż poprzednich części właśnie z tymi bohaterami nie czytałam, to wcale nie utrudniło mi przeczytania Nie kuś mnie. Lila Summers nigdy nie przypuszczała, że jej życie odmieni się aż tak bardzo. Z pozoru dziewczyna ta wydaje się być piękną i zawsze uśmiechniętą istotą, którą stać na wszystko, na co tylko przyjdzie jej ochota. Ubiera się w piękne stroje i zawsze dostaje to czego chce. Ale to tylko pozory. Tak naprawdę skrywa dość mroczną i przejmującą tajemnicę. I jest gotowa zrobić dosłownie wszystko, aby nie ujrzała ona światła dziennego. Jest także Ethan, który również wiele w swoim życiu przeszedł, można nawet powiedzieć, że kilka razy stoczył się na samo dno. Od kiedy w czarnej otchłani pozostawił dziewczynę, na której naprawdę mu zależało, postanawia uczucia odrzucić daleko w bok, a seks traktować w sumie tylko jako rozrywkę i zabawę. Wszystko się zmienia, kiedy poznaje Lilę. I choć z początku twardo stoi przy twierdzeniu, że Lila to tylko przyjaciółka, to z każdym dniem coraz trudniej mu to przychodzi. Oboje walczą ze swoimi emocjami i choć głęboko w sercu czują, że właśnie spotyka ich miłość największa w życiu, to boją się do tego przyznać. Czy w końcu zrozumieją, że ta walka jest od razu skazana na porażkę?

„Kiedy idę w stronę terenówki, w kieszeni odzywa się telefon. Wyciągam go i sprawdzam ekran. To znów Rae. Rozważam, czy nie odpisać jej, że nie pojadę do Wirginii. Ale część mnie chce ponownie zobaczyć London, nawet jeśli nie jest to ta sama London, w której się zakochałem.”

Powiem szczerze, że gdy zabierałam się za lekturę tej pozycji miałam dość wygórowane co do niej oczekiwania, zwłaszcza, że wcześniej naczytałam się sporo pozytywnych opinii o niej. Zapewniam was, że moje oczekiwania zostały w pełni spełnione! Książkę czytało się naprawdę z wielką przyjemnością, miało się wrażenie, że kartki wręcz same się przewracały, tak szybko mijała akcja tutaj. Lilę i Ethana polubiłam od razu, były to postacie, którym z całego serca zarówno współczułam, że musieli tyle złego w swoim życiu przejść, a z drugiej strony z całego serca im kibicowałam i dopingowałam, żeby w końcu zrozumieli, że się nawzajem kochają i że tak naprawdę zostali wręcz stworzeni dla siebie. Rodziców Lily za to znienawidziłam już od pierwszych stron, bowiem to, jak traktowali własne córki, jaki mieli do nich stosunek nie mieściło mi się zupełnie w głowie. Bo, czy to, że własna matka namawia swoje dziecko do zażywania tabletek, twierdząc, że wtedy świat będzie lepszy albo słysząc od córki informację, że ta została zgwałcona, ta zaczyna mówić, że jej i tylko jej wina, jest normalne? Dla rodziców Lily najważniejsze było to, co o nich ludzie powiedzą, nic więcej się nie liczyło. Smutne, prawda? A gdy pojawiły się kolejne poważne problemy związane z ich córkami, po prostu wysłali je do szkół z internatem, bo przecież tak trzeba. Podczas czytania miałam ochotę nimi mocno potrząsnąć i krzyknąć: No co jest z wami?! Przecież to wasze dzieci!

„Naprawdę nienawidzę klubów. Na małej powierzchni tłoczy się zbyt wielu ludzi. Muzyka zawsze gra tak głośno, aż wibruje mi w piersiach. Ale Lila nie chciała wracać do domu. Nie chcę, by włóczyła się po mieście, skoro najwyraźniej czymś się martwi.”

Udanym i potrzebnym zabiegiem tutaj było oddanie głosu dwójce głównych bohaterów. Dzięki temu czytelnik ma pełny obraz całej sytuacji, wie co czuje Lila w danym momencie i co czuje Ethan, nie musi się nad tym głębiej zastanawiać.

Polecam tę książkę wszystkim osobom spragnionym nadziei, miłości i historii przepełnionych skrajnymi emocjami. Tutaj nie da się nudzić, ciągle się coś dzieje. Styl autorki jest łatwy i przyjemny w odbiorze, całość się wręcz pochłania. Zaręczam wam, że czas poświęcony tej lekturze nie będzie czasem straconym!





Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Zyski S-ka


Udostępnij w Google Plus

About Psiapsi

BookParadise to portal stworzony z myślą o ludziach, którzy uwielbiają literacki świat, a także ochoczo spędzają czas grając w gry lub rozkoszują się oglądając filmy. U nas znajdziecie mnóstwo recenzji, ciekawe i kreatywne konkursy, a także wiele artykułów i ciekawostek. Portal tworzą wspaniali ludzie, którzy wkładają w swoją pracę mnóstwo pasji oraz energii.
    Blogger Komentarze
    Facebook Komentarze

3 komentarze:

  1. Czytałam na początku roku, świetna, poruszająca książka. Uwielbiam Jessicę Sorensen za to, że zawsze potrafi rozbudzić we mnie emocje. Czytam jej książki w mgnieniu oka :D
    Pozdrawiam,
    Świat Romansów

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę powiedzieć, że bardzo mnie zachęciłaś do przeczytania tej książki, więc jeśli tylko ją gdzieś zobaczę to kupuję. Miłego dnia i pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń