wtorek, 20 lutego 2018

‘’Moje miejsce na ziemi’’ – J. Daniels

Jak długo chowacie urazę? Kilka godzin, dni, tygodni? Są osoby, które wybaczają szybko, a inne wręcz przeciwnie – potrafią gniewać się nawet do śmierci. Wyrządzone nam krzywdy często zakorzeniają się głęboko w umyśle i wybaczenie oprawcy jest niemożliwe. Jednak co jeśli nasz nieprzyjaciel w zaskakujących okolicznościach postanawia pokazać nam inną twarz i zmiękczyć nasze zranione serce? Trudno jest zaprzyjaźnić się z osobą, która przez dłuższy czas była dla nas uosobieniem największego koszmaru, ale to możliwe. W końcu z biegiem lat ludzie dorastają, zmieniają się i zaczynają rozumieć błędy z przeszłości.

Mia wraca do Alabamy, żeby spędzić lato ze swoją najlepszą przyjaciółką sprzed lat – Tessą. Jednocześnie obawia się tego wyjazdu, ponieważ spotka tam brata koleżanki, który dziewięć lat temu był dla niej okropnie niemiły. Mia nie wie czy jest gotowa na spotkanie z przeszłością i powrót do upokorzeń, którymi obdarzał ją Ben. Dziewczyna ma jeszcze jeden problem – nadal jest dziewicą, podczas, gdy jej przyjaciółka ciągle chwali się nowymi podbojami. Mia postanawia rozwiązać swój problem i przespać się z pierwszym lepszym chłopakiem z baru. Trafia na Bena, którego nie poznaje, ponieważ oboje bardzo zmienili się przez te dziewięć lat. Natomiast Ben jest oczarowany nowo poznaną kobietą, która rano ucieka z jego mieszkania i nawet nie zdradza mu swojego imienia. Za wszelką cenę chce ją znaleźć. Czy mu się uda? Jak dawni znajomi zniosą ponowne spotkanie?

,,Podnosi gwałtownie głowę, zniknęła łagodna Angie.
- Boże, ale z ciebie dupek. Co ja sobie u diabła myślałam, gdy się z tobą spotykałam?
Ruszam w stronę drzwi.
- Żadne z nas wtedy nie myślało – odparowuję.”

Muszę przyznać, że mam mocno mieszane uczucia co do tej książki. Początek był naprawdę obiecujący i myślałam, że przeczytam coś ciekawego, wyrwanego ze schematów, ale trochę się rozczarowałam. Mimo wszystko, ta powieść miała też całkiem sporo zalet, więc z pewnością nie mogę powiedzieć, że mnie zmęczyła.


Fabuła, sam pomysł na książkę był ciekawy. Na początku naprawdę wszystko mi się podobało i nawet nie zwróciłam uwagi na dziwne pomysły głównej bohaterki, która wchodzi do baru, a wychodzi z niego z pierwszym lepszym mężczyzną i postanawia iść z nim do łóżka. Cóż, kobiety mają różne pomysły. Ben oczywiście okazał się bogiem seksu, bo nie mógł być normalnym, przeciętnym mężczyzną. Jak już Mia i Ben unormowali swoje stosunki, to całą książkę zdominowały ich łóżkowe ekscesy. Serio? Naprawdę spodziewałam się po tej książce czegoś innego – ciekawej historii miłosnej, a dostałam… No właśnie, co dostałam? 

,,Słyszę panikę w jej głosie. Padam na ziemię, uderzam kolanami o chodnik, czuję przeszywający ból aż do ud. Ale to nic w porównaniu z bólem, który przeszywa moją pierś.”

Cieszę się, że mimo wszystko, nie miałam do czynienia z typowym schematem, gdzie wszyscy ciągle się rozstają, schodzą i zdradzają. Wyjaśnili sobie sprawy z przeszłości i już nikt na siłę do nich nie wracał. Dużym plusem tej książki są też bohaterowie, ponieważ wszyscy, nawet ci drugoplanowi, byli świetnie wykreowani i mieli cechy, które lubię. Myślę, że to dzięki nim dałam radę dotrwać do końca.

Całość jest dość spokojna, bez zwrotów akcji czy zaskakujących wydarzeń. Właściwie to pierwsza połowa jest dość monotonna, ale później na szczęście zaczyna dziać się trochę więcej i czytelnik przestaje usypiać. Myślę, że ta odrobina wrażeń uratowała tą książkę, chociaż dobre wątki oczywiście zostały zdominowane przez seks albo myślenie o seksie.

W rozdziałach narratorami są główni bohaterowie, więc można było poczuć z nimi swojego rodzaju więź, a już na pewno lepiej zrozumieć wszystkie uczucia i wątpliwości. Narracja pierwszoosobowa jest dla mnie dość wyjątkowa, ponieważ sprawia, że bardziej czuję fabułę i potrafię się wczuć w wydarzenia. 

Co na podsumowanie mogę powiedzieć o tej powieści? Z pewnością podobał mi się pomysł na fabułę, bo był dość oryginalny, ale chyba autorka nie do końca go wykorzystała. Bohaterzy byli ciekawi i zachowywali się adekwatnie do swojego wieku, ale może zostali trochę zbyt wyidealizowani. Samo zakończenie raczej nie zaskakiwało i już od początku można było przewidzieć jak rozwinie się sytuacja. Trochę jestem zawiedziona, bo autorka urwała pewne wątki i nie doprowadziła ich do końca, ale nie były one zbyt istotne, więc mogę to wybaczyć. Ogólnie całość wywarła na mnie pozytywne wrażenie i spędziłam kilka całkiem miłych chwil, a mała niedociągnięcia nie zepsuły mi całkiem lektury.





Ocena: 7/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Edipresse







Patrycja Bomba 

3 komentarze:

  1. Chyba dam szansę tej książce żeby wyrobić sobie o niej własne zdanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inny gust :D Dla mnie nie była idealna, ale z pewnością też nie była całkiem zła ;)

      Usuń
  2. Hm, hm, myślę, że i tak się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń