czwartek, 1 lutego 2018

Ludzie na drzewach - Hanya Yanagihara

[źródło]
        Gdy skończywszy książkę zamknęłam ją i odłożyłam na półkę przez dłuższą chwilę nie umiałam opowiedzieć się, jakie czułam emocje, bo te targały mną przez całą lekturę. Autorka „Małego życia”, który okazał się bestsellerem, w tej powieści porusza człowiekiem w tak umiejętny sposób, że trzyma do końca w napięciu. Czytelnik towarzyszy głównym bohaterom w ich podróży, w odkryciach naukowych czy codziennych rozterkach życia, a na końcu dostaje prosto w twarz, co sprawia, że otwierają się szerzej oczy i zauważa się to, na co nieświadomie się je przymknęło.

       Doktor Abraham Norton Perina – lekarz medycyny, główny bohater powieści, to człowiek z błyskotliwym umysłem głodnym nowych odkryć i osiągnięć, który chce stać się sławnym i samodzielnym naukowcem. Poznajemy go od młodości, jak wraz ze swoim bratem poznawał życie, stracił rodzinę, potem wybierał swoją własną ścieżkę w życiu. Szybko odkrywa, że praca z pacjentami nie jest dla niego, lecz chce zrewolucjonizować medycynę. Życie oferuje mu podróż na daleką wyspę U’ivu wraz z antropologiem Paulem Josephem Tallentem oraz Esme Duff, gdzie mają przyczynić się do odkrycia na skalę nagrody Nobla. Poznając zwyczaje ludu U’ivu wraz z opowieściami i wierzeniami udają się na mniejszą wyspę Ivu’ivu, która jest opuszczonym rejonem dżungli.

      Legendy głoszą, że krążą po tych lasach zabłąkani, którzy narazili się na gniew Bogów Stworzycieli i az stawali się mo’o kau’au –niewidzący, nierozumiejący, niemówiący, patrzący w dal. Nasi odkrywcy odnajdują kilka takich osób w lesie i znając obyczaje i kulturę Ivu’ivuańską próbują dowiedzieć się skąd taka postać i jaki ma to związek z długowiecznością? Co ma do tego opa’ivu’eke – żółw, który jest czczony przez lud U’ivu?  Pół roku w dżungli odmieni Nortona, ale to wszystko sprawi, że w imię nauki i chęci osiągnięcia sukcesu Perina dokonuje pewne czyny,  które niekoniecznie są dobre. Od tej pory nic nie pozostanie takim jak było.

„Mogę powiedzieć tylko tyle, że próbowałem. Zrobiłem to, co uznałem za najlepsze. Dziś często czuję się rozdarty między skruchą a jej brakiem, gdy opowiadam tę część historii. Nie pojechałem na wyspę, żeby się dorobić – w przeciwieństwie do wielu, którzy byli tam po mnie – ani żeby przekonać tubylców do mojego stylu życia, diety i przekonań. Pojechałem tam dla przygody,  z czystą nadzieją poszukiwacza. Nie chciałem zniszczyć ludu ani kraj, o co tak często jestem oskarżany. Lecz czy nie taki był skutek moich działań?”

[źródło]
       Czytając zawsze bierze się stronę głównego bohatera – tutaj:  człowieka, który siedząc w więzieniu opowiada historię swojego życia. Czyny i myśli Periny sprawiają, że da się dostrzec w nim człowieka, który kogoś lubi mniej lub bardziej, który robi raz dobrze, innym razem źle, ale mimo wszystko staje się po jego stronie. Lecz, gdy autor odsłania ostatnią kartę, celowo zachowaną do tego samego końca zakrytą – wszystko, co się czuło i widziało zmienia się.

       Rzeczywistość tej książki, świat naukowy, doniesienia literackie, które są potwierdzane lub uzupełniają obraz opowieści w przypisach od przyjaciela Nortona, Ronalda Kuboderę, sprawia, że idzie uwierzyć, że to wszystko oparte jest na faktach. Nigdzie nie jest wspomniane, że tak też nie jest, a względnie poszukanie nazwisk w Internecie nie daje odpowiedzi sięgających poza tę książkę. Jeśli więc to tylko fikcja literacka to wielki ukłon do autorki, która odtworzyła świat nauki z ogromną dokładnością, nawet podając dzieła literackie ze stronami, które miały potwierdzać słowa czy artykuły napisane przez bohatera. To samo mogę powiedzieć o dziejach, wierzeniach i przesądach ludu U’ivu i Ivu’ivu. W ten świat człowiek zatapia się wręcz bez opamiętania oddalając się na chwilę od współczesności.
„Powracało od tego dawne przykre uczucie, że tu, na tej wyspie, ustawicznie zadaje mi się pytania, których nie rozumiem, że tkwię w pułapce jednostronnej rozmowy, w której wszystkie moje odpowiedzi są nieistotne.”

       Jak już wspomniałam na początku – ta książka mną wstrząsnęła. Pochłonęła na tyle, że zatraciłam się w świecie laboratorium, ale i wśród dżungli. Komentowałam jak kibic meczu poczynania głównego bohatera, a na końcu zrobiło mi się wstyd swoich własnych odczuć. Autorka balansuje pomiędzy tymi uczuciami pokazując, że można chcieć czynić dobro, a mimo to będzie podszyte złem, które czyni krzywdę – na tą wielką i małą skalę. Porusza tu problemy etyczne, naukowe ale również te dotyczące molestowań seksualnych. Nie mam porównania do poprzedniej książki, lecz ta tematyka naprawdę mnie ujęła oraz sposób wykazujący na rodzaj własnej powieści bohatera, co dla innych może ona być mniej przekonująca. Bardzo dobra lektura.




Moja ocena 9/10

Dziękuję wydawnictwu WAB za możliwość zapoznania się z egzemplarzem.

www.wab.com.pl


Emilia Pieńko 

6 komentarzy:

  1. Mam w planach tę książkę, ale chyba sięgnę po nią wcześniej niż planowałam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, kolejna książka, która ląduje na liście do przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja posiadam taką listę :D

      Usuń
  3. ta książka oparta jest na życiu i wyprawie Daniela Gajduska - słynnego wirusologa, noblisty,który adoptował dzieci z wyspy

    OdpowiedzUsuń